W ciągu ostatnich trzech lat limit obrotów pozwalający na uniknięcie zapłaty VAT wzrósł trzykrotnie. Jeszcze w 2009 r. wartość sprzedaży przedsiębiorcy nie mogła przekroczyć 50 tys. zł rocznie, jeśli nie chciał on stać się płatnikiem tego podatku. Dziś jest to już 150 tys. zł rocznie.

Wydawać by się mogło, że tak wyraźne podniesienie limitu pozwoli wielu małym firmom uniknąć kłopotliwych rozliczeń. To one zresztą przez kilka ostatnich lat postulowały podniesienie zbyt niskiego limitu zwolnienia. Dane, które otrzymaliśmy z Ministerstwa Finansów, temu przeczą. Rośnie bowiem nie tylko limit zwolnienia, ale też liczba VAT-owców.

W 2008 roku było ich 1 540 789. W pierwszych sześciu miesiącach tego roku już 1 615 122. I wszystko wskazuje na to, że ich liczba nadal będzie rosnąć.

– To naturalna tendencja pokazująca, że klientami drobnych przedsiębiorców w coraz większym stopniu są nie konsumenci, lecz inni przedsiębiorcy – ocenia tę statystykę Agnieszka Bieńkowska, doradca podatkowy, partner w MDDP.

Według Przemysława Skorupy, doradcy podatkowego w Deloitte, wybór zwolnienia podmiotowego z VAT jest korzystny tylko wtedy, gdy podatnik świadczy usługi lub sprzedaje towary na rzecz konsumentów lub przedsiębiorców niemających prawa do odliczenia tego podatku.

Podobnych argumentów używa Andrzej Nikończyk, doradca podatkowy, partner w KNDP. Jak tłumaczy, skutkiem zwolnienia podmiotowego jest brak konieczności naliczania VAT. Jest to korzystne dla takiego sprzedawcy. Niekorzystne jest wtedy, gdy sam dokonuje zakupów. Płaci wówczas (w cenie) VAT, który trafia do budżetu, a którego nie wolno mu odliczyć. Prawo do odliczenia zawartego w zakupach podatku zyskuje dopiero, gdy zrezygnuje ze zwolnienia. Staje się też wówczas bardziej atrakcyjny dla innych firm jako kontrahent.

– Jeśli chcemy zaintere- sować naszą ofertą podat- ników VAT czynnych lub podmioty zagraniczne, znacznie korzystniejsze jest wybranie opodatkowania swojej działalności podatkiem od towarów i usług – sugeruje Andrzej Nikończyk. Taki przedsiębiorca może zaproponować klientom firmowym niższe ceny niż podatnik zwolniony. Jest tak dlatego, że kupujący może odliczyć zawarty w cenie VAT. Przez to staje się ona niższa o kwotę tego podatku.

Firmy, nawet te, których sprzedaż uprawniałaby do korzystania ze zwolnienia, coraz częściej dobrowolnie decydują się podatek płacić.

– W obrocie między przedsiębiorcami VAT jest podatkiem neutralnym – tłumaczy Maria Kukawska, partner w Stone & Feather Tax Advisory.

Oznacza to, że wybór VAT wymusza na przedsiębiorcach rynek. Spółkom, które nie są VAT-owcami, coraz trudniej znaleźć kontrahentów chcących współpracować z przedsiębiorcami, którzy nie mogą wystawiać faktur. A bez takiej faktury nabywca nie może odliczyć podatku. Często decyduje się więc na nabycie nawet nieco droższej usługi czy towaru, ale od firmy płacącej VAT.

Potwierdza to również Maria Kukawska, która wyjaśnia, że podatnikom zwolnionym z VAT w związku z niskim limitem obrotów przejście na rozliczanie tego podatku po prostu się opłaca. Mogą go odliczyć od dokonywanych na potrzeby działalności zakupów.

Agnieszka Bieńkowska podkreśla, że dążenie do uproszczenia rozliczeń z fiskusem przegrywa z konkurencyjnością cenową. Cena, która daje możliwość odliczenia VAT, zawsze będzie bardziej atrakcyjna niż cena z tym podatkiem.

Według Andrzeja Nikończyka na liczbę rejestrowanych płatników podatku od towarów i usług wpływa też coraz większa popularność samozatrudnienia. Takim osobom bycie VAT-owcem daje m.in. możliwość odliczenia VAT od części kosztów utrzymania mieszkania, w którym prowadzona jest firma.