Wprawdzie w odpowiedzi na pytanie DGP resort przekonuje, że już dziś można bez problemu uzyskać telefonicznie informacje o postępach prac nad indywidualną interpretacją podatkową, a po jej sporządzeniu także o tym, czy jest ona pozytywna dla wnioskodawcy, czy nie, ale nie widzi przeszkód, aby sformalizować taki sposób komunikowania się i uwzględnić go w przepisach. Chodzi o to, aby wynikało z nich wprost, że wnioskodawca może zasięgnąć odpowiednich informacji.

– Taka uzupełniająca zmiana nie budzi żadnych wątpliwości i zostanie wprowadzona – zapewniło nas Ministerstwo Finansów.

Na potrzebę uregulowania sprawy wskazał Trybunał Konstytucyjny w ustnym uzasadnieniu wyroku z 25 września 2014 r. (sygn. akt K49/12). TK uznał, że przepis ordynacji mówiący o tzw. milczącej interpretacji i rozumiany w ten sposób, iż fiskus ma trzy miesiące na wydanie, tj. sporządzenie i podpisanie, a nie doręczenie, pisemnej interpretacji pod rygorem, że po upływie tego terminu stanowisko wnioskodawcy uznaje się automatycznie za prawidłowe i korzystające z ochrony, jest zgodne z ustawą zasadniczą. Ale jednocześnie zwrócił uwagę, że jest problem z pisemnymi interpretacjami doręczanymi po upływie trzech miesięcy od złożenia wniosku: podatnicy mogą nie wiedzieć, czy czekać na pismo, czy w grę wchodzi milcząca interpretacja. I że ta niepewność jest dla nich szkodliwa, w związku z czym należałoby zmodyfikować przepisy, aby ją wyeliminować, zapewniając zainteresowanym dostęp do odpowiednich informacji.

Praktyka bywa różna

Zdaniem Marii Kukawskiej, doradcy podatkowego, partnera w Stone & Feather Tax Advisory, rozwiązanie proponowane przez resort może nie wystarczyć. Jak zapewnia, sędziom TK chodziło o taką zmianę, w rezultacie której niezależnie od tego, czy wnioskodawca sobie tego życzy, czy nie, byłby informowany w terminie trzech miesięcy o tym, czy interpretacja została wydana i jaki ma charakter. Zdaniem specjalistów wystarczyłaby np. taka modyfikacja przepisów, zgodnie z którą podatnik musiałby we wniosku o interpretację podać numer telefonu czy e-mail, a fiskus najpóźniej w ostatnim dniu trzymiesięcznego terminu miałby obowiązek poinformować go, co z interpretacją się dzieje. Przy czym przyznają, że sformalizowanie kontaktów telefonicznych wiązałoby się z koniecznością zmian w ordynacji oraz nastręczałoby problemów z ich udokumentowaniem.

Wydawanie interpretacji podatkowych

Wydawanie interpretacji podatkowych

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Eksperci – choć doceniają dobrą wolę ministerstwa – zwracają uwagę, że wbrew jego twierdzeniom dziś wcale nie jest łatwo dowiedzieć się, czy urzędnicy przygotowali odpowiedź na wniosek i jaki ma ona charakter. – Pracownicy izb skarbowych z jednej strony bardzo starają się pomóc, ale z drugiej nie są skorzy do udzielania przez telefon jakichkolwiek informacji, np. z obawy, że rozmawiają z osobą nieupoważnioną do działania w imieniu wnioskodawcy – podkreśla Tomasz Rolewicz z zespołu postępowań podatkowych i sądowych w dziale doradztwa podatkowego EY.

Z kolei z doświadczenia Marii Kukawskiej wynika, że telefonując do urzędu zawsze można się dowiedzieć, kiedy wpłynął wniosek o interpretację i w związku z tym kiedy upłynie trzymiesięczny termin na sporządzenie pisma. – Gorzej z informacją, czy stanowisko jest gotowe i czy jest pozytywne dla podatnika. Czasami przedstawiciel Krajowej Informacji Podatkowej odpowiada na takie pytania, a czasami zasłania się tajemnicą skarbową – twierdzi.

Doręczenie z poślizgiem

Jak długo dziś po upływie trzymiesięcznego terminu na wydanie interpretacji trzeba czekać na jej doręczenie?

– Regułą jest, że pisma są przygotowywane pod koniec ustawowego terminu, a doręczenie następuje z poślizgiem okołotygodniowym – potwierdza Michał Roszkowski, partner w Accreo. Jak dodaje Agata Czerniak, specjalista ds. podatkowych z kancelarii Oliwa, Ożarowski, Trębicki i Wspólnicy, zdarza się też jednak, że pisma doręczane są po upływie miesiąca, a w skrajnych przypadkach nawet dwóch – trzech miesięcy. I to jest już dla przedsiębiorców bardzo poważny problem, bo nie ze wszystkimi transakcjami mogą czekać, aż fiskus wyjaśni, jak – jego zdaniem – należy je rozliczać. Firmy nie zawsze zaś chcą brać na siebie ryzyko działania niezależnie od opinii organów podatkowych.

Jak twierdzą nasi rozmówcy, nawet największe opóźnienia w doręczeniach wynikają nie tylko z problemów z dostarczeniem przesyłki do odbiorcy, ale i z opieszałości organów podatkowych, które na dodatek nie bardzo się tym przejmują. – Uznają, że interpretacja została „wydana”, czyli datowana i podpisana w terminie, więc wszystko jest w porządku – tłumaczy Agata Czerniak.

Elektroniczne wnioski

Problem z doręczaniem interpretacji nie istnieje w przypadku, gdy wnioskodawca decyduje się na elektroniczną formę komunikacji z organami podatkowymi za pośrednictwem platformy ePUAP. Ale takich podatników jest garstka, o czym świadczą dane Ministerstwa Finansów. Przykładowo, w okresie od 1 stycznia 2011 r. do 31 lipca 2013 r. biura Krajowej Informacji Podatkowej doręczyły zaledwie 108 interpretacji w formie elektronicznej. Przyczyną może być to, że procedura uzyskania dostępu do platformy ePUAP jest uciążliwa z punktu widzenia podatników.

– Aby złożyć wniosek o interpretację za pośrednictwem elektronicznej skrzynki podawczej, konieczne jest posiadanie bezpłatnego konta użytkownika na platformie – przypomina MF. Konto takie może założyć ten, kto uzyska zaufany profil. Do tego z kolei potrzebne jest posiadanie bezpiecznego e-podpisu z kwalifikowanym certyfikatem (za który trzeba zapłacić) albo osobiste stawiennictwo w urzędzie.

Wnioski o wydanie interpretacji podatkowej za jakiś czas będzie można składać również za pośrednictwem Portalu Podatkowego. Jednak nie jest jeszcze znany termin udostępnienia takiej usługi. Dziś wiadomo tylko, że możliwość składania pierwszych dokumentów (w zakresie podatku od spadków i darowizn, podatku od czynności cywilnoprawnych oraz karty podatkowej) za jego pośrednictwem pojawi się z końcem maja 2015 r.