O tym, że wiele osób chce w ten sposób uniknąć doręczenia i zyskać na czasie, świadczy rosnąca liczba tego typu spraw na wokandzie. W ubiegłym tygodniu Naczelny Sąd Administracyjny rozpatrywał sprawę podatnika, u którego kontrola wykryła ok. 2 mln zł nieujawnionych dochodów. Urząd skarbowy wymierzył mu 75-proc. podatek w wysokości ponad 1,6 mln zł.

Decyzję doręczono pełnomocnikowi 22 grudnia 2008 r. Tego samego dnia do urzędu wpłynęło pismo o cofnięciu pełnomocnictwa. Mocodawca chciał w ten sposób uniknąć skutków doręczenia. Sprawa z przyczyn proceduralnych ciągnęła się długo i dwukrotnie trafiała do NSA. Sąd kasacyjny nie miał jednak wątpliwości, że decyzja została 22 grudnia doręczona skutecznie.

NSA nie podzielił nawet wątpliwości łódzkiego sądu I instancji, czy pismo o cofnięciu pełnomocnictwa wpłynęło do urzędu przed, czy po odbiorze decyzji wymierzającej podatek. To bez znaczenia – stwierdził (wyrok z 26 czerwca 2014 r., sygn. akt II FSK 1773/12).

Podobną sprawę rozpatrywał NSA w marcu 2014 r. Decyzja urzędu z 24 września 2010 r. została doręczona pełnomocnikowi 12 października 2010 r. Faktycznie odebrała ją żona pełnomocnika, nieświadoma, że w tym czasie (8 października 2010 r.) jej mężowi podatnik wypowiedział pełnomocnictwo. Jeszcze tego samego dnia poinformował on urząd, że ma nowego pełnomocnika. Jednak o cofnięciu umocowania poprzedniej osobie powiadomił później – e-mailem 11 października 2010 r. Ostatecznie decyzja – choć odebrana 12 października – została zwrócona do urzędu z adnotacją o cofnięciu mu umocowania. Powstał problem, czy decyzja została skutecznie doręczona 12 października, skoro między wysłaniem jej z urzędu a odbiorem pełnomocnictwo zostało odwołane. Czy też może została doręczona dopiero 5 listopada 2010 r., czyli w dniu, w którym odebrał ją już nowy pełnomocnik?

Warszawski WSA i NSA orzekły, że doręczenie 12 października 2010 r. było skuteczne. NSA wyjaśnił, że od 8 października urząd miał obowiązek doręczać pisma nowemu pełnomocnikowi, bo wtedy już o nim wiedział. Nie zwalniało go to jednak z obowiązku honorowania pełnomocnictwa udzielonego poprzedniej osobie, skoro o cofnięciu mu umocowania dowiedział się 11 października, na dodatek tylko e-mailem (wyrok z 7 marca 2014 r., sygn. akt II FSK 792/12).

Podatnicy kwestionują doręczenia, by zyskać czas na złożenie odwołania. To trzeba złożyć w ciągu 14 dni od doręczenia decyzji. Im później zostanie odebrana, tym większe szanse na zebranie kontrdowodów.

Podatnicy próbują informować o odwołaniu pełnomocnictwa nawet przez telefon. Tak było w sprawie podatnika, który w momencie, gdy jego pełnomocniczka odbierała pismo od poborcy skarbowego, skontaktował się z nim telefonicznie i poinformował, że kobieta nie ma już umocowania. Twierdził, że wysłał stosowny dokument. Pismo jednak nie dotarło do urzędu.

Wrocławski WSA i NSA nie miały wątpliwości, że informowanie przez telefon w chwili doręczania pisma o odwołaniu pełnomocnictwa jest spóźnione (wyrok z 24 lutego 2012 r., sygn. akt II FSK 1584/10).

Sądy przyjmują, że dopiero od momentu złożenia pełnomocnictwa do akt urząd musi doręczać pisma pełnomocnikowi. Wynika to z art. 137 par. 3 ordynacji podatkowej, który nakazuje pełnomocnikowi złożenie do akt dokumentu potwierdzającego umocowanie go do działania w imieniu mocodawcy. Zgłoszenie musi być konkretne i wskazywać, że dotyczy określonego postępowania. Dopóki pismo nie trafi do akt, urząd go nie honoruje, bo nie ma obowiązku badania, czy podatnik ustanowił pełnomocnika. Jak stwierdził NSA, organ podatkowy nie może działać na podstawie zasłyszanych informacji.