To sedno wczorajszej uchwały Naczelnego Sądu Administracyjnego. Sąd stwierdził, że nawet jeśli decyzja pierwszej instancji zostanie kilkakrotnie uchylona, to przez cały czas toczy się to samo postępowanie podatkowe. Konieczność ponownego rozpatrzenia sprawy nie oznacza więc, że wszczynane jest nowe postępowanie, w którym trzeba na nowo liczyć terminy ustawowe – orzekł sąd. Podkreślił, że przedsiębiorcy nie mogą ponosić skutków przewlekłości działań urzędników.

Spór dotyczył art. 54 par. 1 pkt 7 i 54 par. 3 ordynacji podatkowej. Pierwszy z nich mówi, że nie nalicza się odsetek za zwłokę, jeżeli od daty wszczęcia postępowania do doręczenia przez fiskusa decyzji mija więcej niż trzy miesiące. Zasadę tę stosuje się również w razie uchylenia decyzji i przekazania sprawy do ponownego rozpatrzenia – mówi z kolei art. 54 par. 3.

Tak właśnie było w sprawie, na tle której zapadła uchwała. W sierpniu 2007 r. urząd skarbowy wydał decyzję w sprawie VAT. Zmieścił się z decyzją w trzymiesięcznym terminie, a więc przez ten okres biegły odsetki za zwłokę. Spór trafił jednak do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Białymstoku, który uchylił decyzję zarówno I , jak i II instancji i nakazał ponowne rozpatrzenie sprawy.

Kolejną decyzję urząd skarbowy wydał po ponad siedmiu miesiącach. Tłumaczył, że problem był wyjątkowo skomplikowany. Spółka złożyła odwołanie. Twierdziła, powołując się na art. 54 par. 1 pkt 7 ordynacji, że w tym czasie nie biegły już odsetki, bo minęły trzy miesiące od wszczęcia postępowania. Izba skarbowa tłumaczyła jednak, że zasada ta nie obowiązuje, jeśli opieszałość nie powstała z winy organu. Tak właśnie było w tej sprawie – argumentowała izba, przytaczając art. 54 par. 2 ordynacji.

WSA w Białymstoku zgodził się z organem. Orzekł, że uchylenie decyzji i przekazanie sprawy do ponownego rozpatrzenia powoduje, iż trzymiesięczne terminy są liczone na nowo i nie podlegają sumowaniu z dotychczasowymi terminami do wydania decyzji.

Gdy spór o to trafił do NSA, a ten postanowił przekazać sprawę do rozpoznania poszerzonemu składowi. Zwrócił uwagę na rozbieżność w orzecznictwie.

Część sądów uważała bowiem do tej pory, że trzymiesięczny termin powinien być liczony od wszczęcia postępowania do dnia wydania ostatecznej decyzji. Tak orzekły m.in. WSA w Białymstoku 18 lutego 2004 r. (sygn. akt I SA/Bk 1038/03) oraz WSA w Łodzi 21 stycznia 2009 r. (sygn. akt I SA/Łd 1322/08). Sądy wskazały, że wprowadzenie tego terminu miało dyscyplinować organy kontroli skarbowej oraz organy podatkowe, czyli zapobiegać przedłużaniu postępowań.

Przeciwnego zdania był NSA w dwóch późniejszych wyrokach (sygn. akt II FSK 383/11 i I FSK 394/12). Uznał, że jeśli decyzja pierwszej instancji zostanie uchylona, to za każdym razem termin trzech miesięcy trzeba liczyć na nowo.

Z tym stanowiskiem nie zgodził się wczoraj poszerzony, siedmioosobowy skład NSA. Przypomniał m.in., że art. 54 par. 3 ordynacji w obecnym brzmieniu obowiązuje od 2003 r. Już wcześniej jednak sąd kasacyjny podkreślał, że nie można różnicować sytuacji podatników, wobec których postępowanie zakończyło się pierwszą decyzją, od tych, w których sprawie kończyło się ono dopiero po kilkakrotnym uchyleniu decyzji przez organy wyższej instancji (np. wyrok NSA OZ w Katowicach z 6 listopada 2002 r. , sygn. akt I SA/Ka 1317/01). Skoro bowiem – jak podkreślił wtedy NSA – stanowisko fiskusa było wadliwe (czy to z przyczyn proceduralnych, czy merytorycznych) i wymagało kasacji, to z reguły powodem było wadliwe działanie organów podatkowych. Za to zaś nie może płacić podatnik.

Z tymi argumentami zgodził się wczoraj NSA. Jego zdaniem, wprowadzając przepis w 2003 r., także ustawodawca nie chciał, aby za przewlekłe działania fiskusa płacili podatnicy. 

Ważne

Nie można różnicować sytuacji podatników, wobec których postępowanie zakończyło się pierwszą decyzją, od tych, w których sprawie kończyło się ono dopiero po kilkakrotnym uchyleniu decyzji przez organy wyższej instancji

ORZECZNICTWO

Uchwała NSA z 26 października 2015 r., sygn. akt I FPS 2/15.