Przepis, który miał zapobiegać optymalizacjom podatkowym, chętnie wykorzystał fiskus. I zażądał daniny od spółki, która „w naturze” spłaciła swój dług wobec urzędu skarbowego.
Takiej nadinterpretacji zapobiegł właśnie WSA w Gliwicach.
Reklama
Argumentem dla fiskusa miał być tu wprowadzony od 2015 r. do ustawy o CIT art. 14a (taki sam przepis dodano do ustawy o PIT – art. 14 ust. 2e). W świetle tego przepisu, podatnik ma przychód jeżeli przez wykonanie świadczenia niepieniężnego ureguluje zobowiązanie z tytułu pożyczki (kredytu), dywidendy, umorzenia albo zbycia w celu umorzenia udziałów. W takiej sytuacji przychód jest równy wysokości uregulowanego zobowiązania.

Reklama
Przeciw optymalizacjom...
Przepis ten został wprowadzony po to, aby zapobiegać optymalizacjom podatkowym. Przed 2015 r. częstym zjawiskiem było bowiem, że spółki – zamiast zawierać normalne transakcje sprzedaży – wypłacały wspólnikom dywidendę w formie rzeczowej (np. własność nieruchomości) albo skupywały udziały celem ich umorzenia tylko po to, by tak naprawdę wypłacić wspólnikowi wynagrodzenie. W takich sytuacjach spółka nie wykazywała przychodu, bo ustawa podatkowa tego nie przewidywała. Co innego, gdyby spółka sprzedała wspólnikowi rzecz (np. nieruchomość) – wówczas musiałaby wykazać przychód ze sprzedaży.
Takim właśnie optymalizacjom miało zapobiegać wprowadzenie art. 14a do ustawy o CIT.
...a nie płacącemu podatki
Nikomu jednak nie przyszło do głowy, że fiskus wykorzysta ten przepis po to, by zażądać podatku od zapłacenia daniny „w naturze”. Taką możliwość przewiduje art. 66 ordynacji podatkowej. Jest ona rzadko wykorzystywana, ale pozwala temu, kto nie ma pieniędzy na zapłatę podatku, uregulować zobowiązanie wobec fiskusa poprzez przeniesienie własności rzeczy lub praw majątkowych na Skarb Państwa albo – jeżeli danina jest lokalna – na gminę. W takiej sytuacji za każdym razem wymagana jest zgoda naczelnika urzędu skarbowego lub – gdyby chodziło np. o akcyzę – naczelnika urzędu celnego.
Samo przeniesienie wymaga zawarcia umowy podatnika ze starostą (który w tym wypadku wykonuje zadanie z zakresu administracji rządowej) lub – jeżeli chodzi o podatki i opłaty lokalne – z wójtem, burmistrzem bądź prezydentem miasta.
Nie taki był cel
Z takiej możliwości chciała skorzystać spółka zajmująca się wydobyciem i sprzedażą węgla. Sądziła, że przenosząc na Skarb Państwa i gminę własność swoich rzeczy i praw majątkowych – celem uregulowania podatków – nie będzie miała przychodu, bo w tym wypadku nie będzie miał zastosowania art. 14a ustawy o CIT. Zwróciła uwagę na uzasadnienie projektu nowelizacji, która wprowadzała ten przepis. Wynikało z niego, że rząd zamierzał opodatkować regulowanie zobowiązań niepieniężnych w obrocie gospodarczym, a nie zaległości podatkowych.
Dyrektor Izby Skarbowej w Katowicach był jednak innego zdania. Uznał, że przychód w trybie art. 14a ustawy o CIT powstaje również wtedy, gdy podatnik spłaca w sposób niepieniężny swoje zobowiązanie podatkowe.
Po stronie spółki stanął Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach. Za nielogiczne uznał żądanie podatku od spłaty zobowiązania podatkowego. – To z całą pewnością nie zachęcałoby do regulowania swoich zobowiązań wobec Skarbu Państwa i gminy – stwierdził WSA.
Sąd przypomniał uchwałę Naczelnego Sądu Administracyjnego z 8 października 2007 r. (sygn. akt I FPS 2/07), z której wynikało, że „przeniesienie własności rzeczy na rzecz Skarbu Państwa w zamian za zaległości podatkowe (...) nie jest czynnością podlegającą opodatkowaniu”. Wprawdzie chodziło wtedy o VAT (nieobowiązującą już ustawę z 1993 r.), ale potem sądy administracyjne zastosowały tę wykładnię także na gruncie podatku dochodowego. I jednolicie orzekały, że przeniesienie własności lub rzeczy w zamian za długi podatkowe nie wiąże się z powstaniem przychodu (np. NSA w wyroku z 27 lutego 2014 r., sygn. akt I FSK 555/13).
Gliwicki WSA dodał, że niczego w tym zakresie nie zmieniła też nowelizacja, która weszła w życie w 2015 r. Artykuł 14a mówi bowiem o „regulowaniu zobowiązania”, a nie zobowiązania podatkowego – zwrócił uwagę sąd. Wyjaśnił, że pierwsze pojęcie wywodzi się z prawa cywilnego, a drugie – z prawa publicznego zdefiniowanego w ordynacji podatkowej. Ustawodawcy nie chodziło więc o regulowanie zobowiązania wobec Skarbu Państwa ani samorządu.
WSA podkreślił też, że w 2015 r. nie zmienił się art. 66 ordynacji, więc jego treść nie powinna być teraz odmiennie interpretowana przez fiskusa.
Wyrok nie jest prawomocny.
ORZECZNICTWO
Wyrok WSA w Gliwicach z 18 sierpnia 2016 r., sygn. akt I SA/Gl 553/16. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia