Zgodnie z dyrektywą VAT Polska ma prawo bez jakichkolwiek dodatkowych działań stosować zwolnienie tylko do kwoty stanowiącej równowartość 10 tys. euro (dziś byłoby to około 41 tys. zł). Na większy limit potrzebna jest zgoda Rady UE. O wystąpieniu z takim wnioskiem Ministerstwo Finansów poinformowało w odpowiedzi na pytania DGP.

Jednak nawet jeśli Rada się zgodzi, to przedłużenie limitu będzie wymagało zmiany w ustawie o VAT. I tu pojawia się problem. Resort finansów nie planuje już w tym roku żadnych ustawowych zmian. Jesienią zostanie wybrany nowy parlament. Jeśli zgoda Rady nie nastąpi szybko, to dzisiejsi posłowie mogą mieć niewiele czasu na uchwalenie korekty przepisów – niewykluczone, że nowelizacja musiałaby być przeprowadzona w przyspieszonym trybie.

Jeśli decyzja Rady pojawi się dopiero pod koniec roku, to nowelizacja ustawy o VAT może być jedną z pierwszych zatwierdzonych przez nowy parlament.

Limit zbyt niski

– Gdyby Rada nie wyraziła zgody na przedłużenie obecnego limitu zwolnienia (150 tys. zł), to od 1 stycznia 2016 r. moglibyśmy brać pod uwagę 10 tys. euro w przeliczeniu na polskie złote, według kursu z 1 maja 2004 r., czyli dnia przystąpienia Polski do UE – wyjaśnia Tomasz Michalik, doradca podatkowy, partner w MDDP.

Spodziewa się jednak decyzji korzystnej dla podatników. Kłopot polega tylko na tym, że możemy na nią czekać co najmniej kilka miesięcy.

Długotrwała procedura

– W praktyce Rada ma na wydanie decyzji co najmniej pięć miesięcy – tłumaczy Roman Namysłowski, doradca podatkowy i partner w Crido Taxand.

Wyjaśnia, że państwo może wprowadzić odstępstwa od limitu zwolnienia (każdy kraj wynegocjował inny limit, dla Polski jest to 10 tys. euro) – ale tylko wtedy, gdy mają one na celu upraszczanie poboru VAT lub zapobieganie niektórym formom uchylania się lub unikania opodatkowania.

Kolejnym warunkiem jest uzyskanie zgody Rady UE. Poprzednią decyzję Rada wydała w grudniu 2012 r., ale wygasa ona z końcem 2015 r.

Roman Namysłowski wyjaśnia, że tryb jest następujący: Komisja Europejska ma dwa miesiące na przeanalizowanie wniosku o zgodę na stosowanie wyższego limitu zwolnienia i na zażądanie dodatkowych materiałów. Następnie informuje o wniosku pozostałe państwa członkowskie. W ciągu trzech miesięcy od ich powiadomienia przekazuje Radzie swoją rekomendację.

– Jeżeli będzie pozytywna, a trudno w tej sprawie spodziewać się innej, to Rada powinna wydać decyzję upoważniającą Polskę do stosowania wyższego limitu zwolnienia podmiotowego – przewiduje ekspert.

Można więcej

Polska w traktacie akcesyjnym uzgodniła limit w wysokości 10 tys. euro, ale w kolejnych latach występowała o zgodę na jego podwyższenie. Obecnie Ministerstwo mogło wnioskować o wyższą kwotę zwolnienia podmiotowego niż 150 tys. zł. Eksperci są jednak podzieleni, czy resort powinien się tego domagać, czy też obecny poziom zwolnienia jest wystarczający.

Za jego podwyższeniem opowiada się Roman Namysłowski. Przypomina, że w 2004 r. Komisja Europejska proponowała zmiany w dyrektywie VAT i wprowadzenie maksymalnego pułapu dla wszystkich krajów na poziomie 100 tys. euro.

– Polski limit w wysokości 150 tys. zł mieści się w dolnym jego przedziale – zauważa ekspert.

Również zdaniem Łukasza Blaka, doradcy podatkowego z Certus LTA, należałoby zwiększyć limit. Obecny nie obejmuje bowiem wielu małych firm, których obroty nieznacznie przekraczają obecny jego poziom.

– Za zwiększeniem przemawia też to, że niektóre kraje wynegocjowały wyższy limit zwolnienia (np. Węgry, Czechy, Słowacja) – przekonuje Blak.

Powodów do takiej zmiany nie widzi natomiast Tomasz Michalik. – W skali Polski jest on dość wysoki. Sądzę, że się sprawdził i w związku z tym na pewno nie warto go zmieniać – uważa Michalik.

Nie tylko limit

Zdaniem Łukasza Blaka ministerstwo powinno również rozważyć zmianę przepisów w zakresie wyboru zwolnienia w pierwszym roku działalności.

– Obecnie organy podatkowe twierdzą, że każdy podatnik rozpoczynający działalność gospodarczą jest zwolniony z VAT (tak wygląda konstrukcja deklaracji VAT-R). Często nowi przedsiębiorcy są tym zaskoczeni. Nie znając ustawy o VAT, rejestrują się do celów VAT z opóźnieniem. Jeśli dokonali sprzedaży przed momentem rejestracji, to może to im uniemożliwić odliczenie VAT od wydatków inwestycyjnych poniesionych przed rejestracją – zwraca uwagę ekspert.

Według niego dobrze byłoby, gdyby przedsiębiorca przy rejestracji działalności gospodarczej musiał wprost wskazać, czy wybiera opodatkowanie, czy zwolnienie z VAT.

– Wystarczy dodać możliwość wyboru we wniosku rejestracyjnym działalności gospodarczej (CEiDG-1) – wskazuje.

Korzystny dla obu stron

Zwolnienie podmiotowe nie musi być dla podatnika opłacalne, bo pozbawia go prawa do odliczenia podatku naliczonego. Z drugiej strony jednak – jak zauważa Łukasz Blak – redukuje obowiązki podatników.

– Nie muszą oni składać deklaracji i prowadzić rejestrów VAT. Mogą skupić się na prowadzeniu działalności gospodarczej – argumentuje.

– Z kolei dla budżetu państwa korzystne jest to, że podatnik zwolniony z VAT nie ma prawa do odliczenia oraz zmniejszają się koszty poboru daniny – dodaje Roman Namysłowski.