Z budżetu miasta uchwalonego na 2011 r. wynika, że dochody ogółem wyniosą 1,4 mld zł, wydatki 1,51 mld zł, co oznacza deficyt w wysokości 114 mln zł. Wśród dochodów radni zaplanowali znaczące wpływy z gospodarki mieszkaniowej, a więc sprzedaży składników majątkowych, gruntów i mieszkań. W sumie z tego źródła do miejskiej kasy w 2011 r. ma trafić ok. 106 mln zł.

Karol Kieliszek z biura prasowego w kancelarii prezydenta miasta Lublina przyznaje, że pod koniec sierpnia wykonanie dochodów ze sprzedaży nieruchomości wynosiło blisko 30 proc., co stanowi ok. 30 mln zł wpływu. Uspokaja on jednak, ponieważ sprzedaż nieruchomości nadal trwa.

Karol Kieliszek tłumaczy, że problemy Lublina związane ze sprzedażą nieruchomości wynikają z kryzysu na rynku nieruchomości. Miasto mogłoby jednak obniżyć ceny sprzedawanych gruntów czy mieszkań.

– Nie zamierzamy obniżać ceny, bo nie ma takiej konieczności. Poczekamy ze sprzedażą, poszukując alternatywnych rozwiązań – przyznaje nasz rozmówca.

W tym momencie opracowywany jest budżet na 2012 rok. Miasto zapewnia, że płynność finansowa jest stabilna. W konsekwencji w obecnym roku nie będzie problemów z domknięciem budżetu. Nie są również zagrożone żadne inwestycje.

– Z żadnych inwestycji nie zamierzamy rezygnować, przy czym priorytetowe są te z nich, które mają dofinansowanie ze środków unijnych – uspokaja Karol Kieliszek.

Zgodnie z budżetem, na wydatki własne współfinansowane ze środków pochodzących z UE miasto przeznaczy w tym roku ponad 234 mln zł, w tym po ok. 70 mln zł na lokalny transport zbiorowy oraz budowę dróg.

Jeśli nie uda się zrealizować planu sprzedaży nieruchomości, miasto może również część wydatków przesunąć na 2012 rok.