Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie 10 lipca 2013 r. uchylił decyzję ministra finansów w sprawie odmowy udostępnienia Związkowi Dealerów Samochodów (ZDS) pierwszego wniosku, jaki polski rząd w grudniu 2012 r. wysłał do Komisji Europejskiej (sygn. akt II SA/Wa 716/13). DGP dowiedział się, że Jacek Rostowski ujawniać treści wniosku jednak nie zamierza i zaskarży ten wyrok do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Ma na to 30 dni, licząc od otrzymania uzasadnienia od WSA. Strony powinny je otrzymać do końca lipca.

– Zamierzamy złożyć skargę kasacyjną od tego wyroku – powiedziała nam Wiesława Dróżdż, rzecznik prasowy ministra finansów.

Wygląda na to, że walka o udostępnienie branży motoryzacyjnej wniosku derogacyjnego będzie długa, bo szef resortu odmówił także ujawnienia treści kolejnej, poprawionej wersji tego dokumentu.

– Wczoraj otrzymaliśmy decyzję ministra z 11 lipca, utrzymującą w mocy wcześniejszą odmowę udostępnienia nam drugiego, poprawionego według wskazówek Komisji Europejskiej wniosku derogacyjnego Polski, który rząd zaaprobował 11 czerwca 2013 r. – mówi DGP Paweł Tuzinek, radca prawny Związku Dealerów Samochodów. – Najwyraźniej minister finansów niekoniecznie wziął sobie do serca wyrok sądu, skoro następnego dnia wydał analogiczną decyzję odmowną dotyczącą drugiego wniosku – dodaje.

Walka o informację trwa

Branżę bulwersuje nie tylko utrzymywanie w tajemnicy tych akt, lecz także tłumaczenie przyczyn takiego postępowania.

– Minister zasłania się przepisami wspólnotowymi zabraniającymi ujawniania dokumentów, które mogłyby doprowadzić do rażącego naruszenia procedury postępowania przed Komisją Europejską. Od tej zasady jest jednak wyjątek, który zezwala na ich upublicznienie z uwagi na ważny interes społeczny. I na te przepisy powoływaliśmy się zarówno we wnioskach, jak i przed sądem – tłumaczy mec. Paweł Tuzinek.

Czego boi się rząd?

– Sądząc z informacji, które trafiają do opinii publicznej, przypuszczam, że rząd i minister finansów nie chcą ujawnić swoich wyliczeń, które zostały przedstawione Komisji Europejskiej na poparcie wniosku o utrzymanie ograniczeń w prawie do odliczenia VAT od samochodów firmowych. Obawiam się, że dane te, mówiąc delikatnie, mijają się z prawdą i nie mają poparcia w statystyce, jaką dysponuje branża motoryzacyjna – podkreśla Marek Konieczny, prezes ZDS. Jak mówi, rozwiązanie zaproponowane przez polski rząd zgodnie z sugestią Brukseli, zakładające zniesienie górnego limitu 8 tys. zł odliczenia VAT przy kupnie samochodów osobowych na firmę (i umożliwienie odliczenia po 50 proc. kwoty VAT zapłaconej od paliwa do tych aut i kosztów eksploatacji, np. przeglądów), jest bardziej niebezpieczne z perspektywy budżetu państwa niż wprowadzenie pełnego odliczenia VAT.

– W ten sposób umożliwiamy odliczenie połowy kwoty podatku od luksusowych samochodów, których nabywcy mogliby odliczyć maksymalnie 8 tys. zł, podczas gdy zgodnie z propozycją MF przekazaną KE będą mogli odpisać połowę zapłaconego VAT przy kupnie takiego auta, nawet jeśli będzie to kwota przekraczająca powiedzmy 100 tys. zł – twierdzi Marek Konieczny.

Kosztowny błąd

Zdaniem Wojciecha Drzewieckiego, prezesa Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego „Samar”, postępowanie MF może dziwić. – Ministerstwo zapewnia, że działa na rzecz przedsiębiorców, a jednocześnie ukrywa przed nimi treść wniosku – zauważa ekspert.

Według niego rozwiązanie zaproponowane przez ministerstwo jest bardzo kosztowne. Bardziej niż propozycja branży i Samaru, by wprowadzić pełne odliczenie VAT przy zakupie samochodów na firmę, ale bez prawa odliczenia tego podatku od paliwa.

– Według tej propozycji odliczenie dotyczyłoby 100–200 tys. aut. Propozycja MF dotyczyć będzie znacznie większego parku samochodowego, bo aż około 2 mln – wskazuje Wojciech Drzewiecki. Jak mówi, rozwiązanie rządowe ma jeszcze jeden zasadniczy feler. – Wprowadzając odliczenie w wysokości 50 proc. VAT zapłaconego przy zakupie auta na firmę i od paliwa, zamykamy sobie tak naprawdę drogę do tego, aby kiedyś wprowadzić pełne odliczenie podatku – dodaje Drzewiecki.

– Stanowiska Komisji Europejskiej spodziewamy się najwcześniej we wrześniu – informuje Wiesława Dróżdż.