Kolejny czytelnik wskazuje, że w wyniku zmian własnościowych w spółdzielni mieszkaniowej doszło do sztucznego zwiększenia powierzchni jego garażu (z 15 mkw. do 43 mkw.). W rezultacie będzie musiał zapłacić wyższy podatek. Aktualizacja ewidencji przez starostę, a także zmiany w udziałach we własności są więc często niekorzystne dla grupy podatników, która płaci niższe podatki niż powinna. Zmiany są zatem konieczne, bo ewidencja musi być zgodna ze stanem rzeczywistym. Brak takiej zgodności jest źródłem problemów dla innej grupy podatników. Tych, którzy płacą za większe działki, domy i mieszkania, niż w praktyce posiadają.

Problem jest powszechny i dotyczy całego kraju, o czym świadczą dziesiątki wyroków sądów. Ostatnio z pomocą podatnikom, którzy padli ofiarą nieaktualnej ewidencji, przyszedł WSA w Gliwicach (wyroki z 11 stycznia 2012 r., sygn. akt I SA/Gl 686/11, I SA/Gl 687/11, I SA/Gl 688/11, nieprawomocne). Jak wyjaśnia Adam Hellwig, doradca podatkowy z PwC, sąd orzekł, że stan faktyczny ma pierwszeństwo przed danymi określonymi w ewidencji gruntów i budynków. To precedensowy wyrok. Dotychczas sądy twierdziły, że nawet jeśli dane ewidencji nie odzwierciedlają rzeczywistej powierzchni budynków i gruntów, to wójt musi wymierzyć podatek zgodnie z nieaktualnymi zapisami.

Skutki przepychanki

Ewidencja gruntów i budynków obejmuje dane dotyczące m.in. powierzchni gruntów oraz powierzchni użytkowej lokali. Zgodnie z art. 21 ustawy z 17 maja 1989 r. – Prawo geodezyjne i kartograficzne, dane zawarte w ewidencji stanowią m.in. podstawę wymiaru podatków. Za prowadzenie ewidencji, a także jej aktualizację odpowiadają starostowie. Natomiast organami, które wymierzają podatki na podstawie ewidencji, są wójt, burmistrz lub prezydent miasta.

Organy podatkowe nie mogą jednak zmieniać ewidencji. Takie uprawnienia mają starostowie. Tłumaczą jednak, że nie mają pieniędzy na aktualizację ewidencji na bieżąco. W rezultacie problem spada na podatników, czyli właścicieli gruntów i budynków.

Istotny stan rzeczywisty

– W praktyce organy podatkowe często bazują na danych zawartych w ewidencji gruntów i budynków ustalając podstawę opodatkowania w zakresie gruntów i lokali – tłumaczy Adam Hellwig.

Trzeba jednak zauważyć, że dane w ewidencji nie są wystarczające do dokładnego ustalenia podstawy opodatkowania (np. powierzchnia użytkowa liczona według metodologii określonej w ustawie o podatkach i opłatach lokalnych może różnić się od powierzchni określonej w ewidencji). Ekspert zwraca uwagę, że wspomniany WSA w Gliwicach uznał, że wadliwe jest przykładanie decydującej wagi dowodowej do zapisów ewidencji. Może ona stanowić podstawę do wymierzania lokalnych danin, ale jedynie w takim zakresie, w jakim wynikają z niej określone podstawy do wymierzenia podatku.

– Znaczenie ma stan rzeczywisty. Jeżeli więc np. ewidencja nie jest aktualna, to podatnik ma prawo wziąć pod uwagę dla celów podatkowych faktyczne ustalenia – stwierdza ekspert PwC. Może więc stwierdzić, czy nieruchomość istnieje, czy nie albo że powierzchnia użytkowa budynku jest inna niż ta, która wynika z ewidencji.