Unijna dyrektywa tego nie wymaga. Zmiana ma przede wszystkim charakter fiskalny.
– Dotychczas, jeśli kupiłem bon różnego przeznaczenia, z którego nie skorzystałem, to sprzedawca musiał zapłacić podatek dochodowy od zatrzymanej kwoty (powiedzmy 19 proc.). Po zmianie zapłaci podatek dochodowy i VAT, czyli łącznie ponad 34 proc. – wskazuje Andrzej Nikończyk, doradca podatkowy, partner w kancelarii podatkowej Kolibski, Nikończyk, Dec & Partnerzy.
Podkreśla, że dziś zakup bonu różnego przeznaczenia, który niewykorzystany, straci ważność, nie różni się od wpłacenia zaliczki na przyszłe, nieznane dostawy. – Obecnie, jeśli płacę zaliczkę dostawcy na przyszłe, nieznane dostawy, której nie wykorzystam, a ona zgodnie z umową przepadnie, nie ma VAT – tłumaczy ekspert. Jego zdaniem bon jest de facto dowodem wpłaty zaliczki na przyszłe towary lub usługi.