Pierwsza bierze pod uwagę strukturę obrotów i polega na ich ustaleniu na podstawie znanej wysokości sprzedaży określonego rodzaju towaru i wskaźnika udziału tej sprzedaży w obrotach ogółem. Druga pozwala na ustalanie wysokości obrotów na podstawie znanej wysokości kosztów handlowych i znanej relacji tych kosztów do obrotów. Trzecia uwzględnia zysk netto i koszt własny sprzedanych towarów i usług. Czy rozszerzenie katalogu jest konieczne?

Nie. Obecnie obowiązujący katalog jest katalogiem otwartym. Jedynie przyznaje się prymat tym metodom oszacowania, które są opisane w Ordynacji podatkowej. Artykuł 23 par. 4 mówi bowiem wyraźnie, że w szczególnie uzasadnionych przypadkach, gdy nie można zastosować metod opisanych w par. 3, organ podatkowy może w inny sposób oszacować podstawę opodatkowania. I to jest przepis bezpieczny, bo wyraźnie mówi, że te pozostałe przypadki muszą mieć charakter szczególny. Obecnie preferowane metody oszacowania mieszczą się w miarę w realiach gospodarczych, czego, niestety, nie można już powiedzieć o trzech nowych metodach, które ministerstwo zamierza dopisać w ordynacji.

Dlaczego nowe metody są niebezpieczne dla podatników?

Odpowiem na przykładach. Pierwszy – metoda odnosząca się do struktury obrotów. Wyobraźmy sobie dilera samochodowego, który w 2008 r. sprzedał policji przykładowo 90 radiowozów. W 2009 r. i w 2010 r. nie sprzedał już żadnego. Jeśli przyjmiemy za podstawę szacowania rok 2008, to wówczas organy podatkowe będą mogły zakwestionować księgi podatnika jako nierzetelne. Urzędnicy uznają bowiem, że jego przeciętna sprzedaż wynosi 90 sztuk rocznie. A przecież bardzo często sprzedaje się towary jednorazowo. Załóżmy, że firma sprzedająca elektronikę użytkową dostaje od lotniska Okęcie zamówienie na 10 detektorów trotylu za około 1 mln zł. Jednak w następnym roku nie sprzeda już ani jednego detektora, bo Okęcie nie będzie już potrzebowało kolejnych, a nikt inny nie będzie tym zainteresowany. I co wówczas? Metoda szacowania jest zupełnie nieprzydatna. Nie rozumiem, dlaczego tę, tak bardzo specyficzną, metodę chce się wpisać do ordynacji jako preferowaną. Chyba tylko po to, by podatnik musiał się bronić.

Kolejna metoda ustalania wysokości obrotów na podstawie znanej wysokości kosztów handlowych. Problem polega na tym, że nikt nie wie, co to są koszty handlowe. Takiej definicji nie ma nawet w ustawie o rachunkowości. I trzecia propozycja MF – zysk netto. Znów posłużę się przykładem. Załóżmy, że w danej miejscowości zamknięto przejście graniczne, na którym zawsze był duży ruch. Automatycznie przychody spadają o 30 proc. i firma, która wcześniej kwitła, stoi na skraju bankructwa. Drugi przykład – sklep z konfekcją, w pobliżu którego otwierają duży hipermarket, w którym mieścić się będą również liczne odzieżowe butiki. Pytanie, jak zysk netto właściciela sklepu z konfekcją będzie się miał do wypracowanego wcześniej? A marża? Wystarczy, że sklepy z hipermarketu będą miały marżę na poziomie przykładowo 5 proc., by prywatny przedsiębiorca, który dotąd notował 10 proc., miał do wyboru: albo zejdzie z marżą do 5 czy nawet 4 proc., albo upadnie. Wtedy jednak organy podatkowe mogą mu zarzucić, że zaczął ukrywać dochody.

Według MF dodanie nowych metod szacowania jest konieczne i wynika z różnorodności stanów faktycznych. Poza tym ma to być niejako zalegalizowanie obecnej praktyki, czyli stosowania metod nieujętych w ustawowym katalogu. Czy zapisanie ich w ustawie wyjdzie podatnikom na dobre?

Projekt wprowadzenia trzech nowych metod oszacowania zakłada niezmienność warunków rynkowych i stałość parametrów gospodarczych. Sztywność marż, sztywność rodzaju towarów, które sprzedajemy, itd. W tej chwili mamy do czynienia z gwałtownie pukającym do drzwi kryzysem, więc o takich rzeczach jak struktura sprzedaży czy osiągane wcześniej marże można zapomnieć, bo na niewiele się zdadzą. Sklepy komputerowe jeszcze do niedawna sprzedawały komputery z marżą 9–12 proc. W tej chwili, żeby się tylko utrzymać na rynku, sprzęt komputerowy sprzedają z marżą na poziomie 5–6 proc.

Jak dziś organy podatkowe szacują dochody podatników
Organ podatkowy może określić podstawę opodatkowania w drodze oszacowania, gdy brak jest ksiąg podatkowych lub innych danych niezbędnych do jej określenia lub dane z nich wynikające nie pozwalają na określenie tej podstawy. Dochód można oszacować także wtedy, gdy podatnik naruszył warunki uprawniające do korzystania ze zryczałtowanej formy opodatkowania.
Do wyboru organ podatkowy ma jedną z sześciu metod:
● porównawczą wewnętrzną – polega na porównaniu wysokości obrotów w tym samym przedsiębiorstwie za poprzednie okresy, w których znana jest wysokość obrotów;
● porównawczą zewnętrzną – polega na porównaniu wysokości obrotów w innych przedsiębiorstwach prowadzących działalność gospodarczą o podobnym zakresie i w podobnych warunkach;
● remanentową – polega na porównaniu wartości majątku przedsiębiorstwa na początku i na końcu okresu, z uwzględnieniem wskaźnika szybkości obrotu;
● produkcyjną – polega na ustaleniu zdolności produkcyjnych przedsiębiorstwa;
● kosztową – polega na ustaleniu wysokości obrotu na podstawie wysokości kosztów poniesionych przez przedsiębiorstwo, z uwzględnieniem wskaźnika udziałów tych kosztów w obrocie;
● udziału dochodu w obrocie – polega na ustaleniu wysokości dochodów ze sprzedaży określonych towarów i wykonywania określonych usług, z uwzględnieniem wysokości udziału tej sprzedaży (wykonywanych usług) w całym obrocie.