Orzeczenie TK (sygn. akt K 52/16) jest odpowiedzią na wniosek rzecznika praw obywatelskich, który uważał, że takie działania fiskusa są niezgodne z konstytucją. Trybunał stwierdził jednak, że interes Skarbu Państwa musi być chroniony tak samo jak każdego innego wierzyciela.

Wyrok TK przypieczętował dotychczasowe orzecznictwo Sądu Najwyższego i sądów powszechnych, które od lat potwierdzają możliwość sięgania przez Skarb Państwa po skargę pauliańską. Chodzi o instytucję prawa cywilnego, która zabezpiecza wierzycieli, gdy dłużnicy wyzbywają się swojego majątku na rzecz osób trzecich, aby uciec przed egzekucją długu. Kodeks cywilny pozwala wówczas wierzycielowi wytoczyć powództwo przeciwko nabywcy (art. 527 par.1 k.c.). Wymaga jednak udowodnienia, że nabywca wiedział lub przynajmniej mógł się dowiedzieć, iż celem dłużnika jest uniknięcie zapłaty. Ciężar dowodu zmienia się, gdy chodzi o darowizny i transakcje zawierane z osobami bliskimi (patrz: infografika).

Przeciwko podatnikom

W praktyce fiskus stosuje skargę pauliańską wtedy, gdy chce podważyć np. sprzedaż, darowiznę, intercyzę z przeniesieniem całości majątku na jednego małżonka.

Fiskus sięgał po nią już wielokrotnie, a wygrane w sądach pozwalały mu na prowadzenie egzekucji, tak jakby transakcji w ogóle nie było. Potwierdziły to wyroki m.in. Sądu Okręgowego w Poznaniu z 28 kwietnia 2016 r. (sygn. akt XII C 1027/15), Sądu Okręgowego w Lublinie z 30 marca 2015 r. (sygn. akt I C 742/10).

Nie wiadomo, ile dzięki temu udało się odzyskać podatków i ceł, bo sądy orzekają tylko o bezskuteczności samej transakcji. Dopiero, mając taki wyrok w ręku, urzędnicy przystępują do egzekucji.

Jak działa skarga paulińska

Jak działa skarga paulińska

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Ordynacja milczy

Argumenty RPO sprowadzały się do dwóch kwestii. Przede wszystkim, zdaniem rzecznika, działania fiskusa muszą mieć podstawę prawną w ordynacji podatkowej, a ta nie wspomina o możliwości stosowania skargi pauliańskiej. Daje za to skarbówce wiele innych instrumentów pozwalających wyegzekwować należność od podatnika. Szczegółowo reguluje też odpowiedzialność osób trzecich za jego zobowiązania. Nie ma więc powodu, by organy podatkowe sięgały po instytucje z prawa cywilnego – przekonywał RPO.

Uważał, że stosowanie skargi pauliańskiej nadmiernie uprzywilejowuje fiskusa.

Zagrożeni nabywcy

Drugi argument RPO sprowadzał się do tego, że działania skarbówki uderzają nie tyle w dłużników, ile przede wszystkim w nabywców. Często bowiem mają oni ograniczone możliwości dowiedzenia się, że zbywca majątku działał w celu pokrzywdzenia wierzyciela (w tym wypadku Skarbu Państwa). Szczególnie trudno to ustalić, gdy stron transakcji nie łączą bliskie relacje (np. rodzinne).

Skarga pauliańska jest więc pułapką dla nabywców – wywoływał rzecznik.

W interesie publicznym

Argumenty RPO nie przekonały jednak trybunału, a wcześniej Sejmu i prokuratora generalnego. Uznali oni, że regulowanie należności budżetowych leży w interesie wszystkich obywateli, a skarga pauliańska – nad którą kontrolę sprawują niezawisłe sądy – tylko to zabezpiecza.

TK orzekł więc jednogłośnie, że stosowanie skargi pauliańskiej przez Skarb Państwa nie narusza konstytucyjnych zasad: poprawnej legislacji i zaufania obywatela do państwa.

– Nie można się zgodzić, że skarga pauliańska to forma uprzywilejowania organów podatkowych i niedozwolony instrument w prawie publicznym – powiedział sędzia sprawozdawca Michał Warciński. Wyjaśnił, że to instrument prawa prywatnego i stosując go, organy podatkowe nie działają władczo, tylko tak jak każdy inny wierzyciel prywatny.

TK uznał też, że skarga pauliańska w rękach fiskusa nie stanowi pułapki dla osób trzecich. Podkreślił, że przepis jest jasny i zrozumiały, a stanowisko sądów w tej sprawie jest od 15 lat jednolite. Na potwierdzenie sędzia Warciński przywołał jeden z wyroków Sądu Najwyższego (z 28 października 2010 r., sygn. akt 11 CSK 227/10).

Sędzia podkreślił, że roszczenie Skarbu Państwa jest skierowane wyłącznie do korzyści osiągniętej przez nabywcę, a fiskus musi udowodnić, że nabywca wiedział lub mógł się dowiedzieć, iż dłużnik zawiera transakcje w celu uniknięcia opodatkowania. Dlatego nie można mówić o pułapce.

Sędzia przypomniał, że jedyne odstępstwa od tych zasad dotyczą darowizn i transakcji zawieranych z osobami bliskimi. – Ale to akurat jest uzasadnione – powiedział sędzia.

OPINIA

Wyrok TK jest przestrogą dla nabywców

Orzeczenie trybunału oznacza po pierwsze, że każdy, kto nabywa rzeczy lub prawo od innej osoby, powinien liczyć się z możliwością ponoszenia (faktycznie) odpowiedzialności za długi podatkowe lub inne długi publicznoprawne tej osoby, jeśli okaże się ona niewypłacalna (majątek nie wystarcza na zaspokojenie tych długów).

Po drugie, dla zastosowania skargi pauliańskiej przez organy Skarbu Państwa nie jest konieczne udowodnienie, że nabywca wiedział o tych długach. Wystarczy wykazanie, iż powinien był i mógł się o nich dowiedzieć. W wielu przypadkach sądy uwzględniają skargę pauliańską wobec nabywców ( co pro wadzi do wszczęcia egzekucji z ich majątku), mimo że ci nie wiedzieli o zadłużeniu zbywcy. Co najwyżej można im zarzucić brak należytej staranności w badaniu jego stanu zadłużenia.

Po trzecie, nabywca odpowiada do wysokości uzyskanej korzyści, którą w orzecznictwie rozumie się jako pełną wartość nabytej rzeczy lub prawa (nie zaś różnicę między tą wartością a zapłaconą ceną). Innymi słowy nabywca nie może skutecznie bronić się twierdzeniem, że korzyści ekonomicznej nie uzyskał, bo zapłacił rynkową cenę za nabywaną rzecz lub prawo.

Podsumowując, wyrok powinien skłaniać wszystkich nabywców do większej ostrożności i staranności, z uwagi na grożącą im odpowiedzialność za długi publicznoprawne zbywców.