Nie sprawdza się pomysł z wymianą pełnomocników, co miałoby pozwolić na uniknięcie odbioru pism ze skarbówki. Ani urzędnicy, ani sędziowie nie lubią się dawać wodzić za nos
O tym, że wiele osób chce w ten sposób uniknąć doręczenia i zyskać na czasie, świadczy rosnąca liczba tego typu spraw na wokandzie. W ubiegłym tygodniu Naczelny Sąd Administracyjny rozpatrywał sprawę podatnika, u którego kontrola wykryła ok. 2 mln zł nieujawnionych dochodów. Urząd skarbowy wymierzył mu 75-proc. podatek w wysokości ponad 1,6 mln zł.
Decyzję doręczono pełnomocnikowi 22 grudnia 2008 r. Tego samego dnia do urzędu wpłynęło pismo o cofnięciu pełnomocnictwa. Mocodawca chciał w ten sposób uniknąć skutków doręczenia. Sprawa z przyczyn proceduralnych ciągnęła się długo i dwukrotnie trafiała do NSA. Sąd kasacyjny nie miał jednak wątpliwości, że decyzja została 22 grudnia doręczona skutecznie.