Narzekają także sami podatnicy i ich doradcy. Zastrzeżenia są nie tylko do systemów rozliczeń podatków i e-Deklaracji, ale także baz, z których na co dzień korzystają płacący daniny.

Z komputera na papier

– Ostatnio przekonałem się, jak w praktyce wygląda sprawdzanie statusu podatnika – opowiada nam doradca, prosząc o anonimowość. Jeden z jego klientów jeszcze na początku stycznia br. złożył elektronicznie aktualizację zgłoszenia rejestracyjnego VAT-R, wybierając zwolnienie dla małych podatników. W połowie lutego br. nadal jednak figurował na stronie MF jako podatnik czynny. Spróbował się dowiedzieć, jak to możliwe. Okazało się, że złożone elektronicznie dokumenty są drukowane i ręcznie wprowadzane do innego systemu.

Tymczasem informacja o statusie podatnika VAT może mieć poważne konsekwencje dla kontrahentów. Przykładowo od 1 lipca 2015 r. mechanizm odwrotnego obciążenia ma zastosowanie tylko w obrocie z czynnymi podatnikami VAT. To oznacza, że jeśli firma wystawi fakturę z adnotacją „odwrotne obciążenie”, a kupujący okaże się podatnikiem zwolnionym z VAT, to obowiązek rozliczenia podatku ciąży na sprzedawcy.

Roman Namysłowski, partner i doradca podatkowy w Crido Taxand, wskazuje także na inne sytuacje, w których potrzebna jest informacja o statusie podatnika. Przykładem jest nabycie towarów używanych. Podatnik może zapłacić VAT tylko od marży, jeżeli kupił towar np. od podmiotu korzystającego ze zwolnienia z VAT ze względu na wielkość obrotów. – Błędna informacja w bazie może więc spowodować nieprawidłowe rozliczenie podatku – zwraca uwagę ekspert. Przypomina, że podatnicy zwolnieni z VAT nie mają obowiązku wystawienia faktur. Również więc z tego powodu brak właściwej informacji o statusie podatnika może wprowadzić spore zamieszanie.

Jeszcze więcej problemów przysparza scentralizowany system poboru (SSP). Wcześniej, przez około 20 lat, urzędy skarbowe korzystały z systemu Poltax. Podstawowym zarzutem był jednak brak centralizacji, czyli przepływu informacji między organami. To właśnie miało się zmienić. Pod koniec 2015 r. oddano system SSP. Na razie jednak obsługuje on tylko sprawy z zakresu podatków: od czynności cywilnoprawnych, od spadków i darowizn oraz karty podatkowej. Reszta danin nadal jest rozliczana w dotychczasowych systemach.

Pośpiech złym doradcą

Pod koniec ubiegłego roku Ministerstwo Finansów wydało komunikat, w którym uznało informatyzację za swój priorytet. Zarzuciło poprzedniemu kierownictwu resortu, że choć składało podobne deklaracje, to nie poszły za tym czyny.

Wdrożenie systemu e-Podatki się przedłuża, wykonawca projektu już raz był ukarany za opóźnienia (blisko 2,6 mln zł). W końcu, ze względu na ryzyko utraty unijnej dotacji, zdecydowano się na uruchomienie – w okrojonej i niedopracowanej wersji – SSP i SZD (system zarządzania dokumentami).

Setki zarzutów

Urzędnicy powszechnie narzekają na SSP i SZD. Alarmują m.in., że „giną”, w nich deklaracje, czyli są wprowadzane przez jeden urząd, a przypisywane do innego. Systemy działają wolniej, co widać po czasie wprowadzania do nich zaświadczeń i innych dokumentów. – Niektóre czynności, zamiast kilku minut, trwają pół godziny, a nawet dłużej, gdy system się zawiesza – mówi Tomasz Ludwiński, przewodniczący Rady Sekcji Krajowej Pracowników Skarbowych NSZZ „Solidarność” .

Twierdzi, że resort kupił system, który od samego początku był nieprzystosowany do administracji podatkowej i że tracą na tym podatnicy.

Zarzutów jest jednak o wiele więcej i zostały one przedstawione w liście użytkowników portalu Skarbowcy.pl do Ministerstwa Finansów. Wynika z niego, że nowe systemy są nieintuicyjne, błędnie przywoływane są w nich przepisy i teksty jednolite aktów prawnych.

Zdaniem skarbowców system SZD w ogóle nie nadaje się do pracy w urzędach ani izbach skarbowych. Oba systemy powinny być wycofane i poprawione przez ich wykonawcę – piszą autorzy listu. Podkreślają, że dalsze wdrażanie systemów informatycznych grozi paraliżem pracy urzędów skarbowych.

Ministerstwo Finansów odpowiedziało na te zarzuty. Przyznało, że zdaje sobie sprawę z niektórych niedoróbek systemu, ale jest przekonane, że na tym etapie ciągle mogą być one jeszcze wyeliminowane.

Resort ustosunkował się też bezpośrednio do poszczególnych zarzutów. Twierdzi, że przypadki „znikania” deklaracji w SSP nie były zgłaszane pomocy informatycznej. Uważa, że nie można też mówić o przypisywaniu deklaracji do innego urzędu, skoro ciągle znajdują się one w jednej, centralnej bazie, do której dostęp mają wszystkie urzędy skarbowe.

MF nie widzi też problemu w funkcjonowaniu SZD. Podejrzewa, że „centralizacja systemu podatkowego realizowana w ramach Programu e-Podatki mogła naruszyć interesy niektórych grup pracowniczych”. – Osobom tym może dziś zależeć na propagowaniu w środowisku złych opinii i wyolbrzymianiu problemów, które niewątpliwie istnieją, ale też zawsze towarzyszą tego typu przedsięwzięciom informatycznym – czytamy w odpowiedzi MF skierowanej do Tomasza Ludwińskiego.

Elektroniczne deklaracje

Zbigniew Deptuła, dyrektor w dziale doradztwa podatkowego w EY, zwraca uwagę, że przyczyną problemów z elektronicznym wysyłaniem deklaracji może być nieprzygotowanie samych podatników. – Należy zadbać o wymagane aktualizacje oprogramowania, wraz ze specjalistami z zakresu informatyki sprawdzić jego działanie, odpowiednio wcześniej upoważnić osoby, które składają deklaracje elektronicznie – radzi ekspert. Jego zdaniem mści się też składanie dokumentów na ostatnią chwilę, gdy podobnie robią inni podatnicy i system jest obciążony. Dlatego warto składać deklaracje co najmniej z jednodniowym wyprzedzeniem.

– Zdarzają się oczywiście problemy techniczne po stronie resortu, ale zawsze potwierdza to opublikowany przez Ministerstwo Finansów komunikat – wyjaśnia rozmówca. Dodaje, że w takim wypadku, jeżeli deklaracja zostanie złożona po terminie z przyczyn leżących po stronie MF, to nie pociąga to za sobą konsekwencji karnych.