W moim małżeństwie rozwód jest coraz bliżej. Próbujemy z mężem poważnie o tym rozmawiać. Wiem, że ma dobre relacje z dziećmi, i nie chciałabym, żeby po naszym rozstaniu było inaczej. Słyszałam, że kodeks rodzinny przewiduje opiekę naprzemienną. Nie możemy jednak porozumieć się w ustaleniach planu wychowawczego, a z tego, co wiem, jest on obowiązkowy. Mąż niezbyt wierzy w możliwość sprawowania wspólnej pieczy – pisze pani Monika. – Czy mogę go zmusić do skorzystania z mediacji – pyta czytelniczka
Reklama
Kodeks rodzinny i opiekuńczy nie przewiduje wprost takiej formy sprawowania opieki nad dzieckiem – nie znajdziemy w nim przepisu pozwalającego na naprzemienne zajmowanie się potomkiem. Ale nie ma również takiego zakazu. Można więc z tego wysnuć, że do tej pory też to było możliwe, ale rodzice rzadko z tej możliwości korzystali. Z kolei niespełna rok temu do kodeksu postępowania cywilnego wprowadzono przepis, który umożliwia zamieszkiwanie dziecka z każdym z rodziców w powtarzających się okresach.
Dlatego można uznać, że polskie przepisy przewidują pieczę wspólną zwaną też opieką naprzemienną. To znana i wykorzystywana w innych krajach możliwość bieżącej opieki nad dzieckiem (dziećmi) przez oboje rozwiedzionych rodziców. W praktyce wygląda to tak, że sądy w wyroku wskazują, że dziecko eksmałżonków po rozwodzie mieszka raz u jednego, raz u drugiego rodzica w podobnych okresach czasowych (np. po dwa tygodnie albo po dwa miesiące).
Taki system sprawowania władzy rodzicielskiej umożliwia każdemu z opiekunów równy kontakt z dzieckiem i takie samo zaangażowanie w jego wychowanie. Nie będzie już „weekendowego rodzica”, minusem jednak może być destabilizacja życia dziecka. Układ wspólnego wychowywania możliwy jest bowiem, gdy rozchodzący się rodzice będą mieszkali względnie blisko, żeby mogło ono przebywać w jednym środowisku. Dlatego tak ważne jest, by sami ustalali warunki współpracy, włączając w to również większe dziecko.

Reklama
Do mediacji nie można jednak nikogo przymuszać, bo jej podstawową zasadą jest dobrowolność. Nie może być też obowiązkowa, ponieważ nie spełni wtedy swojej roli. Opieka naprzemienna wymaga od rodziców zgodnego współdziałania w kwestiach dotyczących wychowania dzieci. Trudno będzie to osiągnąć osobom skonfliktowanym lub niepotrafiącym się porozumieć. Stąd tak ważna rola sądu rodzinnego, który musi ocenić, czy rozstający się opiekunowie będą w stanie wspólnie funkcjonować, biorąc pod uwagę przede wszystkim dobro dziecka (dzieci).
Podstawa prawna
Art. 58, art. 107 ustawy z 25 lutego 1964 r.– Kodeks rodzinny i opiekuńczy (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 1274). Art. 5821, art. 59822, art. 7562 ustawy z 7 lutego 2014 r. o zmianie ustawy – Kodeks postępowania cywilnego (Dz.U. z 2014 r. poz. 293).

OPINIA EKSPERTA

Anna Borysewicz, adwokat prowadząca własną kancelarię w Płocku

Od 29 sierpnia 2015 r. w sytuacji, w której władza rodzicielska przysługuje obojgu rodzicom żyjącym w rozłączeniu, sąd opiekuńczy może – kierując się dobrem dziecka – określić sposób jej wykonywania i utrzymywania kontaktów z dziećmi. Co do zasady sąd pozostawia władzę rodzicielską obojgu rodzicom, jeżeli przedstawili zgodne z dobrem dziecka pisemne porozumienie o sposobie jej wykonywania i utrzymywaniu z nim kontaktów. Rodzeństwo powinno wychowywać się wspólnie, chyba że dobro małoletniego wymaga innego rozstrzygnięcia. Jeśli nie sporządzili takiego porozumienia, sąd, uwzględniając prawo dziecka do wychowania przez oboje rodziców, rozstrzyga o sposobie wspólnego wykonywania przez nich władzy rodzicielskiej i utrzymywaniu z nim kontaktów. Fakultatywnie powierza wykonywanie władzy rodzicielskiej jednemu z rodziców, ograniczając władzę rodzicielską drugiego do określonych obowiązków i uprawnień w stosunku do syna/córki, gdy jego/jej dobro za tym przemawia. Na zgodny wniosek stron sąd zaniecha jednak orzeczenia o utrzymywaniu kontaktów z dzieckiem.
Przed 29 sierpnia 2015 r., kiedy zmieniła się treść m.in. art. 58 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, w wyroku rozwodowym obligatoryjne było ograniczenie i przyznanie władzy rodzicielskiej jednemu z rodziców, jeśli nie przedłożyli oni planu wychowawczego. Było to zatem niekorzystne dla tego z nich, u którego nie ustalono miejsca zamieszkania potomka. Ta sytuacja często była wykorzystywana przez skonfliktowanych byłych partnerów. Jeśli w trakcie procesu o rozwód negatywne emocje wzięły górę, wystarczyło odmówić złożenia podpisu pod planem, aby jeden z rodziców miał ograniczoną władzę rodzicielską nad wspólnym małoletnim dzieckiem, co niejednokrotnie rozmijało się z jego dobrem.
Obecnie, gdy omawiane porozumienie nie zostanie przez małżonków przedłożone, sąd i tak będzie mógł pozostawić władzę rodzicielską nad potomkiem obojgu rodzicom. Decydują o tym okoliczności konkretnego przypadku.
Do 29 sierpnia 2015 r. konieczne było również ustalenie w wyroku rozwodowym zasad kontaktów z małoletnim synem lub córką. Było to dobre rozwiązanie, ponieważ – w razie ewentualnych trudności piętrzonych przez byłego partnera (partnerkę) – pozwalało na egzekucję owych kontaktów. Wprawdzie obecnie jest to także możliwe, ale tylko wtedy, gdy przynajmniej jedna strona procesu o rozwód zażąda zakreślenia w wyroku zakresu tychże kontaktów. Takiego ustalenia nie będzie, gdy oboje małżonkowie tak zdecydują.