W centrum owszem, przyjmą uprzejmie, odbiorą podanie i deklaracje, wydadzą (podobno) zaświadczenie, ale wglądu do rozliczeń podatnika i tak nie mają. Przynajmniej na razie.

Nadal więc podatnik, który w trakcie roku zmieni miejsce zamieszkania, ryzykuje tym, że nowy urząd skarbowy nie będzie wiedział o wpłatach dokonanych na konto poprzedniego urzędu. Przykład?

Pan R. wykazał w zeznaniu rocznym – złożonym do urzędu właściwego zgodnie z miejscem zamieszkania na 31 grudnia – wszystkie wpłacone w ciągu roku zaliczki. Urząd stwierdził jednak niedopłatę – brakowało mu pieniędzy za pierwsze trzy miesiące.

Teoretycznie powinien się domyślić, że pan R. wpłacił je na konto poprzedniego urzędu – tego, który był właściwy dla niego jeszcze przed przeprowadzką. Wszak podatnik miał obowiązek poinformować o zmianie miejsca zamieszkania i to zrobił. Czym innym jednak obowiązek podatnika, a czym innym wola urzędnika, by to sprawdzić i wyciągnąć właściwy wniosek. Urząd wybrał inne rozwiązanie – wezwał pana R. do uregulowania niedopłaty. Pech chciał, że pan R. wezwania nie odebrał. Urząd szybko więc zaangażował komornika, a ten bez zwłoki zajął konto podatnika.

Gdy pan R. stawił się w urzędzie, by sprawę wyjaśnić, urzędnik kliknął w klawiaturę komputera i zobaczył, że faktycznie podatnik zgłosił zmianę miejsca zamieszkania. Nadal jednak nie widział poprzednich wpłat. Musiałby sięgnąć po słuchawkę i zadzwonić do poprzedniego urzędu. Wolał inne rozwiązanie – poradził panu R., by sam to zrobił i powiedział tamtejszym urzędnikom, żeby przelali pieniądze na konto aktualnego urzędu (co oczywiście jest niemożliwe, choćby ze względu na udział gminy we wpływach w PIT, ale to już inna sprawa).

Uruchomione centra nic w tej materii nie zmieniły. „W kwestiach ewentualnych nadpłat urzędy skarbowe porozumiewają się wewnętrznie oraz wykorzystują dostępne rejestry w celu wyjaśnienia wpłat” – poinformował DGP Wydział Obsługi Medialnej Ministerstwa Finansów.

Słowem, nic się nie zmieniło. „Porozumiewają się wewnętrznie oraz wykorzystują dostępne rejestry” oznacza ni mniej ni więcej tylko to, że nadal pani z jednego urzędu dzwoni do pani z działu rachunkowości w drugiej placówce i sprawdza, czy podatnik faktycznie wpłacił podatek. To wciąż jeszcze nie bank. Podobno „zostały przygotowane procedury, które pozwalają na realizację zadań, niezależnie od terytorialnego zasięgu działania naczelnika urzędu skarbowego”. Tak twierdzi MF, ale szczegółów tych procedur nie ujawnia.

Na nic zdadzą się zapowiedzi, że już teraz ma być trochę jak w banku. Mówiąc te słowa w wywiadzie dla DGP (nr 172/2015), szef Administracji Podatkowej Jacek Kapica miał na myśli jakość obsługi („przy biurku, a nie za ladą”) i pomoc przy wypełnieniu deklaracji i innych dokumentów. Czy jednak biurko i uprzejmość urzędnika to wystarczające atuty, gdy konto podatnika zajął już komornik?

Zastanawia przy tym, jak w uruchomionych 1 września 2015 r. centrach obsługi pan R. miałby dostać zaświadczenie o niezaleganiu z podatkami, jeśli sam nie pofatygowałby się do urzędu i sprawy nie wyjaśnił. ©?