Chodzi o to, że susz został objęty akcyzą. Powstają jednak ciągle wątpliwości, czy można za niego uznać każdy nieprzetworzony surowiec (niebędący wyrobem tytoniowym), bez względu na stopień jego zawilgocenia.

Jak zauważa Szymon Parulski z firmy Parulski i Wspólnicy Doradcy Podatkowi, kilka tygodni temu zapadło orzeczenie w jednym z WSA, dające przedsiębiorcom argument do tego, by twierdzić, że akcyza od takiego suszu się nie należy. Ministerstwo finansów za susz tytoniowy konsekwentnie uznaje wszystko, co nie jest wyrobem tytoniowym – bez względu na wilgotność surowca. – Problem w tym, że nie ma normy oraz wykładni, które określałyby, co to jest suchy tytoń. Jest jednak norma na tytoń mokry. Dlatego udało nam się wygrać w tym roku wszystkie sprawy o zajęcie naszych produktów przez urzędy celne. A było ich łącznie kilkanaście – wyjaśnia Krzysztof Gawron, właściciel firmy Infoster z Tarnowa, która specjalizuje się w produkcji i montażu automatów do nabijania gilz papierosowych oraz sprzedaży tytoniu.

Resort finansów nie chce jednak już dłużej tracić z powodu nieprecyzyjnych przepisów.

Dlatego, jak zaznaczyła w rozmowie z DGP Wiesława Dróżdż, rzecznik resortu finansów zniknąć mają wszelkie niejasności wynikające z interpretacji przepisów ustawy o podatku akcyzowym. Szczególnie że od nowego roku resort chce podnieść podatek na wszelkie wyroby tytoniowe. By podwyżka okazała się skuteczna, czyli przyniosła większe wpływy do budżetu, potrzebne jest jednak uszczelnienie przepisów i zahamowanie rozrostu szarej strefy.