Gdy wydawcy przypierają do muru serwisy internetowe, by płaciły za treści prasowe, które zamieszczają, ich właściciele bronią się, że korzystają z nieodpłatnych licencji na takie publikacje.
Publikacja: 10 czerwca 2010, 03:00 Aktualizacja: 10 czerwca 2010, 19:19
Ale ten argument już niedługo może obrócić się przeciwko nim. Nieodpłatnemu korzystaniu z cudzych dóbr niechętnym okiem przygląda się bowiem fiskus.
Urzędnicy żądają dziś podatku już nie tylko od używania służbowych aut czy abonamentów medycznych, ale także od kawy z automatu, z której za darmo mogą korzystać pracownicy. W przepisach podatkowych obowiązuje prosta zasada. Jeśli ktoś korzysta z cudzej własności lub usług bez zapłaty, faktycznie uzyskuje wymierne korzyści. A zatem jego dochody zwiększają się o tyle, ile musiałby zapłacić za zakup tych samych rzeczy po rynkowych cenach. Fiskus stoi więc na stanowisku, że od tak ustalonej wartości powinien zostać uiszczony podatek. Mamy tu bowiem do czynienia z tzw. nieodpłatnymi świadczeniami. Nic nie stoi na przeszkodzie, by tak samo fiskus potraktował serwisy internetowe.
– Tłumaczenie, że e-serwisy korzystają z tzw. nieodpłatnych licencji, może skłaniać organy podatkowe do uznania, że uzyskują one przychód podatkowy w postaci tzw. nieodpłatnego świadczenia – przyznaje Michał Zdyb, prawnik specjalizujący się w tej tematyce, członek zarządu ATAC Audytorzy i Partnerzy. Dzieje się tak wówczas, gdy otrzymujący takie świadczenie portal nie był zobowiązany do wykonania jakiegokolwiek świadczenia wzajemnego. – Jeżeli na skutek korzystania z tzw. nieodpłatnych licencji doszło po stronie serwisu do powstania przysporzenia majątkowego, a dzięki tekstom zarabia np. na reklamach, i wartość tego świadczenia jest możliwa do określenia, wówczas może się okazać, że podstawa opodatkowania w podatku dochodowym od osób prawnych została zaniżona – tłumaczy Michał Zdyb.
Jeżeli tak uzna fiskus, oznacza to konieczność zapłaty nie tylko zaległego podatku, ale również odsetek za zwłokę i grzywien wymierzanych na podstawie kodeksu karnego skarbowego. Koszty mogą być wyższe niż po zapłaceniu ewentualnych odszkodowań. Sama grzywna w skrajnym przypadku może wynieść grubo ponad 12 mln zł.
To dlatego firmy, które bezprawnie wykorzystują cudze artykuły, przed organami podatkowymi twierdzą, że nie mogą płacić za nieodpłatne korzystanie z takich treści, bo artykuły te ukradły. A skoro to kradzież, nie ma mowy o podatku, bo umowy prawnie nieskuteczne nie podlegają opodatkowaniu. Ewentualne odszkodowanie jest niższe niż podatek.
Takie argumenty nie przekonują jednak urzędników skarbowych. Badają oni, czy kradzież rzeczywiście ma miejsce, czy też jest to bezpłatne korzystanie z cudzych treści. Dla fiskusa ważny jest skutek, jaki został osiągnięty.
Fiskus na kontroli serwisów internetowych może zarobić nawet kilkanaście milionów złotych. Spółka ReproPol, która zajmuje się udzielaniem licencji m.in. na wykorzystanie treści prasowych, ogłosiła niedawno, że ma już prawie gotowy specjalny system do wykrywania „nielegalnych kopii tekstów na ok. 100 tysiącach stron internetowych”. To pokazuje skalę problemu. Na tych stu tysiącach witryn pojawia się mnóstwo treści udostępnianych nieodpłatnie. Najczęściej na podstawie udzielonych w bardziej lub mniej formalny sposób nieodpłatnych licencji. To właśnie jest obszar potencjalnego zainteresowania organów podatkowych.
Oszacowanie ewentualnych zysków budżetu z takich działań nie jest proste. Nikt nie dokonał wyliczeń, jaka jest wartość nieodpłatnie przekazywanych serwisom treści. Nieoficjalnie pojawiają się kwoty rzędu 100 – 180 mln zł. Gdyby przyjąć, że każdy z monitorowanych serwisów wykorzystuje tylko jeden taki tekst w miesiącu, to już mówimy o 1,2 mln artykułów. Ich wartość rynkowa, przy ostrożnych szacunkach, to prawie 60 mln zł. A zaległy podatek wynosiłby wówczas około 11 mln zł, nie licząc odsetek i kar. I to przy założeniu, że wartość takiego artykułu to zaledwie 50 zł. Tymczasem, jak tłumaczy prezes Plagiat.pl dr Sebastian Kawczyński, wartość licencji waha się między 100 a 500 zł. To oznacza, że zaległości podatkowe mogą wynosić od 22 do nawet 100 mln zł.
1: ale dno z IP: 87.206.137.* (2010-06-10 06:57)
ale bełkot. może ktoś wyjaśnić o co chodzi? nie rozumiem, za bardzo o jakie licencje chodzi. jak korzystam nieodpłatnie z czyiś treści, to chyba chodzi o prawa autorskie. jak zdjęcie darmowe zamieszczę - bo autor pozwoli - to też podatek zapłacę? albo będę musiał udowadniać że ukradłem. coś wam się pomieszało i bzdury wypisujecie. strona internetowa to nie mleko w supermarkecie.
2: pytanie z IP: 89.171.104.* (2010-06-10 08:03)
a jak ktos korzysta z czyiś tekstów (jako bazę podstawową) ale je przeredagowuje i nie ma z tego tytułu żadnych korzyści materialnych - tylko na zasadzie hobbystycznej strony www o jakiejś tematyce, np sportowej, to co wtedy?
3: fiskuszpo z IP: 91.142.207.* (2010-06-10 09:03)
chorzy ze szpitali i hospicjów powinni zapłacić podatek
korzystają z opieki wolontariuszy czy kogoś z rodziny - zamiast wynajmować pielęgniarkę - ile na tym zyskują - pewnie sporo
i ten zysk powinien być opodatkowany - a czym ktoś ciężej chory tym więcej płacić powinien, bo ma większą ulge w swojej niedoli, a tym samym korzyść jego jest większa
4: n z IP: 213.25.175.* (2010-06-10 09:13)
Kadzy urzad skarbowy sam wie najlepiej ze na internetowych serwisach moze niezle zarobic robiac kontrole takich serwisow i sciagac zalegle podatki wraz z odsetkami i karami czy grzywnami nakladanymi na podatnikow.
5: wjw z IP: 77.114.194.* (2010-06-10 09:25)
Fiskus jak zwykle szuka pieniędzy nie tam gdzie są. A jego głupota i pazerność osiąga dotąd nie zdobyte szczyty.
Kontroler będzie tydzień lub dłużej kontrolował i naliczy kilkadziesiąt złotych podatku.
Opodatkować według tego myślenia należy także klientów czytelni i bibliotek publicznych.
Żyjemy w wolnym kraju ale od rozumu i rozsądku.
6: viatrak z IP: 89.77.78.* (2010-06-10 12:08)
Fiskusie mój kochany! Uprzejmie donoszę, że następne miliony czekają do wzięcia od wszystkich skazanych za zabór czegokolwiek. Oni wszak osiągali przychód z tytułów używania rzeczy bez zapłaty. Od używania jednej sztuki samochodu przez dobę to będzie jakieś pincet złotych a ile takich "d up" w życiu doliniarza? Ho! Ho! Hohoho!!!
7: quzwa z IP: 83.21.254.* (2010-06-10 22:52)
piszac quzwa wszyscy musza olacic mi licencje ha,ha,ha. Fiskus to doliniarze.
8: orinoco z IP: 77.254.14.* (2010-06-10 23:51)
Cytat z treści:
"A zatem jego dochody zwiększają się o tyle, ile musiałby zapłacić za zakup tych samych rzeczy po rynkowych cenach."
A kto będzie ustalał wysokość tych "rynkowych" cen? Fiskus? Na jakiej podstawie?
W sklepiku obok kilogram pomidorów kosztuje 7 zł. A 20 metrów dalej - 4 złote. Która cena jest "rynkowa"?
Chore umysły urzędasów powinny być leczone.
9: Krs z IP: 83.14.163.* (2010-06-11 10:16)
Dla mnie to póki co wygląda na propagandę doradców podatkowych - czyżby za mało pracy mieli? Pole do popisu spore i pieniądze do ściągnięcia z serwisów też nie mniejsze
10: lolek z IP: 79.191.237.* (2010-06-19 21:56)
W myśl tej zasady - portal "podatki.gazetaprawna.plę powinien teraz zapłacić podatek za każdy komentarz umieszczony pod artykułem, bo też korzysta z niego nieodpłatnie i odnosi z tego tytułu korzyści - po 100 zł od komentarza.
Urzędnicy fiskusa - je*nijcie się mocno w łeb, może Wam przejdzie ta choroba.

Stawka podatku akcyzowego dla paliwa zużywanego do lokalnego publicznego transportu pasażerskiego, np. autobusami, nie zostanie obniżona, mimo że możliwość taką przewidują przepisy wspólnotowe.