statystyki

Koszty w firmie. Fiskus łagodnieje wobec niektórych wydatków osobistych

autor: Mariusz Szulc, Agnieszka Pokojska18.03.2016, 07:32; Aktualizacja: 19.03.2016, 09:06
biznes, firma, analiza, analityk, doradca

biznes, firma, analiza, analityk, doradcaźródło: ShutterStock

W ostatnich miesiącach pojawiło się dużo interpretacji prawa podatkowego dotyczących zaliczania firmowych wydatków na dokształcanie do kosztów uzyskania przychodu.

reklama


reklama


Do niedawna przedsiębiorcy, którzy decydowali się np. na rozpoczęcie studiów podyplomowych, mieli duże problemy z fiskusem. Jego zdaniem wydatki na czesne, podręczniki itp. nie służą firmie, a celom osobistym przedsiębiorcy. Fiskus ignorował argumenty, że wiedza zdobyta na studiach przełoży się na wyższe dochody. Teraz pojawiło się światełko w tunelu. Pod koniec zeszłego roku Ministerstwo Finansów zapowiedziało, że przeanalizuje negatywne interpretacje wydane przez podległych mu urzędników. Są już tego pierwsze efekty.

W styczniu minister finansów zmienił interpretację dyrektora Izby Skarbowej w Łodzi z 23 września 2015 r. (nr IPTPB1/4511-352/15-4/SJ), który twierdził, że radca prawny nie może zaliczyć do kosztów działalności studiów doktoranckich.

Zmiana tej interpretacji to dopiero pierwszy krok w dobrą stronę. Warto bowiem, by fiskus przyjrzał się także innym sprawom. Wątpliwości dotyczą bowiem np. garniturów kupowanych przez radców prawnych, okularów korekcyjnych, zakupów związanych z ochroną zdrowia czy odzieży. Fiskus odmawia przedsiębiorcom prawa do potrącenia wielu takich wydatków, chociaż ci twierdzą, że mają one pośredni związek z uzyskiwanym przychodem. Zdaniem urzędników wszystkie takie wydatki mają charakter osobisty i służą realizacji własnych pasji, zainteresowań czy inwestycji w „samego siebie”.


Pozostało jeszcze 48% treści
Aby zobaczyć cały artykuł, zaloguj się lub wykup dostęp
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

reklama

  • skarbowiec(2016-03-18 13:12) Odpowiedz 34

    Bez przesady!! Gdyby pozwolić na zakup garniturów, to poszliby dalej i wymyślili, że spa też im się należy, bo jak się zregenerują, to są bardziej wydajni... Nie dajmy się zwariować!! Poza tym są "przedsiębiorcy", którzy połowę domowych wydatków walą w koszty firmy np. środki czystości, środki higieny osobistej, słodycze itp

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • j.(2016-03-19 13:55) Odpowiedz 01

    To jest taka zabawa w ciuciubabkę, bo z jednej strony fiskus chętnie by się przyczepił nawet do tego, że przedsiębiorca w swojej firmie pije herbatę, nawet jeśli jej nie kupi "na firmę", tylko przyniesie z domu, bo przecież zużywa firmową wodę i energię do gotowania tej herbaty, z drugiej zaś przedsiębiorcy dawno się nauczyli, jak tu kupować "na firmę" co tylko się da, a co być może przede wszystkim służy do celów osobistych (no, choćby np. odkurzacz, którym się może częściej odkurza mieszkanie, aniżeli tą "firmę", jeśli w ogóle się ją tym odkurzaczem odkurza!) A więc z jednej strony mamy paranoję, jeśli by trzeba od kosztów odliczać prąd i wodę do zagotowania herbaty dla szefa (no i oczywiście odpowiednio skorygować VAT...), a z drugiej jest mnóstwo furtek do omijania tych nieżyciowych przepisów. Ale jak w wielu innych podatkowych kwestiach, nie załatwi się tego interpretacjami, bo to powinno raczej wynikać z przepisów, a nie z interpretacji. Przepisy powinny natomiast dawać możliwość odpuszczenia kwestii gotowania tej herbaty, żeby się nie wygłupiać (np. poprzez ustanowienie jakiegoś marginesu wydatków na cele osobiste właściciela firmy, których nie musi korygować, jeśli np. korzysta z firmowej wody do zagotowania herbaty, albo z firmowego telefonu, żeby zadzwonić do lekarza itp., jeśli to oczywiście jest w granicach rozsądku), a z drugiej strony tak łatwo nie pozwolić np. na kupowanie "na firmę" wszystkiego, co popadnie, czyli skupiać się na tych sytuacjach, w których rzeczywiście polski fiskus jest kiwany, że hej i to na duże kwoty!

  • j.(2016-03-19 13:53) Odpowiedz 01

    To jest taka zabawa w ciuciubabkę, bo z jednej strony fiskus chętnie by się przyczepił nawet do tego, że przedsiębiorca w swojej firmie pije herbatę, nawet jeśli jej nie kupi "na firmę", tylko przyniesie z domu, bo przecież zużywa firmową wodę i energię do gotowania tej herbaty, z drugiej zaś przedsiębiorcy dawno się nauczyli, jak tu kupować "na firmę" co tylko się da, a co być może przede wszystkim służy do celów osobistych (no, choćby np. odkurzacz, którym się może częściej odkurza mieszkanie, aniżeli tą "firmę", jeśli w ogóle się ją tym odkurzaczem odkurza!) A więc z jednej strony mamy paranoję, jeśli by trzeba od kosztów odliczać prąd i wodę do zagotowania herbaty dla szefa (no i oczywiście odpowiednio skorygować VAT...), a z drugiej jest mnóstwo furtek do omijania tych nieżyciowych przepisów. Ale jak w wielu innych podatkowych kwestiach, nie załatwi się tego interpretacjami, bo to powinno raczej wynikać z przepisów, a nie z interpretacji. Przepisy powinny natomiast dawać możliwość odpuszczenia kwestii gotowania tej herbaty, żeby się nie wygłupiać (np. poprzez ustanowienie jakiegoś marginesu wydatków na cele osobiste właściciela firmy, których nie musi korygować, jeśli np. korzysta z firmowej wody do zagotowania herbaty, albo z firmowego telefonu, żeby zadzwonić do lekarza itp., jeśli to oczywiście jest w granicach rozsądku), a z drugiej strony tak łatwo nie pozwolić np. na udawanie Cypryjczyka, czyli skupiać się na tych sytuacjach, w których rzeczywiście polski fiskus jest kiwany, że hej i to na duże kwoty!

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Polecane

reklama