Komentarz tygodnia

Pewien naukowiec wykładający na zagranicznych uczelniach postanowił po śmierci żony wrócić do Polski i osiąść tu na stałe. Zabrał tylko pamiątki i samochód. Auto było stare, ale nadawało się do użytku. Trzeba je było jedynie przerejestrować. Do tego potrzebne było zaświadczenie z urzędu, że pojazd jest zwolniony z akcyzy. I w tym momencie nastąpiło zetknięcie światowego wykładowcy z polską rzeczywistością. Pani w urzędzie odmówiła wydania zaświadczenia. Bezpodstawnie – co wykazał dyrektor izby skarbowej. Pani się jednak tym nie przejęła i znów odmówiła. Zaświadczenie wydała za trzecim razem.

Duże nadzieje na przyspieszenie biegu spraw podatkowych są pokładane w nowelizacji prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnym, nad którą prace kończy właśnie parlament. Pisaliśmy o niej obszernie w minionym tygodniu, a także dzisiaj. Należy jednak pamiętać, że to etap postępowania sądowego. A co w sytuacji, gdy sprawa wciąż jeszcze nie wyszła z urzędniczych czeluści?

W ordynacji od lat funkcjonują przepisy nakazujące organom załatwiać sprawy bez zbędnej zwłoki. Owszem, są też terminy: miesiąc, a w sprawach szczególnie skomplikowanych – dwa miesiące. Ale jest też furtka: o każdym przypadku niezałatwienia sprawy w terminie organ musi powiadomić podatnika, podając przyczyny niedotrzymania terminu i wskazując nowy termin załatwienia sprawy – instruuje ordynacja.

Należy pamiętać, że załatwienie sprawy w terminie to również wydanie decyzji odmownej. Wprawdzie otwiera to drogę do złożenia odwołania, ale czy aby zawsze skutecznego?

Oczywiście bywa, że podatnik sam przyczynia się do zwłoki. Takich historii jest również wiele. Ale skoro już o samochodach mowa. Pewien przedsiębiorca sprowadził auto z zagranicy. Jak twierdził – zabytkowe. Urząd celny był innego zdania. Upływały kolejne lata i bezsprzecznie limuzyna przekroczyła graniczny wiek pozwalający uznać ją za zabytek. Rzutki przedsiębiorca chciałby ją teraz wynajmować na śluby i pogrzeby, ale nie może, bo bez zaświadczenia z urzędu nie da się auta zarejestrować. Dziś nikt nie ma już wątpliwości, że pojazd jest zwolniony z akcyzy. Ale urząd takiego zaświadczenia nie wyda. Na razie po raz kolejny odmawia. Czyli – jak mówi ordynacja – załatwia sprawę bez zbędnej zwłoki.

Nie pozostaje nic innego, jak limuzynę wywieźć i sprowadzić do Polski jeszcze raz. Zgłaszając ją w innym urzędzie. O ile to jeszcze możliwe.