Na dwa dni przed końcem 2015 r. wiceminister finansów Marian Banaś wydał swoją pierwszą decyzję w roli przewodniczącego Rady KAS (chodzi o Krajową Administrację Skarbową – tę, która ma powstać już od 2017 r., na razie została powołana Rada KAS). Decyzja weszła w życie 14 grudnia 2015 r., co już wywołuje zdziwienie, bo chodzi przecież tylko o powołanie zespołu doradczego ds. architektury (czyli struktury) KAS.

Najbardziej zaskakuje jednak co innego – wiceminister wydał decyzję 30 grudnia 2015 r. na podstawie zarządzenia ministra finansów z... 4 stycznia 2016 r.

O ile można, choć z trudem, zaakceptować, że akty prawa (choćby tylko wewnętrznego) wchodzą w życie wstecz, o tyle nie do przyjęcia jest wydawanie ich na podstawie przepisów, których jeszcze nie ma. To wbrew wszelkim zasadom legislacji. Logiki również.

Być może nikt by nie zwrócił na to uwagi, gdyby chodziło o zasady czyszczenia kominów albo obróbki skrawaniem (z całym szacunkiem dla kominiarzy i inżynierów mechaników). Decyzja przewodniczącego Rady KAS dotyczy jednak przyszłej struktury urzędów i stanowisk urzędniczych. Trafiła więc do bezpośrednio zainteresowanych, a ci – mając na co dzień do czynienia z prawem – nie pozostawili suchej nitki na swoim przełożonym.

Z ostrożności (a nuż to głupi żart niedocenionego pracownika z terenu) poprosiliśmy biuro prasowe MF o przesłanie nam decyzji wiceministra. Po jej uzyskaniu mieliśmy już pewność, że nie jest to efekt wybryku blogera, tylko faktycznie akt prawny, w którym napisano czarno na białym: decyzja z 30 grudnia 2015 r. wydana na podstawie zarządzenia z 4 stycznia 2016 r.

I pewnie tak by zostało, gdyby nie totalna krytyka ze strony podwładnych, a także prośba redakcji DGP o udostępnienie dokumentu. Po trzech tygodniach od wydania decyzji ktoś przy ul. Świętokrzyskiej zorientował się, że jednym nieprzemyślanym podpisem narażono urząd na ośmieszenie. Zresztą nie tylko urząd.

21 stycznia przewodniczący Rady KAS (ten sam wiceminister Marian Banaś) wydał decyzję „w sprawie sprostowania oczywistej omyłki”. I zmienił datę złożenia przez siebie podpisu – z 30 grudnia 2015 r. na 4 stycznia 2016 r. Innego wyjścia nie było. Zażenowanie pozostało.