Od 1 lipca rusza kolejna edycja akcji fiskusa „Weź paragon”. Oznacza to, że setki, a może nawet tysiące urzędników skarbowych i kontroli skarbowych sprawdzą, czy podatnicy ewidencjonują obrót za pomocą kas fiskalnych.

– Zmierzamy do takiego stanu, w którym przedsiębiorcy nie będą uchylali się od obowiązku rejestrowania sprzedaży na kasie fiskalnej, a otrzymanie paragonu za zakupiony towar będzie powszechne – tłumaczy Andrzej Parafianowicz, generalny inspektor kontroli skarbowej i wiceminister finansów.

Powodzenie akcji zależy m.in. od kupujących. Jeśli będą żądać paragonu fiskalnego, to zmuszą przedsiębiorców do ewidencjonowania sprzedaży. Dlatego resort kieruje akcje również do klientów.

– Podobnie jak w latach ubiegłych, w miejscowościach turystycznych będą przeprowadzane kampanie informacyjno-edukacyjne – wyjaśnia Wiesława Dróżdż, rzecznik prasowy w Ministerstwie Finansów.

Resort chce uświadomić zwykłym podatnikom, że od ich decyzji, czy wezmą paragon, wiele zależy. Po pierwsze, w razie wady towaru mogą pokazać kwit od sprzedawcy i żądać reklamacji. Jest to szczególnie ważne w sezonie, gdy sklepy przeprowadzają promocje i wyprzedaże. Po drugie, dzięki paragonom przedsiębiorcy uczciwie rozliczają się z budżetem. Ponadto paragon jest sposobem na walkę z szarą strefą.

3 tys. zł maksymalna kara nałożona mandatem za niewydanie paragonu fiskalnego

Jak przyznaje Andrzej Parafianowicz, uczciwi przedsiębiorcy sami nie poradzą sobie w tej walce. Muszą się zająć prowadzeniem własnej działalności, a nie ściganiem nieuczciwej konkurencji, która sprzedaje towary poza ewidencją, a więc bez podatku. Z firmom z pomocą przyjdą urzędnicy. Będą mogli ukarać nieuczciwych podatników mandatami. W tym roku wysokość mandatu nie może przekroczyć 3 tys. zł. W praktyce urzędnicy nakładają mandaty w wysokości 150 – 300 zł. Resort finansów wyjaśnia, że działania w ramach akcji „Weź paragon” będą prowadzone w całym kraju, a akcja potrwa do ostatniego dnia wakacji.