Chodzi o skutki rozporządzenia z 20 marca 2018 r. nowelizującego rozporządzenie w sprawie zwolnień od podatku akcyzowego (Dz.U. z 2018 r. poz. 608). Zakłada ono, że każdy browar, który wyprodukuje rocznie nie więcej niż 200 tys. hektolitrów piwa, może płacić o połowę niższą akcyzę (normalna stawka dla piwa to 7,79 zł od hektolitra za każdy stopień Plato gotowego wyrobu).

Poprzednie rozporządzenie uzależniało ulgę nie od wielkości produkcji, tylko sprzedaży. Najwięcej oszczędzały na akcyzie te browary, które sprzedały najmniej piwa.

Projekt bardzo długo był blokowany przez resort zdrowia, który oponował przed jakąkolwiek obniżką akcyzy na alkohol. Twierdził, że przeczyłoby to celom rządowej polityki pro zdrowotnej. W końcu obiekcje zostały wyjaśnione, a przepisy weszły w życie 24 marca br.

Resort finansów zapewniał, że dzięki temu małe i średnie browary regionalne i rzemieślnicze będą mogły skupić się na inwestycjach w swoje linie technologiczne i zwiększeniu produkcji trunku. Wygląda jednak na to, że akcyzowy prezent okazał się dla części z nich kłopotliwy.

Kolosalna różnica

Problem dotyczy głównie tych browarów, które na zlecenie innych podmiotów rozlewają piwo do butelek. Do tej pory płaciły one niższy podatek, a ulga zależała od ilości trunku, które sprzedały. Teraz takie browary zapewne stracą preferencję.

Trudności mogą też czekać browary kontraktowe, które cały proces produkcji zlecają swoim kontrahentom. One mogą korzystać z ulgi dopiero od marca br.

Może się jednak okazać, że dla jednych i drugich zakres ulgi podatkowej jest mocno okrojony.

– Obecnie ulga dotyczy tylko browarów, które wyprodukowały do 200 tys. hektolitrów piwa. Poprzednio zależała od ilości sprzedanego wyrobu. Różnica jest kolosalna – tłumaczy doradca podatkowy Jacek Arciszewski.

Wyjaśnia, że zgodnie z art. 94 ust. 2 ustawy o podatku akcyzowym produkcją piwa jest nie tylko jego wytwarzanie czy przetwarzanie, ale też rozlew. – Jak widać, to bardzo szeroka definicja, która nie obejmuje tylko sprzedaży – zwraca uwagę ekspert.

Dodaje, że żadnej definicji produkcji piwa nie znajdziemy w unijnej dyrektywie alkoholowej 92/83/EEC z 19 października 1992 r. – Z jej przepisów, w tym zwłaszcza dotyczących preferencji dla małych browarów, można jednak wnioskować, że unijny prawodawca wiąże produkcję jedynie z procesem warzenia piwa – zwraca uwagę Jacek Arciszewski.

Także rozlew

Skutek zmiany w polskich przepisach odczuje np. niewielki browar Jako. Oprócz wytwarzania własnych piw rozlewa on też usługowo trunki innych producentów. Browar był przekonany, że skoro działa na zlecenie innych firm, to nie można twierdzić, że produkuje ich piwo. Rozlewany trunek nie powinien więc być wliczany do przysługującego jej limitu 200 tys. hektolitrów trunku.

Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej nie zgodził się jednak z tą argumentacją (interpretacja z 31 lipca br. nr 0111-KDIB3-3.4013.93.2018.2.MAZ). Uznał, że treść art. 94 ust. 2 ustawy jest jasna – wynika z niej, że każdy rozlew piwa jest jego produkcją. Limit dotyczy więc również działalności usługowej świadczonej przez spółkę.

Ulga dla najmniejszych browarów

Ulga dla najmniejszych browarów

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Jacek Arciszewski nie zgadza się z tak restrykcyjną wykładnią fiskusa. Jego zdaniem nie bez powodu w unijnej dyrektywie nie znajdziemy wskazania, że usługowy rozlew piwa jest jego produkcją. – W ten sposób wyeliminowane zostało niebezpieczeństwo, które mogłoby polegać na tym, że to samo piwo będzie kilkakrotnie, na różnych etapach produkcji (wytworzenie, pasteryzacja, rozlew itp.), wliczane do limitu 200 tys. hektolitrów – tłumaczy ekspert.

Zwraca też uwagę, że z preferencji ciągle skorzysta piwo z małych browarów zagranicznych. A tam również usługowy rozlew jest możliwy, ale nikomu nie przychodzi do głowy, by wliczać go do limitu produkcyjnego obliczonego na 200 tys. litrów.

Nie pomógł poseł

Jeszcze przed ukazaniem się niekorzystnej interpretacji dyrektora KIS interweniował w tej sprawie jeden z posłów w zapytaniu z 17 lipca br. Uważał, że fiskus powinien tu zastosować klauzulę rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatnika.

Wykluczył to jednak wiceminister finansów Leszek Skiba w odpowiedzi udzielonej 10 sierpnia br. Przypomniał, że urzędnicy mogą stosować klauzulę w trakcie postępowania podatkowego, a nie – jak w tym przypadku – postępowania interpretacyjnego.

Również kontraktowe

Taka wykładnia może choćby pośrednio uderzyć w browary kontraktowe oraz niewielkie browary fizyczne w pełni oparte na polskim kapitale – uważa Radosław Maćkowski, doradca podatkowy z MVP Tax. Browary kontraktowe zlecają cały proces produkcji piwa innym browarom posiadającym faktyczne moce produkcyjne.

Zdaniem eksperta, gdyby uznać, że każdy trunek na każdym etapie produkcji jest wliczany do limitu 200 tys. hektolitrów, to zakres tak rozumianej ulgi może się okazać bardzo wąski.

– Chyba nie o to chodziło unijnemu prawodawcy, gdy w dyrektywie alkoholowej wprowadzał preferencyjną stawkę podatku dla małych browarów – podsumowuje Radosław Maćkowski.

opinia

Podatki nie były naszym priorytetem

Jeszcze w drugiej połowie 2017 r. nasza branża przedstawiła ówczesnemu Ministerstwu Rozwoju postulaty zmian, które zniosłyby lub zmniejszyły wiele barier w rozwoju piwowarstwa rzemieślniczego. Potem trafiły one do Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii. Zmiany w zakresie ulgi w akcyzie dla małych browarów nie były naszym priorytetem. Nowa treść rozporządzenia, poza zawsze pozytywnym z punktu widzenia przedsiębiorców zmniejszeniem obciążeń podatkowych, nie reguluje jednak w sposób jednoznaczny prawa do ulgi dla browarów kontraktowych. Zakładam, że intencje projektodawców były jak najlepsze, ale nie da się ukryć, że końcowy rezultat pozostawia wiele do życzenia. Mogę mieć tylko nadzieję, że rząd weźmie to pod uwagę i nie tylko odpowiednio poprawi przepisy podatkowe, ale też wznowi zaniechany dialog co do innych naszych propozycji.