– Tak jak podatnikom zarzuca się agresywną optymalizację podatkową, tak Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa można zarzucić agresywną taktykę procesową. Ma ona doprowadzić do odzyskania w procesie cywilnym tego, czego nie udało się uzyskać w postępowaniu podatkowym, ponieważ zobowiązanie się przedawniło – mówi pełnomocnik podatnika w jednej z takich spraw. Prosi o anonimowość ze względu na dobro swego klienta.

Nienależne świadczenia

Prokuratoria w imieniu naczelników urzędów skarbowych występuje z powództwem cywilnym, by odzyskać to, czego organy podatkowe nie były w stanie wyegzekwować z powodu przedawnienia lub na skutek uchylenia decyzji w trybach nadzwyczajnych. Chodzi m.in. o należności oddane podatnikom z tytułu nadpłat bez uprzedniej weryfikacji zasadności zwrotu i prawidłowości żądanej kwoty. Podstawą żądań Prokuratorii jest art. 410 kodeksu cywilnego dotyczący świadczeń nienależnych.

Paweł Dobroczek, radca Prokuratorii Generalnej i zarazem jej rzecznik prasowy, potwierdza, że niedawno wystąpiła ona z kilkoma powództwami opartymi na konstrukcji prawnej nienależnego świadczenia w sprawach dotyczących zwrotu na rzecz Skarbu Państwa kwot nienależnie wypłaconych podatnikom z przyczyn przez nich niezawinionych.

– W tych sprawach został na rzecz podatnika dokonany zwrot nadpłaty podatku, który okazał się nienależny (decyzja określająca nadpłatę uległa usunięciu z obrotu prawnego). Brak jest z kolei podstaw do zastosowania procedury administracyjnej określonej przepisami ordynacji podatkowej (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 749 z późn. zm.) w zakresie zwrotu do budżetu państwa nienależnie oddanego podatku. Tym samym jedyną możliwością wystąpienia o zwrot nienależnie wypłaconych podatnikowi środków jest skorzystanie z drogi cywilnoprawnej i instytucji nienależnego świadczenia – twierdzi Paweł Dobroczek.

Jak podaje, kwoty roszczeń w poszczególnych sprawach sięgają od nieco ponad miliona do kilkudziesięciu milionów złotych. Zastrzega, że Prokuratoria Generalna nie ujawnia informacji pozwalających na zidentyfikowanie pozwanych, bo postępowania jeszcze się toczą. Żadne nie zakończyło się ostatecznym rozstrzygnięciem.

Podatkowe czy cywilne

Zobowiązania podatkowe co do zasady przedawniają się po 5 latach, licząc od końca roku podatkowego, w którym upłynął termin zapłaty.

Prokuratoria wytaczając powództwa cywilne przeciwko podatnikom PIT i CIT, posiłkuje się art. 118 k.c. Zgodnie z nim, jeżeli przepis szczególny nie stanowi inaczej, to termin przedawnienia wynosi 10 lat, a dla roszczeń o świadczenia okresowe oraz związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej – 3 lata.

Pytanie jednak, czy do rozliczeń podatników ze Skarbem Państwa można stosować przepisy kodeksu cywilnego.

Ministerstwo Finansów uchyliło się od odpowiedzi. Poinformowało jedynie, że „właściwymi do oceny dopuszczalności stosowania procedur cywilnych do roszczeń z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia polegającego na uzyskaniu bez podstawy prawnej przysporzeń pieniężnych są sądy powszechne”.

Eksperci są mniej powściągliwi w ocenie.

– Jeżeli istnieje spór co do rozliczeń między podatnikiem a urzędem skarbowym i jest ustawa podatkowa, która te kwestie reguluje, to nie ma miejsca na prawo cywilne. Odrębność prawa podatkowego i prawa cywilnego jest oczywista – mówi Dorota Szubielska, radca prawny, partner w kancelarii Chadbourne & Parke.

Podkreśla, że z nienależnym świadczeniem mamy do czynienia i w prawie cywilnym, i w prawie podatkowym.

– Ale są to instytucje niezależne. Prokuratoria Generalna posługując się instytucją nienależnego świadczenia, udaje, że nie dostrzega, iż prawo podatkowe i cywilne to dwie niezależne dziedziny mające swój własny zakres przedmiotowy regulacji i podmioty, do których normy te są adresowane. Przepisy prawa cywilnego mogą być tylko wtedy stosowane, gdy ustawa podatkowa tak stanowi – dodaje mec. Szubielska.

Także Małgorzata Sobońska, adwokat w kancelarii MDDP Sobońska Olkiewicz i Wspólnicy, uważa, że konstrukcja prawna zastosowana przez Prokuratorię Generalną jest mocno chybotliwa.

– Przede wszystkim dlatego że art. 118 k.c. przewiduje 10-letni okres przedawnienia dla zobowiązań, ale tylko w sytuacji gdy przepis szczególny nie stanowi inaczej. Roszczenia związane z prowadzoną działalnością gospodarczą (a istotne kwoty podatków wpłacane są głównie w związku z taką działalnością) przedawniają się jeszcze szybciej, bo w ciągu 3 lat – podkreśla Małgorzata Sobońska. Dodaje, że nigdy nie ulegało wątpliwości, że przepisy ordynacji podatkowej określające terminy przedawnienia zobowiązań podatkowych są szczególnymi wobec analogicznych przepisów kodeksu cywilnego. Choćby już z tego powodu prawo cywilne do przedawnienia roszczeń z tytułu nienależnie zwróconych nadpłat nie ma zastosowania.

Roszczenia podatkowe przebrane w cywilnoprawną szatę

Czy Prokuratoria Generalna słusznie wytacza podatnikom procesy cywilne o zwrot nadpłaty jako nienależnego świadczenia?

Nie, bo zwrot nienależnej nadpłaty nie jest nienależnym świadczeniem w rozumieniu art. 410 k.c. Zagadnienie kwoty wypłaconej podatnikowi jako nadpłata, co do której następnie uznano, że nadpłatą nie była – czyli swoistego nienależnego świadczenia – trzeba postrzegać we właściwej, czyli podatkowej perspektywie. Konsekwencją usunięcia z obrotu prawnego decyzji stwierdzającej nadpłatę nie jest powstanie stosunku cywilnoprawnego. Konsekwencji tych z oczywistych powodów należy poszukiwać w prawie podatkowym, które bynajmniej nie pomija tej kwestii milczeniem.

Co w takiej sytuacji dzieje się na gruncie prawa podatkowego?

Na skutek uchylenia decyzji stwierdzającej nadpłatę kwota pierwotnie zapłacona przez podatnika tytułem podatku, przez jakiś czas – błędnie, ale zgodnie z decyzją organu podatkowego stwierdzającą nadpłatę – uważana za wpłaconą nienależnie i dlatego zwrócona, po usunięciu tej decyzji z obrotu okazuje się być jednak podatkiem należnym. Uchylając decyzję stwierdzającą nadpłatę, organ podatkowy powinien zatem dochodzić należnych kwot nie tytułem zwrotu nienależnie dokonanego zwrotu (rzekomej) nadpłaty, lecz po prostu żądać zapłacenia należnego, brakującego podatku. Na koncie podatnika w urzędzie skarbowym brakuje bowiem właśnie określonej kwoty podatku. Na zainteresowanym ciąży zaległość podatkowa, i to jej właśnie organ powinien dochodzić. Właściwa jest tu droga administracyjnoprawna, a nie powództwo wniesione przed sąd cywilny.

Co może skłaniać organ podatkowy, aby zamiast skorzystać z przewidzianej w przepisach prawa podatkowego ścieżki administracyjnoprawnej, szukać ochrony przed sądem cywilnym?

Jest tylko jeden powód: przedawnienie. W sprawach podatkowych (art. 70 ordynacji podatkowej) następuje ono z reguły szybciej niż w przypadku roszczenia o zwrot nienależnego świadczenia dochodzonego na podstawie art. 410 k.c. To dlatego wierzyciel podatkowy odczuwa pokusę, aby swoje roszczenie – z natury rzeczy podatkowe – ubrać, a raczej przebrać w cywilnoprawną szatę i podsunąć do rozpoznania sądowi cywilnemu. I tak to pod płaszczykiem dochodzenia zwrotu nienależnego świadczenia Skarb Państwa w istocie żąda zapłaty należnego podatku. Sąd cywilny jednak nie powinien dać się zwieść temu przebraniu i pozew odrzucić z powodu braku drogi sądowej. Nie sposób przecież uznać, że na zgliszczach wygasłego – na skutek przedawnienia – stosunku podatkowoprawnego jak feniks z popiołów rodzi się stosunek cywilnoprawny, dla którego właściwe byłyby sądy cywilne.

W postanowieniu z 8 lutego 2012 r. (sygn. akt V CSK 118/11) Sąd Najwyższy wyraził trafne stanowisko, że Skarb Państwa nie ma możliwości skorzystania z drogi sądowej w sprawach, dla których przewidziano odpowiedni tryb administracyjnoprawny. To jest sedno problemu, także w razie uchylenia decyzji stwierdzającej nadpłatę. Prawo podatkowe określa zarówno podstawę materialnoprawną, jak i tryb właściwy dla załatwienia tej sprawy w postępowaniu podatkowym. W razie potrzeby Skarb Państwa ma także otwartą drogę do wszczęcia egzekucji administracyjnej. Zwrot podatnikowi nienależnej mu w istocie nadpłaty to zdarzenie, które następuje w ramach stosunku podatkowoprawnego. Wyrywanie go z kontekstu i poszukiwanie przez wierzyciela publicznoprawnego ochrony przed sądem powszechnym to pomysł całkowicie chybiony. Trudno się dziwić organom podatkowym, że niekiedy desperacko poszukują drogi naprawienia własnych błędów tam, gdzie jej szukać nie powinny. Trudno dziwić się Prokuratorii Generalnej, która reprezentując interesy Skarbu Państwa, testuje rozmaite możliwości procesowe. Sądy powszechne powinny jednak te próby stanowczo odeprzeć.