W piątkowym wydaniu DGP informowaliśmy, że Instytut Transportu Samochodowego, który dopuszcza auta do ruchu, twierdzi, że sprzedawcy stosują triki pozwalające przyznać homologację ciężarową na samochody osobowe. Zdarzały się przypadki zmniejszania masy auta, aby samochód z zamontowaną tzw. kratkę osiągał 500 kg ładowności przestrzeni bagażowej. W tym celu np. wyjmowano koła zapasowe, sprowadzano pojazdy w uboższych wersjach.

Homologacja taka ma kluczowe znaczenie dla możliwości pełnego odliczenia VAT od zakupu takiego pojazdu. Jerzy Martini, doradca podatkowy w Baker & McKenzie, wyjaśnia nam, że jeśli okazało się, że dany model samochodu nie spełniał kryterium pozwalającego na uznanie go za ciężarowy (tzn. homologacja sporządzona była na podstawie podrasowanych danych), to powstaje pewien problem z pełnym odliczeniem VAT od zakupu.

Sytuacja ta wskazuje bowiem, że podatnik nie nabył samochodu uprawniającego do pełnego odliczenia, lecz efektywnie takiego, w stosunku do którego prawo do odliczenia podatku było ograniczone.

– Jednak jeśli podatnik nie wiedział lub zachowując należytą staranność nie mógł się domyślić nieprawidłowości w tym zakresie, należałoby uznać, że brak jest obowiązku dokonania korekty pierwotnego odliczenia VAT – argumentuje Jerzy Martini.

Dodaje, że podobną sprawą zajmował się Europejski Trybunał Sprawiedliwości (sprawa Teleos C-409/04). Dotyczyła ona uczciwego podatnika, który był przekonany, że jego dostawy są wewnątrzwspólnotowymi dostawami (opodatkowanymi 0-proc. VAT), podczas gdy nieuczciwy kontrahent fałszował dokumenty wywozowe, a towary faktycznie pozostawały na terytorium tego państwa członkowskiego.

– Mimo że w takim przypadku nie dochodziło do wewnątrzwspólnotowych dostaw towaru (towar nie opuszczał państwa dostawy), Trybunał uznał, że zasadne jest pozostawienie podatnikowi prawa do stosowania stawki 0-proc., jeśli nie wiedział on lub nie mógł się domyślić nieprawidłowości – podsumowuje ekspert.