statystyki

RPO: Niska kwota wolna od podatku jest niezgodna z konstytucją

autor: Agnieszka Pokojska08.10.2014, 07:34; Aktualizacja: 08.10.2014, 08:39

Art. 27 ust. 1 ustawy o PIT w części, w której mówi o kwocie zmniejszającej podatek dochodowy, jest – zdaniem rzecznika praw obywatelskich prof. Ireny Lipowicz – niezgodny z ustawą zasadniczą. RPO zaskarżył go do Trybunału Konstytucyjnego. Kwota zmniejszająca podatek dochodowy od osób fizycznych wynosi 556,02 zł. W rezultacie kwota wolna od PIT to 3089 zł w skali roku.

Reklama


RPO zwraca uwagę, że jest ona ustalana w oderwaniu od przyjętych w obowiązującym prawie kryteriów ubóstwa. Przykładowo osoba samotnie prowadząca gospodarstwo domowe jest uznawana za żyjącą w ubóstwie, jeżeli jej roczny dochód (ustalony według określonych w regulacjach zasad) nie przekracza 6504 zł. A to ponad dwukrotnie więcej niż limit dochodów wolnych od PIT.


Pozostało jeszcze 69% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • p.(2014-10-08 11:12) Zgłoś naruszenie 00

    Politycy nas zapętlili. Wskutek tego, że wyciekają spore nie opodatkowane sumy z Polski i przepłaconych inwestycji itp. oraz wskutek wzrostu ponad miarę liczby zatrudnionych w zarządzaniu i administrowaniu państwem i samorządami muszą wg nich ściągać podatek z każdej złotówki, aby w ich mniemaniu nie zrobiła się zbyt duża dziura budżetowa. Jak widać nie biorą pod uwagę jednej podstawowej rzeczy, że to popyt na usługi i towary tworzy popyt na miejsca pracy i zwiększa wpływy do budżetu z VAT-u. Jeżeli mamy tak przerażająco niską kwotę wolną od podatku dla wielomilionowej rzeszy pracowników, co zabiera im kilkaset złotych miesięcznie z ich bardzo niskich wypłat to oni muszą dławić swoje wydatki na zakup usług i towarów do minimum bytowego. Stąd nie rosną wpływy z VAT-u do budżetu i gospodarka w której jest dławiony popyt zaczyna się kurczyć. Może nasze tęgie głowy myślą, że wzrost liczby osób zatrudnionych w administrowaniu i zarządzaniu państwem i samorządami spowoduje wzrost popytu tylko ten popyt powoduje wzrost kosztów utrzymania państwa i samorządów i tym samym wzrost naszego długu publicznego. Podejrzewam, że bronią wzrostu wolnej kwoty od podatku bo duża rzesza osób zatrudnionych w administracji państwa i samorządów "łapała" by się na tę podwyższoną wolną kwotę od podatku przez co trzeba by było im dać większe wypłaty. Pytanie, czy politycy są wstanie zmniejszyć liczbę swoich potencjalnych wyborców jakimi są osoby zatrudnione w administrowaniu i zarządzaniu państwem i samorządami. Oczywiście dotyczy to polityków z każdej partii, bo każda partia gdy dojdzie do władzy stosuje te same triki. Patrząc jeszcze od strony szkolnictwa to obniżanie kryteriów w szkołach i wyższych uczelniach przez rządzących kolejnych polityków bo z budżetu już na nic nie starcza to do pracy w administrowaniu i zarządzaniu trafiają marnie przygotowani ludzie, więc braki w zarządzaniu tzw. wiedzą ratuje się przez wzrost liczby pracowników w tej strefie. Taka spirala ciągnie nas w dół, czego jeszcze tak bardzo nie widać, bo politycy nas co raz bardziej zadłużają, aby utrzymać się u władzy bez konieczności wprowadzania reform, które czym dalej tym mocniej uderzą nas po kieszeni ale nie ich, bo oni zdążą się obłowić na stanowiskach w spółkach skarbu państwa i na odprawach jakie dostaną jak przyjdzie nowa miotła. Stąd kto może to daje długą z Polski, więc zwiększa się stosunek między liczbą osób czynnie pracujących w Polsce do liczby osób, która pobiera świadczenia emerytalne i rentowe. Do tego ten boom rozrostu liczby zatrudnionych w administrowaniu i zarządzaniu spowoduje że znacznie wzrośnie liczba emerytów z tej strefy z całą konsekwencją tego stanu. Te wszystkie propozycje co to mają ratować naszą gospodarkę poprzez tzw. ulgi dla nowo powstających firm i inne ulgi nic nie dadzą jak nie wzrośnie popyt a ten jest dławiony zabieraniem podatku z każdej złotówki, aby utrzymać przerośniętą administracje i zarządzanie państwem i samorządami. Czarno to wygląda i szykuje się u nas Grecja, bo dziś zatrudnieni w administrowaniu i zarządzaniu samorządami i państwem są zadowoleni, ale z czasem i dla nich przestanie wystarczać więc wszyscy będą mieli tego dosyć. A wszystko to z chciwości na władzę i przywileje po długotrwałym okresie ubóstwa za PRL-u, która zbankrutowała dzięki takim samym zarządzaniu nomenklaturowym.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane

Reklama