Podatniczka, której zakwestionowano rozliczenie za 2002 r., wciąż czeka na wymiar podatku. Wszystko odbywa się w majestacie prawa
ikona lupy />
Fiskus sprawnie zabezpieczył interesy budżetu / Dziennik Gazeta Prawna
ikona lupy />
Mirosława Zugaj doradca podatkowy, menedżer w zespole CIT w kancelarii Ożóg Tomczykowski / Dziennik Gazeta Prawna
21 września 2015 r. Naczelny Sąd Administracyjny orzekł, że zobowiązanie podatkowe kobiety w VAT sprzed 13 lat jeszcze się nie przedawniło (sygn. akt I FSK 220/14). Wyjątkowe w tej sprawie jest to, że podatniczka nadal czeka na wydanie decyzji określającej wysokość daniny, bo poprzednia została uchylona przez WSA. Fiskus zdążył już w tym czasie pobrać należność, zajmując jej konta bankowe i nadpłatę w PIT.
Wyjątki od zasady
Zasadniczo zobowiązania podatkowe przedawniają się z upływem pięciu lat, licząc od końca roku kalendarzowego, w którym upłynął termin płatności podatku. Tak mówi art. 70 par. 1 ordynacji podatkowej. Nie zawsze jednak tak jest – pięcioletni bieg terminu przedawnienia może bowiem zostać przerwany i wówczas biegnie na nowo.
Taki skutek wywołuje np. zastosowanie przez organy podatkowe środka egzekucyjnego, o którym podatnik został zawiadomiony (art. 70 par. 4 ordynacji). Z tego powodu zajęcie rachunku bankowego podatnika, np. po upływie trzech lat od wydania decyzji wymiarowej, powoduje, że termin przedawnienia zobowiązania zostaje przerwany i jest liczony na nowo (od dnia następującego po dniu, w którym zajęto rachunek).
Co więcej, organy podatkowe mogą przerywać bieg terminu przedawnienia dowolną liczbę razy, wchodząc na przykład – w odstępach czasu, nawet pięcioletnich – na różne konta należące do podatnika.
Sprawą zajmował się już Trybunał Konstytucyjny (sygn. akt P 26/10), który stwierdził, że przerywanie biegu terminu przedawnienia jest zgodne z konstytucją. Na dodatek potwierdził, że organy podatkowe mogą to robić dowolną liczbę razy.
Poza tym od 2003 r. ordynacja pozwala także na zawieszanie biegu terminu przedawnienia, np. gdy podatnik wniesie skargę do sądu administracyjnego albo gdy zostanie przeciwko niemu wszczęte postępowanie w sprawie o przestępstwo skarbowe (lub wykroczenie), o którym został powiadomiony (art. 70 par. 6). Zawieszony termin biegnie dalej dopiero po prawomocnym zakończeniu tych postępowań.
5–10–15
Skutkiem tego z gwarantowanych podatnikom pięciu lat może się zrobić dziesięć, piętnaście, a nawet i więcej. Przekonała się o tym podatniczka, która w 2002 r. kupiła olej napędowy od firmy słupa. Organy zakwestionowały odliczony przez nią podatek naliczony i wymierzyły jej VAT do zapłaty. Fiskus nadał decyzji rygor natychmiastowej wykonalności, o czym podatniczkę poinformował, i na tej podstawie w 2005 r. zajął należący do niej rachunek bankowy.
Kobieta kwestionowała wymiar podatku i od razu zaskarżyła decyzję w tej sprawie. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi zawiesił jednak postępowanie aż do 2010 r. Dopiero wtedy orzekł o uchyleniu decyzji. W związku z tym nakazał organom jeszcze raz wyliczyć podatek.
Przerwanie i zawieszenie
Kobieta uważała, że jest już na to za późno. Była przekonana, że zobowiązanie podatkowe za 2002 r. już się przedawniło. Argumentowała, że skoro decyzja, która legła u podstaw egzekucji, została uchylona, to bieg terminu przedawnienia nie został przerwany.
Innego zdania były organy podatkowe i WSA w Łodzi. Uznały one, że bieg terminu przedawnienia został skutecznie przerwany mimo uchylenia decyzji wymiarowej. Co więcej, po złożeniu przez podatniczkę skargi do sądu został także zawieszony. W związku z tym pięć lat biegnie na nowo i to dopiero po uprawomocnieniu się wyroku WSA.
NSA zgodził się co do tego, że uchylenie decyzji wymiarowej nie niweczy skutku przerwania terminu biegu przedawnienia. Miał jednak wątpliwości co do zawieszenia jego biegu, bo przepisy w tym zakresie wprowadzono do ordynacji rok później, niż powstało zobowiązanie podatniczki. Dlatego orzekł, że nie mogą być względem niej stosowane.
Pyrrusowe zwycięstwo
Dla podatniczki było to jednak pyrrusowe zwycięstwo. WSA w Łodzi, ponownie przyglądając się sprawie, uznał bowiem, że zobowiązanie i tak jeszcze nie wygasło. Zwrócił uwagę na to, że organ kilka razy przerywał bieg terminu przedawnienia: po raz pierwszy, gdy zajął rachunek bankowy w 2005 r., po raz drugi w 2008 r., gdy zajął nadpłatę podatniczki w PIT, i wreszcie po raz trzeci w 2009 r., zajmując inne jej konto w banku.
Z tym wyrokiem zgodził się 21 września 2015 r. NSA. Nie miał żadnych wątpliwości, że zajęcia egzekucyjne dokonane przez fiskusa są skuteczne, mimo że decyzja wymiarowa, która legła u ich podstawy, została uchylona i do dziś nie wydano nowej.
Sędzia Sylwester Marciniak przywołał uchwałę NSA z 28 kwietnia 2014 r. (sygn. akt I FPS 8/13). Wynika z niej, że bieg terminu przedawnienia nie zostaje przerwany, jeśli uchylone zostanie postanowienie nadające decyzji wymiarowej rygor natychmiastowej wykonalności. Tak jest np. wtedy, gdy postępowanie egzekucyjne zostanie wszczęte bez zawiadomienia podatnika.
– Samo jednak uchylenie decyzji wymiarowej to za mało, by zniweczyć skutki egzekucji – orzekł sąd.

Samo uchylenie decyzji wymiarowej to za mało, by zniweczyć skutki egzekucji

Można tylko współczuć
Nie dość, że kobieta stała się ofiarą nieuczciwego kontrahenta, to jeszcze padła ofiarą przepisów, mających zabezpieczać interesy budżetu przed szkodliwym działaniem nieuczciwych podatników.
Przepisy ordynacji podatkowej faktycznie nie zawierają ograniczeń, jeśli chodzi o liczbę czynności egzekucyjnych, które można podejmować po to, by wyegzekwować to samo zobowiązanie. W wyroku o sygn. akt P 26/10 Trybunał Konstytucyjny wskazał, że przerywanie biegu terminu przedawnienia zależy w rzeczywistości od aktywności organów egzekucyjnych. W przypadku podatniczki organy te wykazały się znaczną aktywnością. Zabrakło jej jednak pozostałym organom państwa.
TK podkreślał, że podatnicy mają do dyspozycji wiele przepisów zapewniających ochronę ich praw. Nie wydaje się jednak, aby w tej sprawie którykolwiek z nich mógł znaleźć zastosowanie. W szczególności trudno wierzyć, że w obliczu wszczętej egzekucji organ zgodziłyby się na odroczenie terminu zapłaty zobowiązania, skoro sam go dochodził. Trudno też wnosić o umorzenie zobowiązania, skoro nadal nie ustalono jego wysokości.
Przypadki takie jak ten skłaniają do rozważań, czy nie należałoby wprowadzić ograniczeń co do liczby lub rodzaju czynności egzekucyjnych przerywających bieg terminu przedawnienia. Być może należałoby też skrócić okresy zawieszenia tego terminu – np. o czas oczekiwania na rozprawę.