FINANSE Zwiększenie podatków dla najwięcej zarabiających może utrudnić realizację innego rządowego programu: budowy oszczędności krajowych
Wspieranie oszczędności od dawna zapowiada wicepremier Mateusz Morawiecki. To jeden ze sposobów budowy polskiego kapitału, który z kolei ma być podstawą do rozbujania inwestycji w gospodarce. Dziś oszczędności indywidualne w Polsce są bardzo niskie, jeśli porówna się je do innych krajów Unii Europejskiej. Ministerstwo Rozwoju przywołuje dane, według których w latach 2006–2014 polskie gospodarstwa domowe miały zaoszczędzone środki warte średnio 2,2 proc. PKB, podczas gdy w Czechach było to 6,5 proc. PKB, a w Niemczech ponad 11 proc. PKB. Według Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju stopa oszczędności gospodarstw domowych ma wzrosnąć z 1,7 proc. PKB w 2014 r. do 2,2 proc. PKB w roku 2020. A docelowy jej poziom ma wynieść 5 proc. PKB w roku 2030.
Pomysł, by zachęcać Polaków do oszczędzania, nie ma przeciwników. Resort rozwoju proponuje tzw. domyślny III filar ubezpieczeń emerytalnych (pracodawca zapisywałby pracowników do pracowniczych programów kapitałowych, pracownik musiałby jednoznacznie zadeklarować, że tego nie chce), czy nowe rodzaje inwestycji (np. obligacje infrastrukturalne dla indywidualnych klientów, publiczne fundusze nieruchomości). Ważnym elementem systemu zachęt jest obniżenie podatku Belki od oszczędności długoterminowych (dłuższych niż rok).