W ostatnich dwóch kwartałach tego roku ceny skupu żyta mocno spadły. To zła wiadomość dla gmin, ponieważ będą musiały obniżyć stawki podatku rolnego na przyszły rok. Dobra jest taka, że gdyby nie zmiana ustawy o podatku rolnym (t.j. Dz.U. z 2006 r. nr 136, poz. 969 z późn. zm.), wskaźnik, według którego obliczana jest stawka daniny, byłby dla nich jeszcze bardziej niekorzystny.

Obecnie średnia cena skupu żyta uwzględniana przy obliczaniu stawki podatku rolnego jest ustalana na podstawie cen za trzy pierwsze kwartały roku poprzedzającego rok podatkowy. Po nowelizacji będzie to 11 kwartałów. Jak wskazuje dr Rafał Dowgier z Katedry Prawa Podatkowego Uniwersytetu w Białymstoku, ustabilizuje to stawki podatku rolnego, a gminy będą mogły lepiej zaplanować swoje wpływy z tego tytułu.

Mniejsze wahania

Zmiana zasad obliczania stawek podatku rolnego będzie miała zastosowanie dopiero od przyszłego roku, czyli w praktyce przy ustalaniu stawek podatku na 2014 r. Rady gmin będą podejmowały uchwały w tym zakresie po 1 października, czyli po wejściu w życie nowych przepisów ustawy o podatku rolnym.

Opodatkowanie rolników przed i po zmianach

Opodatkowanie rolników przed i po zmianach

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Doktor Rafał Dowgier ocenia, że wydłużenie okresu, na podstawie którego ustala się cenę żyta, pozwoli uniknąć sytuacji, która miała miejsce w ostatnich latach, gdy następował skokowy, z roku na rok, wzrost jego ceny, a co za tym idzie i wysokości podatku rolnego. Ekspert dodaje, że również gwałtowne spadki cen (jak w tym roku) nie będą już tak bardzo wpływały na obniżenie tego podatku.

– Wydłużenie okresu, z 3 do 11 kwartałów, z którego ceny będą uwzględniane, spowoduje mniejsze wahania stawek podatkowych – przyznaje też dr Bogumił Pahl z Katedry Prawa Finansowego Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie.

Możliwe obniżki

Zasady ustalania stawek podatku rolnego są proste. Wyznacznikiem są średnie ceny skupu żyta za 11 kwartałów, które ogłosi prezes GUS. Podatek za 1 ha przeliczeniowy użytków rolnych odpowiada równowartości pieniężnej 2,5 kwintala (decytony) żyta.

Jak wyjaśnia Rafał Dowgier, rady poszczególnych gmin mogą jednak przyjąć dla potrzeb podatku rolnego niższą cenę skupu. Oznacza to, że dla wyliczenia stawki na swoim terenie ustalają inną wartość niż w skupie. Przykładowo, jeśli średnia cena skupu wyniosła 74,23 zł za 1 dt (decytonę), to gminy będą mogły ją obniżyć np. do 30 zł (nie ma limitu minimalnego, ale nie może to być 0 zł). Z tego prawa korzystały już w latach ubiegłych.

Ekspert ocenia też, że to od tegorocznej sytuacji ekonomicznej rolników będzie zależało, czy rady gmin zdecydują się na obniżenie tej ceny, czy też nie podejmą w tym zakresie żadnych uchwał. W tym drugim przypadku obowiązywać będzie cena skupu żyta wynikająca z komunikatu prezesa GUS.

Bogumił Pahl dodaje, że dotychczas wiele gmin podejmowało uchwały, mocą których obniżały średnią cenę skupu żyta, a tym samym stawkę podatku rolnego.

– W dalszym ciągu gminy będą podejmowały tego typu uchwały, gdyż stanowią one element ich polityki podatkowej – uważa.

Skutki dla samorządów

Gminy wiejskie chciały zmian w podatku rolnym, ponieważ – jak przyznaje Mariusz Poznański, wójt gminy Czerwonak i przewodniczący Związku Gmin Wiejskich RP – nowy system jest korzystniejszy dla rolników. Samorządowcy mają jednak świadomość, że troska o nich może oznaczać obniżenie ich wpływów z podatku.

– Lepszy jest jednak niższy, ale pewny dochód, niż wyższy, ale wątpliwy – tłumaczy Mariusz Poznański.

Wyjaśnia, że w ubiegłych latach, gdy obowiązywały wyższe stawki podatku, rolnicy występowali do gmin o ulgi w spłacie zobowiązań, czyli o rozłożenie należności na raty, odroczenie terminu płatności, a nawet umorzenie. Nie mieli z czego zapłacić. Jeśli gmina udzieliła ulgi, to podatek trafiał do jej kasy z opóźnieniem lub w ogóle. – Lepiej więc obniżyć daninę, niż później udzielać ulg – przekonuje przewodniczący Związku Gmin Wiejskich RP.

Dochodowy lepszy

Gminy i miasta mają też udziały w podatkach dochodowych. PIT i CIT to dla nich istotne źródło wpływów. W zeszłym roku minister rolnictwa Stanisław Kalemba informował, że od 1 stycznia 2014 r. objęci podatkiem dochodowym, zamiast rolnym (który miał zostać zlikwidowany), będą także rolnicy. Na razie jednak pozostanie, jak dawniej. Do dziś nie ma bowiem projektu ani nawet założeń do niego. Ministerstwo Rolnictwa poinformowało nas, że sprawa leży w gestii Ministerstwa Finansów. To z kolei wyjaśniło, że trwają prace nad założeniami.

Nie wiadomo jednak, czy wpływy z PIT od rolników byłyby na tyle duże, aby pokryć ubytek w dochodach spowodowany likwidacją podatku rolnego.

Mariusz Poznański przyznaje, że bez szczegółowych rozwiązań trudno przesądzać, która danina jest lepszym rozwiązaniem. Zwraca uwagę na różnicę między „dużymi” i „małymi” rolnikami. W jego ocenie ci, którzy mają wielohektarowe uprawy, mogliby zostać objęci PIT, ponieważ wykazują duże dochody. Korzystają więc na obecnym rozwiązaniu, czyli opodatkowaniu niskim podatkiem rolnym. To może być pole do zmian.

Zdaniem ekspertów PIT jest lepszym rozwiązaniem niż podatek rolny. Rafał Dowgier przyznaje, że ten ostatni jest w swej konstrukcji bardzo przestarzały, bo ma charakter mieszany, majątkowo-przychodowy. Rolnik płaci obecnie daninę uzależnioną od wysokości ceny skupu żyta, a więc teoretycznych dochodów, które może z tego tytułu uzyskać.

– To jednak czysta teoria, bo taki sam podatek rolny płaci się od gruntów obsianych żytem, pszenicą czy rzepakiem, a nawet łąki. Dlatego rolnicy powinni płacić na normalnych zasadach PIT od dochodów, które osiągają. Jeśli dochodów nie osiągną, to podatku nie zapłacą – stwierdza Rafał Dowgier.

Za opodatkowaniem PIT rolników opowiada się też Bogumił Pahl. Przekonuje, że trudno uzasadnić różne traktowanie rolników i przedsiębiorców. Każdy z tych podmiotów wykonuje działalność gospodarczą, ale podlega różnym reżimom podatkowym.

Według ekspertów rolnicy poza PIT powinni też płacić podatek od gruntów (nieruchomości), ewentualnie według niższej stawki.