Przedsiębiorcy mogą ratować swój wynik finansowy, odnosząc skutki wyceny kredytu w kapitał własny, a nie w koszty.

Jednak według Aleksandry Motławskiej, partnera w HLB M2 Audyt, takie działanie jest dopuszczalne gdy stosowana jest rachunkowość zabezpieczeń. Taka natomiast możliwość dotyczy podmiotów, w których wprowadzono odpowiednie procedury i metody/techniki pomiaru ryzyka. Powinny być też spełnione inne warunki. Przed wyznaczeniem instrumentu zabezpieczającego, podmioty muszą sporządzić dokumentację zgodnie ze stosownymi przepisami.

– Określają one w niej cel, strategię ustanowienia zabezpieczenia, identyfikację instrumentu zabezpieczającego, zabezpieczanej pozycji, charakter zabezpieczanego ryzyka, a także sposób, w jaki będzie oceniana efektywność instrumentu zabezpieczającego w kompensowaniu zagrożenia zmianami przepływów pieniężnych związanych z przychodami – twierdzi nasza rozmówczyni.

Zabezpieczenie musi też być na bieżąco oceniane i stwierdza się jego wysoką efektywność (czyli kompensującą od 80 do 125 proc. zmiany wartości przyszłych przepływów pieniężnych) we wszystkich okresach sprawozdawczych, na które zabezpieczenie zostało ustanowione.

Aby stosować rachunkowość zabezpieczeń, musi istnieć również możliwość wiarygodnej oceny efektywności zabezpieczenia.

Aleksandra Motławska podkreśla, że jeśli powyższe warunki będą spełnione, skutki wyceny kredytów, w części uznanej za efektywne zabezpieczenie można odnieść na kapitał własny. Dopuszczalne jest wyznaczenie tylko części instrumentu finansowego (kredytu) jako instrumentu zabezpieczającego. Kwoty odniesione w kapitały własne z tytułu wyceny instrumentu zabezpieczającego skorygują wartość zabezpieczonych przepływów pieniężnych w dacie ich zaistnienia.