Ponadto polskie podmioty mogą mieć też akcje banku zagranicznego, które posiadają greckie obligacje. W związku z tym trzeba odpowiednio wycenić je w bilansie.

Maciej Czapiewski, biegły rewident, partner HLB M2 Audyt, twierdzi, że w ujęciu ekonomicznym wycena banku mającego toksyczne czy nadmiernie ryzykowne aktywa będzie niższa względem wyceny podobnego banku, który takich aktywów nie posiada. Wynika to z tego, że inwestorzy oczekują wyższej premii za dodatkowe ryzyko, co przekłada się na spadek kursów akcji. Pytanie, czy zainfekowanie banku zagranicznego, który jest jednostką dominującą względem banku polskiego, przekłada się na wycenę banku polskiego, pozostaje otwarte. Istnieją poważne argumenty wskazujące, że powoduje to obniżenie wyceny banku krajowego ze względu na większe ryzyko pojawienia się na rynku istotnych pakietów akcji zbywanych przez spółkę matkę czy transferowania kapitału do spółki matki i w konsekwencji spowolnienia rozwoju banku krajowego.

– Księgowy jednak nie musi przeprowadzać skomplikowanych analiz ekonomicznych, ponieważ regulacje, zarówno krajowe, jak i międzynarodowe, w zakresie wyceny instrumentów finansowych są klarowne i w przypadku akcji nakazują one kwalifikować je do kategorii przeznaczonych do obrotu lub dostępnych do sprzedaży – twierdzi nasz rozmówca. W jednym i w drugim przypadku akcje powinny być wyceniane w wartości godziwej na dzień bilansowy (przy czym w pierwszym wypadku skutki wyceny zostaną odniesione do wyniku finansowego, w drugim przypadku – do kapitałów własnych).

Maciej Czapiewski wyjaśnia, że wartość godziwą akcji ustalamy na podstawie notowań w dniu bilansowym na aktywnym rynku (giełda). W wycenie giełdowej będą już uwzględnione wszystkie ryzyka i złe wiadomości dotyczące notowanej spółki, księgowy nie musi więc nawet zastanawiać się, czy wyceniany bank ma toksyczne aktywa, jest to zmartwienie inwestorów.