Sprawa dotyczyła wielkopolskiej spółki zajmującej się produkcją i sprzedażą mebli. Firma kupiła maszyny stolarskie za niemal 2 mln zł i wystąpiła o zwrot podatku naliczonego od tego zakupu. Po tym naczelnik urzędu skarbowego zdecydował się przeprowadzić kontrolę w firmie. Wątpliwości urzędników wzbudził sposób zakupu maszyn. Ze zgromadzonych przez nich dowodów wynikało, że maszyny, zanim trafiły do spółki, były kilka razy odkupowane przez inne firmy w odstępie kilku dni. Ich wartość dynamicznie rosła. Kupujący i sprzedający rozliczali się między sobą w ramach kompensat wzajemnych. W ocenie organu zastanawiające było, dlaczego spółka nie kupiła maszyn wcześniej za niższą cenę (około kilkudziesięciu tysięcy złotych), a miała taką możliwość, ponieważ uczestniczyła w licytacji tego sprzętu. Odstąpiła wtedy od zakupu, decydując się na nabycie dopiero po dwóch tygodniach, i to od firmy, która wygrała licytację.

Dyrektor Izby Skarbowej w Poznaniu uznał, że firma świadomie nie kupiła maszyn bezpośrednio od właściciela, a jej sposób zawierania transakcji i rozliczania należności wskazuje na celowe działania zmierzające do uzyskania korzyści podatkowych. Według organu przedsiębiorstwo specjalnie uczestniczyło w łańcuszku pozornych czynności kupna-sprzedaży maszyn w celu uzyskania z budżetu państwa zwrotu VAT.

Po przeprowadzonym postępowaniu spółka otrzymała decyzję, z której wynikało, że musi zwrócić część wykazanego w deklaracjach VAT-7 podatku naliczonego, bo organy określiły go na nowo, pomijając nierzetelną transakcję. Firma próbowała dochodzić swoich racji w sądzie. Jej pełnomocnicy argumentowali, że zakład działał w dobrej wierze, a maszyny po ich odkupieniu przez inne podmioty były następnie modernizowane. Firma nie wiedziała też, jaka była pierwotna wartość maszyn.

To nie przekonało ani sądu wojewódzkiego, ani NSA, który powołał się na orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (m.in. wyrok z 21 lutego 2006 r., C-255/02, w sprawie Halifax). Zgodnie z nim unijna dyrektywa VAT sprzeciwia się prawu podatnika do odliczenia podatku od wartości dodanej, jeżeli transakcje, z których wynika to prawo, stanowią nadużycie.

Sędzia Marek Zirk-Sadowski stwierdził, że po pierwsze wątpliwości NSA wzbudziło to, jak szybko, tj. w odstępie kilku dni, wzrosła wartość maszyn, które pierwotnie, co wynika z zeznań osób z firm pośredniczących, były w złym stanie. Po drugie maszyny, mimo że były kilka razy sprzedawane, zanim trafiły do ostatecznego odbiorcy, cały czas znajdowały się w tym samym miejscu – wcale nie były przemieszczane. Po trzecie spółka meblowa nie udowodniła, że nie wiedziała, jaka była pierwotna wartość maszyn. Wyrok jest prawomocny.

ORZECZNICTWO

Wyrok NSA z 5 lutego 2014 r., sygn. akt I FSK 1747/12.