Tarcza Finansowa PFR unaoczniła rozbieżności pomiędzy rozliczeniami dla celów podatku dochodowego i VAT. Pokazała również, że stosunkowo niewielka firma może nie kwalifikować się do pomocy przewidzianej dla MSP.
Reklama
Przedsiębiorcy chcieliby nie myśleć o podatkach. A przynajmniej móc zapomnieć o nich teraz – w dobie koronawirusa. Okazuje się to jednak niemożliwe, bo każda z kierowanych do nich form wsparcia ma ścisły związek z kwestiami podatkowymi. Tak jest również w przypadku tarczy finansowej Polskiego Funduszu Rozwoju.

Kłopot z definicją

Obowiązujące pakiety pomocowe skierowane zostały do firm mikro, małych i średnich. Zasadniczo nie powinno być więc wątpliwości w sprawie tego, kto może ubiegać się o wsparcie. A jednak… Otóż w praktyce funkcjonują dwie rozbieżne definicje małych i średnich przedsiębiorstw – polska (z prawa przedsiębiorców) i unijna (z załącznika I do rozporządzenia nr 651/2014). Zgodnie z definicją europejską status firmy jako mikro, małego lub średniego przedsiębiorcy ustala się, biorąc pod uwagę również skalę finansową (przychody i sumę bilansową) oraz skalę zatrudnienia przedsiębiorstw powiązanych. Polska definicja mówi natomiast, że wartości te odnosi się wyłącznie do przedsiębiorcy, bez uwzględnienia jego właściciela i spółek zależnych.
Którą z tych definicji przyjęto na potrzeby tarczy finansowej PFR? Zgodnie z wyjaśnieniami funduszu właściwa jest definicja unijna. A to oznacza, że firmy, które z racji powiązań są duże, nie mogą być beneficjentami programu przewidzianego dla mikro, małych i średnich firm.

Reklama

Przykład

Ustalanie statusu firmy
Przedsiębiorca, który zatrudnia 70 osób i ma przychody w wysokości 10 mln zł:
  • jeśli działa samodzielnie – to jest MSP;
  • jeśli działa w grupie kapitałowej – to może już nie być MSP i nie kwalifikować się do uzyskania pomocy.

Jakie wartości uwzględnić w obliczeniach

Wątpliwości – co do sposobu rozumienia – wywołało również użyte w tarczy pojęcia „spadku obrotów gospodarczych”. To jedno z głównych kryteriów wnioskowania o subwencję PFR. Uzyskać mogą ją bowiem firmy, u których spadek obrotów jest co najmniej 25-proc. Przy wyższym (50- lub 75-proc.) kwota subwencji wzrasta. Zgodnie z programem spadek wykazać należy w dowolnym miesiącu po 1 lutego 2020 r. (czyli najwcześniej w marcu) w porównaniu do poprzedniego miesiąca lub analogicznego miesiąca roku poprzedniego. Oznacza to, że spadek obrotów wykazywać można:
  • w marcu 2020 r. – porównując go do lutego 2020 r. lub marca 2019 r., albo
  • w kwietniu 2020 r. – porównując go do marca 2020 r. lub kwietnia 2019 r.
Możliwość wykazywania spadku obrotów dotyczy bowiem jedynie tych miesięcy, które zostały już zamknięte.
Problematyczne okazało się jednak nie to, które miesiące należy brać pod uwagę, ale to, jakie wartości należy uwzględniać przy obliczaniu spadku obrotów. Tym bardziej że na potrzeby tarczy spadek obrotów gospodarczych zamiennie określany jest jako spadek przychodów ze sprzedaży towarów i usług.
Na pierwszy rzut oka wydawało się więc, że aplikując o subwencję, należy uwzględniać wartości podawane dla celów podatku dochodowego (według podatkowej księgi przychodów i rozchodów albo ksiąg rachunkowych). Okazało się jednak, że takie podejście jest właściwe głównie dla podatników zwolnionych z VAT. W ich przypadku bowiem weryfikacja obrotów podawanych we wniosku odbywa się na podstawie oświadczenia zawartego w umowie subwencji składanego z uwzględnieniem dostępnych dokumentów księgowych (ksiąg rachunkowych albo PKPiR).
Z takiego samego sposobu ustalania obrotów korzystać mogą również podatnicy VAT, u których dane dla celów podatku dochodowego są identyczne, jak te dla celów VAT. Ale już nie ci, u których wartości te się nie pokrywają. Czemu? Bo w przypadku podatników VAT weryfikacja obrotów odbywa się na podstawie deklaracji VAT-7 (u podmiotów rozliczających się miesięcznie) lub plików JPK_VAT (u podmiotów rozliczających się kwartalnie). Co więcej, dokonuje jej automat, który albo przyjmuje wniosek, albo go odrzuca – powołując się na niezgodność danych.
Co zatem mają zrobić tacy podatnicy? Powinni podawać obrót zgodnie z deklaracjami VAT-7 i plikami JPK_VAT. Potwierdza to komunikat zamieszczony na stronie resortu finansów 28 kwietnia br. Wskazuje on również pola deklaracji VAT-7, które uwzględniać należy przy ustalaniu obrotów.
Podobny komunikat znaleźć można również na stronie PFR. Jest on adresowany do przedsiębiorców przyjmujących zaliczki. Wynika z niego, że wpisując obrót we wniosku, należy podać dane z określonych pól w deklaracji VAT. Zaliczka nie jest bowiem traktowana jako przychód podlegający opodatkowaniu podatkiem dochodowym. W związku z tym nie ujmuje się jej w podatkowej księdze przychodów i rozchodów. Jej otrzymanie powoduje jednak powstanie obowiązku podatkowego VAT.
Niezgodność danych dotyczy nie tylko zaliczek. Podobnie jest z VAT-owcami rozliczającymi się metodą kasową. W ich przypadku deklaracje VAT i pliki JPK_VAT nie odzwierciedlają faktycznych obrotów z danego miesiąca, tylko należności opłacone. System automatycznie odrzuca więc wnioski, w których podają oni obrót memoriałowo, bo zaciąga informacje z dokumentów VAT-owskich.

Brak zaległości

Na przychodach i obrotach podatkowe problemy z tarczą się nie kończą. Możliwość skorzystania z pomocy obwarowana została brakiem zaległości w podatkach i składkach ZUS. Na potrzeby programu przyjęto, że nieposiadającym zaległości jest przedsiębiorca, który nie miał niezapłaconych należności zarówno na 31 grudnia 2010 r., jak i w dniu składania wniosku, albo przynajmniej w jednej z tych dat. Zasada niezalegania dotyczy również tych firm, którym rozłożono zaległości na raty, oraz tych, którym odroczono termin płatności należności. Tyle w teorii. A jak to działa w praktyce?
Eksperci potwierdzają, że decyzja o odmowie przyznania subwencji jest wydawana wyłącznie w przypadku, gdy zaległość istniała na 31 grudnia 2019 r. oraz w dniu składania wniosku. – Z moich doświadczeń wynika, że jeśli w jednym z tych dni zaległość nie występuje, to wnioski nie są odrzucane ze względu na zaległość – informuje Wojciech Safian, właściciel CURIA REGIS Doradztwo podatkowe. Zwraca jednak uwagę, że problem sprawiają zaległości, które zostały rozłożone na raty. Zgodnie z ordynacją podatkową takie należności są bowiem nadal zaległościami. – Jeżeli zatem u przedsiębiorcy istniała zaległość na 31 grudnia 2019 r. i zawarte zostało porozumienie o jej rozłożeniu na raty, to nadal w systemie księgowym urzędu skarbowego (odpowiednio w przypadku ZUS) zaległość widnieje, z tym że nie do egzekucji (z uwagi na zawarte porozumienie) – tłumaczy ekspert. I dodaje, że w tego typu przypadkach wnioski są odrzucane, ponieważ system „zaczytuje” zaległość na 31 grudnia 2019 r. i na dzień złożenia wniosku.
Jak postąpić w takiej sytuacji? – W przypadku przedsiębiorców, u których zaległość powstała przed 1 stycznia 2020 r. i nie została uregulowana, jedyną ścieżką uzyskania subwencji jest po prostu uregulowanie zaległości (mimo zawartego porozumienia z ZUS/US) i dopiero następnie aplikowanie o wsparcie – wyjaśnia Wojciech Safian.

Opodatkowanie subwencji

Czy firmy, które otrzymają wsparcie, będą musiały podzielić się nim z fiskusem? Odpowiedź na to pytanie brzmi: najprawdopodobniej tak, ale jeszcze nie teraz.
Samo otrzymanie subwencji nie powoduje bowiem powstania przychodu podatkowego. A to dlatego, że otrzymane wsparcie – na moment jego udzielenia – nie ma jeszcze charakteru definitywnego. Przypomina pożyczkę, którą trzeba oddać. Przepisy podatkowe mówią zaś, że przychodem jest przysporzenie mające charakter definitywny, trwały i bezzwrotny. W związku z tym na moment wypłaty subwencji podatnicy nie muszą się jeszcze martwić o rozliczenia z urzędem skarbowym. Nie można jednak wykluczyć, że za rok będą mieć taki problem. Wtedy bowiem okaże się, czy spełnili warunki do umorzenia subwencji i w jakiej części nie muszą zwracać otrzymanego wsparcia. Przypomnimy tylko, że subwencje mogą być umarzane pod warunkiem prowadzenia działalności i utrzymania stanu zatrudnienia przez 12-miesięcy, a w przypadku małych firm także poniesienia straty na sprzedaży. Przy czym bezzwrotne może być maksymalnie 75 proc. kwoty otrzymanego wsparcia.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami umorzona kwota subwencji powodowałaby powstanie przychodu podatkowego. Spełnia ona bowiem definicję otrzymania nieodpłatnego świadczenia. – Przepisy przewidują wiele sytuacji, w których otrzymanie nieodpłatnego świadczenia od różnego rodzaju instytucji, także przez osoby prowadzące działalność gospodarczą, jest zwolnione z opodatkowania. Otrzymanie nieodpłatnego świadczenia od PFR nie należy do tych sytuacji – zwraca uwagę Grzegorz Sprawka, doradca podatkowy i starszy menedżer w DZP.
Do identycznej konkluzji doszedł również PFR, który w odpowiedzi na pytanie DGP wskazał, że beneficjenci programu „powinni rozpoznać przychód w momencie umorzenia, tj. pozytywnego rozpatrzenia wniosku o zwolnienie, w momencie kiedy będzie znana wartość subwencji podlegająca zwrotowi oraz wartość bezzwrotna subwencji, stanowiąca definitywne przysporzenie”.

Przykład

Ile trzeba oddać fiskusowi
Mikroprzedsiębiorca, który rozlicza się podatkiem liniowym, otrzymał subwencję w wysokości 168 tys. zł. Prowadził firmę przez kolejnych 12 miesięcy i w tym czasie nie zmniejszył stanu zatrudnienia. Po spełnieniu tych warunków wystąpił o umorzenie 75 proc. przyznanej kwoty. I faktycznie okazało się, że nie musi zwracać 126 tys. zł.
Jak wygląda podatkowe rozliczenie?
Otrzymanie subwencji nie powoduje powstania przychodu. Powstaje on w momencie umorzenia części subwencji. Podatek jest należny od kwoty, która nie podlega zwrotowi. Firma musi więc oddać do budżetu 23 940 zł.
Podatek nie zawsze będzie 19-proc. (jak w powyższym przykładzie), bo przychody z tytułu umorzonej subwencji są opodatkowane według takich samych zasad jak przychody z działalności gospodarczej. W związku z tym może się okazać, że podatnicy PIT, którzy rozliczają się według skali, będą musieli oddać do budżetu aż 32 proc. z umorzonej kwoty.
Sprawa nie jest jednak jeszcze ostatecznie przesądzona. A właściwie wszystko jest w rękach Ministerstwa Finansów, które w odpowiedzi na pytanie redakcji wyjaśniło, że wspólnie z PFR pracuje nad rozwiązaniem korzystnym dla przedsiębiorców.
Eksperci zwracają uwagę, że problematyczne i konieczne do rozliczenia z fiskusem może okazać się również bezodsetkowe korzystanie przez przedsiębiorców z tej części subwencji, która nie zostanie ostatecznie umorzona. – W świetle przepisów i praktyki podatkowej taka sytuacja zostać może uznana za otrzymanie przez przedsiębiorcę nieodpłatnego finansowania, co oznaczać będzie konieczność wykazania przychodu do opodatkowania w wysokości odsetek, które dany przedsiębiorca musiałby zapłacić, gdyby otrzymał finansowanie na takich samych warunkach od podmiotu komercyjnego – wyjaśnia Grzegorz Sprawka.

Korygowanie kosztów

Eksperci nie mają wątpliwości co do tego, że wydatki sfinansowane z subwencji mogą pomniejszać przychód przedsiębiorców. Oczywiście pod warunkiem, że spełniają ustawowe parametry zaliczenia danego wydatków do kosztów. Doradcy podatkowi są też zgodni, że nie trzeba będzie korygować kosztów wtedy, gdy część subwencji zostanie umorzona. W ustawach podatkowych nie ma bowiem przepisów, które nakazywałyby wyrzucać z kosztów wydatki sfinansowane umorzonymi subwencjami czy pożyczkami. Eksperci wskazują jednak, że korekta nie będzie konieczna tylko wtedy, gdy umorzona kwota subwencji nie zostanie ostatecznie zwolniona z opodatkowania.
Sprawa skomplikuje się, jeśli MF zdecyduje się wprowadzić zwolnienie podatkowe dla beneficjentów bezzwrotnej pomocy. W takim przypadku wydatki sfinansowane z części umorzonej subwencji podlegać będą wyłączeniu z kosztów uzyskania przychodów.
– Skutek zwolnienia umorzonej subwencji z podatku będzie więc na gruncie PIT i CIT dokładnie taki sam, jak przy opodatkowaniu umorzonych kwot subwencji – wskazuje Dariusz Gałązka, radca prawny i doradca podatkowy w Grant Thornton.
– Skutek będzie ten sam, ale podatnicy będą musieli zadać sobie więcej zachodu. Przyjdzie im bowiem korygować swoje rozliczenia podatkowe w przeszłości poprzez identyfikowanie wydatków sfinansowanych z umorzonej części dotacji i wyłączanie ich z kosztów. Takie podejście byłoby niewątpliwie bardzo uciążliwe dla podatników, szczególnie mikroprzedsiębiorców – komentuje Grzegorz Sprawka. ©℗
Podstawa prawna
• załącznik I do rozporządzenia Komisji (UE) nr 651/2014 z17 czerwca 2014 r. uznającego niektóre rodzaje pomocy za zgodne z rynkiem wewnętrznym w zastosowaniu art. 107 i 108 Traktatu (Dz.Urz. UE z 2014 r. L 187, s. 1; ost.zm. Dz.Urz. UE z 2017 r. L 236, s. 28)
• art. 7 ust. 1 ustawy z 6 marca 2018 r. – Prawo przedsiębiorców (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 1292; ost.zm. Dz.U. z 2020 r. poz. 424)
• ustawa z 29 sierpnia 1997 r. – Ordynacja podatkowa (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 900; ost.zm. Dz.U. z 2020 r. poz. 695)
• ustawa z 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 1387; ost.zm. Dz.U. z 2020 r. poz. 695)
• ustawa z 15 lutego 1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 865; ost.zm. Dz.U. z 2020 r. poz. 695)
• ustawa z 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 106; ost.zm. Dz.U. z 2020 r. poz. 568)