Wyrok NSA który zapadnie za dwa dni, choć jak zwykle będzie dotyczyć jednostkowej sprawy, to – jak mówi Magdalena Jaworska, menedżer w Accreo – będzie ważny dla całej branży paliwowej, firm leasingowych, pośredników oraz innych podmiotów stosujących model biznesowy z wykorzystaniem paliwowych kart zakupowych.

Zdaniem Macieja Górskiego, menedżera w Accace, jeśli NSA stwierdzi, że operatorzy kart wykonują usługę finansową, czyli zwolnioną z VAT, to ich klienci znajdą się w trudnej sytuacji. Nie będą mogli odliczyć podatku z faktur wystawionych przez operatorów.

Bez odliczenia

Chodzi o spółkę, której pracownicy – dzięki korzystaniu ze specjalnych kart – mogli na wyznaczonych stacjach benzynowych kupować bezgotówkowo paliwo oraz inne towary i usługi. W transakcjach brały udział trzy podmioty: partnerzy serwisowi, czyli stacje benzynowe, pośrednik wystawiający karty paliwowe oraz spółka z nich korzystająca. Zarówno pośrednik, jak i spółka, odliczali VAT z tytułu wystawionych faktur.

Zakwestionował to urząd skarbowy i zażądał od spółki zwrotu prawie 40 tys. zł podatku. Urzędnicy uznali, że spółka nie miała prawa do odliczania daniny z faktur wystawianych jej przez pośrednika, ponieważ nie dostarczał on paliwa, tylko świadczył na jej rzecz usługę finansową, zwolnioną z VAT.

Stanowisko to podtrzymał dyrektor wrocławskiej Izby Skarbowej. Uznał, że faktyczna dostawa towarów i usług miała miejsce wyłącznie między stacjami benzynowymi a spółką i dlatego ani pośrednik, ani spółka nie mieli prawa odliczać VAT.

Początkowo rację spółce przyznał Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu. Stwierdził, że rola jej kontrahenta (pośrednika) nie sprowadzała się jedynie do wydania kart paliwowych i obsługi finansowej transakcji, ale przede wszystkim dotyczyła przeniesienia prawa do rozporządzania towarami jak właściciel. Był on więc dla spółki faktycznym sprzedawcą paliwa, wykonującym swoje obowiązki przy pomocy partnerów – wyznaczonych stacji benzynowych.

Wyrok ten uchylił 14 sierpnia 2012 r. Naczelny Sąd Administracyjny (sygn. akt I FSK 1177/11). Orzekł, że nie doszło do transakcji łańcuchowej uprawniającej do odliczenia VAT. Uznał, że pośrednik, udostępniając karty paliwowe, kredytował spółkę. Tym samym świadczył usługę finansową zwolnioną z VAT.

Sprawa trafiła ponownie do WSA, który rozpatrując ją po raz drugi, wydał wyrok zgodny z wytycznymi NSA (sygn. akt I SA/Wr 1274/12).

Skargę kasacyjną złożyła tym razem spółka. Wyrok ma zapaść 25 czerwca.

Wyrok TSUE

Niekorzystne dla spółki stanowisko sądy wywiodły z orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE z 6 lutego 2003 r. w sprawie Auto Lease BV (sygn. C-185/01). Trybunał orzekł w nim, że nie dochodzi do dostawy towarów, jeżeli leasingobiorca tankuje na stacjach paliw wyleasingowane auto, nawet gdy robi to w imieniu i na rachunek firmy leasingowej. TSUE uzasadnił to brakiem możliwości decydowania przez leasingodawcę o sposobie i celu użycia paliwa.

Mimo tego orzeczenia polskie sądy administracyjne przez długi czas uznawały takie transakcje za łańcuchowe. Wydawało się więc, że podatnicy mogą spać spokojnie.

Sytuację zmienił jednak wspomniany wyrok NSA z 14 sierpnia 2012 r. Sąd stwierdził w nim, że – tak jak w sprawie rozpatrywanej przez TSUE – pośrednik wystawiający karty paliwowe nie ma wpływu na termin dostawy towarów, wielkość zakupów ani cenę nabywanego paliwa. Nie ma też prawa decydować, w jaki sposób ani w jakim celu paliwo zostanie zużyte. Nie uczestniczy zatem w dostawie paliwa, dlatego faktury, które wystawia spółce, nie uprawniają jej do odliczenia VAT.

To inna sprawa

Spółka nie zgadza się na porównywanie jej sprawy z kazusem Auto Lease BV. Twierdzi, że jej stan faktyczny jest zupełnie inny. Po pierwsze, żaden z podmiotów nie jest leasingodawcą ani leasingobiorcą. Po drugie, nie można mówić o jej kredytowaniu przez pośrednika, bo karty paliwowe działają w inny sposób: klient kupuje paliwo, po czym informacja o zakupie trafia do pośrednika, a ten, po wynegocjowaniu cen i rabatów ze stacją, wystawia fakturę. Zapłaconą przez kupującego kwotę przekazuje następnie właściwej stacji benzynowej. Klient nie jest zatem kredytowany – twierdzi spółka.

Jej pełnomocnik, prof. Adam Mariański, tłumaczy, że dostawy przy pomocy partnerów serwisowych mają na celu jedynie przyspieszenie obrotu. Podkreśla, że ten sam system sprzedaży działa w innych krajach unijnych i nie budzi tam zastrzeżeń.

Mimo restrykcyjnej wykładni płynącej z wyroku NSA i wrocławskiego WSA, część organów podatkowych nadal twierdzi, że firmy działające w takim modelu biznesowym mają prawo do odliczenia VAT. Przykładem jest interpretacja dyrektora IS w Warszawie z 3 lutego 2014 r. (nr IPPP2/443-1272/13-2/KBr). Dyrektor potwierdził w niej, że doszło do transakcji łańcuchowej i że wszystkie firmy w niej uczestniczące mają prawo do odliczenia podatku.

Podstawą takiej interpretacji ma być art. 7 ust. 8 ustawy o VAT, który mówi, że „w przypadku gdy kilka podmiotów dokonuje dostawy tego samego towaru w ten sposób, że pierwszy z nich wydaje ten towar bezpośrednio ostatniemu w kolejności nabywcy, uznaje się, że dostawy towarów dokonał każdy z podmiotów biorących udział w tych czynnościach”.

Takiego zdania był Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w wyrokach z 22 kwietnia 2014 r. (sygn. III SA/Wa 2040/13) i wcześniejszym z 17 stycznia 2013 r. (sygn. III SA/Wa 1739/12) oraz z 24 kwietnia 2013 r., sygn. (III SA/Wa 3280/12).

Przeciwne stanowisko zaprezentował jednak WSA w Poznaniu w wyroku z 15 maja 2014 r. (sygn. akt I Sa/Po 1233/13).

Wyrok TSUE w sprawie kart rabatowych

Niespełna dwa tygodnie temu, 12 czerwca br. Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł w sprawie kart rabatowych uprawniających do zniżkowych zakupów towarów i usług oferowanych przez hotele, kina czy restauracje.

Przedsiębiorstwa, u których można było nabywać po niższej cenie towary lub usługi, nie uczestniczyły w zyskach ze sprzedaży kart. Ich współpraca z wystawcą kart – spółką Granton Advertising – miała na celu wyłącznie przyciągnięcie klienteli.

TSUE orzekł, że sprzedaż kart dających zniżki na zakupy nie jest transakcją finansową i dlatego nie jest zwolniona z VAT. Stwierdził, że tego rodzaju karta nie jest ani „innym papierem wartościowym”, ani „innym papierem handlowym” w rozumieniu dyrektywy VAT. Jej sprzedaż podlega więc opodatkowaniu (sygn. akt C-461/12).