Krzysztof Jedlak

Krzysztof Jedlak

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Zgoda. Dostrzec trzeba jednak pewną wyraźną asymetrię w tym rozumowaniu, a przede wszystkim w działaniu.

Przepisy dla podatników niekorzystne – choćby nawet nie wprost, ale z powodu swojej niejednoznaczności, wad legislacyjnych czy braku sensownych definicji – są skrzętnie wykorzystywane przez organy podatkowe. W związku z tym funkcjonują w obrocie bardzo długo i niezwykle trudno je wyeliminować. Zwykle do ich zmiany dochodzi, gdy nie mogą być dłużej przez fiskusa eksploatowane, np. gdy linia orzecznicza WSA i NSA staje się jednolita i wiadomo, że z pomocą sądów podatnicy poradzą sobie już z ustawową rafą. A na dodatek, gdy istnienie tej rafy budzi powszechny sprzeciw. Wtedy skłonność administracji do zmian w regulacjach rośnie.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja, gdy wspomniana niejednoznaczność, wady czy brak definicji działają od początku na niekorzyść fiskusa – bo i tak się zdarza. Wówczas błyskawicznie zazwyczaj przepisy, choćby wprowadzone niedawno, są nowelizowane po myśli aparatu podatkowego.

Najnowszy przykład: susz tytoniowy. Opodatkowano go akcyzą z początkiem 2013 r. Odpowiedni przepis jest jednak sformułowany źle, by nie powiedzieć głupio. Mówi, że akcyzie podlega susz tytoniowy, czyli suchy tytoń, który nie jest jeszcze wyrobem tytoniowym (czyli nie jest np. papierosami czy cygarami). W opisywanych przez nas wielokrotnie interpretacjach MF jasno dawało do zrozumienia, że przez susz rozumie każdy nieprzetworzony tytoń, który nie jest wyrobem tytoniowym. I że określenia „susz” czy „suchy” nie mają związku z wilgotnością, lecz ze stopniem przetworzenia surowca. Ale pojawiają się pierwsze wyroki WSA, które wskazują, że resort nie ma racji. I że przecież mokry tytoń nie może być suchy, a więc i nie może być suszem.

Co robi w tej sytuacji ministerstwo? Błyskawicznie nowelizuje regulację. Projekt odpowiedniej zmiany w ustawie o podatku akcyzowym został umieszczony w ustawie okołobudżetowej, nad którą właśnie toczą się prace. Suszem tytoniowym ma być, bez względu na wilgotność, tytoń niebędący jeszcze wyrobem tytoniowym. Kropka.

Nie odmawiam fiskusowi prawa do naprawiania własnych błędów, przeciwnie. Jeśli intencją ustawodawcy było, począwszy od 1 stycznia 2013 r., objęcie akcyzą każdego tytoniu od momentu odłączenia liści od rośliny do momentu powstania wyrobu tytoniowego, np. papierosów, to oczywiście nowelizacja złego przepisu nie powinna nas dziwić. Ani nawet specjalnie martwić (osobiście nie palę, a jako wieloletniej ofierze palaczy trudno mi bronić ich interesów).

Ale chodzi właśnie o wspomnianą asymetrię w działaniu. Fiskus powinien bardzo szybko naprawiać wszystkie błędy, może nawet szybciej te, które działają na niekorzyść podatników. Ma ich bowiem nie tylko łupić, lecz także im służyć. Zazwyczaj jednak postępuje zgodnie z zasadą Kalego, dostrzegając przede wszystkim swój interes. Co to ma jednak wspólnego z zasadą porządnego państwa?