Sankcja krajowa

W Polsce też obowiązuje 75-proc. stawka podatku dochodowego. Nakładana jest ona jednak tylko na podatników, którzy nie ujawnili dochodów (lub których dochody nie znajdują pokrycia w ujawnionych źródłach), i często nazywana jest konfiskatą mienia. Zarobki i wiele innych dochodów jest opodatkowanych progresywną skalą podatkową z dwiema stawkami – 18 i 32 proc. Pojawiają się też pomysły (a nawet projekty ustaw), aby przywrócić trzecią stawkę – 40-proc. lub wprowadzić nową, 50-proc. Eksperci twierdzą jednak, że system podatków dochodowych byłby bardziej sprawiedliwy, gdyby obowiązywała jedna, liniowa stawka PIT.

Dwa podejścia

Dr Janusz Fiszer, partner w PwC, docent Uniwersytetu Warszawskiego, przyznaje, że pojęcie sprawiedliwości w podatku dochodowym od osób fizycznych jest kwestią bardzo względną. – Dla jednych ekspertów sprawiedliwość oznacza progresję, a nawet bardzo ostrą progresję – stwierdza. Dla innych – do których zalicza się nasz rozmówca – sprawiedliwość podatkowa oznacza mniej więcej równe obciążenie dochodów.

– Mówiąc „mniej więcej”, mam na myśli potrzebę zapewnienia osobom o bardzo niskich dochodach pewnego minimum, tak aby mogły one zaspokajać podstawowe potrzeby i nie były zdane na pomoc społeczną – wyjaśnia ekspert. Podobny pogląd prezentuje Józef Banach, radca prawny w InCorpore Banach Szczepanik Partnerzy.

– Powinniśmy w Polsce unikać karania osób lepiej zarabiających, a co za tym idzie wprowadzić liniową stawkę PIT przy jednoczesnym znacznym podwyższeniu kwoty wolnej od podatku jako elementu wspomagania osób o najniższych dochodach – uważa. – W takim rozwiązaniu – tłumaczy – osoby o niskich dochodach nie płaciłyby podatku w ogóle lub płaciłyby relatywnie niższy.

Józef Banach przekonuje, że tylko stawka liniowa w PIT może być rozpatrywana jako sprawiedliwa w klasycznym ujęciu sprawiedliwości, czyli przykładaniu tej samej miary do każdego człowieka.

Zwraca uwagę, że jeżeli podatnik zarabia więcej, to i tak płaci kwotowo wyższą daninę. Zdaniem Józefa Banacha stawka progresywna PIT jest z założenia niesprawiedliwa, gdyż osoba lepiej zarabiająca jest niejako karana – w imię dość pokrętnie rozumianej solidarności społecznej. Zwrócił na to uwagę również wspomniany Gerard Depardieu, uzasadniając decyzję o wyjeździe z Francji z powodu wprowadzenia 75-proc. stawki.

– Wyjeżdżam, bo wy (władza.) uważacie, że należy karać ludzi za sukces, talent, twórczość. Czy to nie jest właśnie żałosne? – stwierdził.

Nie ma pokusy

Janusz Fiszer przekonuje, że w przypadku stawek progresywnych u większości podatników natychmiast pojawia się chęć obniżenia podstawy opodatkowania – na różne sposoby. W przypadku podatku liniowego taka pokusa znika.

W Polsce opodatkowanie stawką liniową mogą wybrać przedsiębiorcy (19 proc.). – Gdy wprowadzono taką, notabene bardzo dobrą możliwość, wielu podatników stało się – mniej lub bardziej realnie – przedsiębiorcami – przypomina Janusz Fiszer.

Zwraca też uwagę, że stawki liniowe obowiązują w wielu państwach Europy Środkowo-Wschodniej. Wahają się one od 10 do 25 proc. Jego zdaniem, gdyby nie kryzys finansowy z lat 2008–2009 i trwające problemy strefy euro, a tym samym zwiększone potrzeby budżetowe poszczególnych państw, systemy podatków o stawkach liniowych byłyby stosowane jeszcze częściej. W ocenie Józefa Banacha w Polsce stawka takiego podatku mogłaby wynosić między 18 a 20 proc.

Renata Dłuska, partner, radca prawny i doradca podatkowy w MDDP Doradztwo Podatkowe, zwraca z kolei uwagę na to, jak podatki postrzegają podatnicy.

– Sprawiedliwość i podatki to dla większości z nich pojęcia, które mają niewiele punktów wspólnych – stwierdza.