Kursy szachowe, informatyczne lub inne oferowane uczniom przez osoby bez wykształcenia kierunkowego powinny być zwolnione z podatku od towarów i usług – wynika z orzecznictwa wojewódzkich sądów administracyjnych.

Najnowszym przykładem jest wyrok WSA w Olsztynie z 4 stycznia br. (sygn. akt I SA/Ol 552/22). Jakub Wirski, doradca podatkowy i partner w Gardens Tax & Legal, który był pełnomocnikiem w tej sprawie, uważa, że korzystne orzeczenie może pozwolić na zwolnienie z VAT nawet przy korepetycjach z przedmiotów dodatkowych, które wspierają naukę w szkole, i to nawet wtedy, gdy wykładowca nie ma wykształcenia kierunkowego ani pedagogicznego.
- To zwolnienie jest szerokie i można je zastosować np. do kursów z rachunkowości, które mogłyby być oferowane bez doliczania VAT, bo wpisują się w definicję kształcenia wyższego - mówi ekspert.
Innego zdania jest jednak fiskus. Spór ostatecznie rozstrzygną zapewne dopiero wyroki sądu kasacyjnego.

Nauka ze specjalistą

Chodzi o sytuacje, w których przedsiębiorca specjalizujący się w danej dziedzinie oferuje swoją wiedzę uczniom i studentom. Usługi edukacyjne są atrakcyjniejsze cenowo, gdy korepetytor nie dolicza VAT do wynagrodzenia. Problem w tym, że większość przedsiębiorców mogłaby skorzystać ze zwolnienia na podstawie tylko jednego przepisu. Zgodnie z art. 43 ust. 1 pkt 27 ustawy o VAT wolne od daniny są „usługi prywatnego nauczania na poziomie przedszkolnym, podstawowym, ponadpodstawowym i wyższym świadczone przez nauczycieli”.
Przedsiębiorcy i organy podatkowe odmiennie rozumieją ten przepis. Zdaniem skarbówki wynika z niego, że zwolnienie przysługuje tylko wtedy, gdy korepetycji udziela nauczyciel mający formalne wykształcenie kierunkowe (albo pedagogiczne) i gdy zajęcia dotyczą klasycznych przedmiotów szkolnych (np. fizyka, historia itp.). Jeśli oba warunki nie są spełnione, do wynagrodzenia trzeba doliczyć VAT według odpowiedniej stawki - twierdzi fiskus.
Takie stanowisko prezentował również przed olsztyńskim WSA.

Kursy szachowe…

Spór dotyczył przedsiębiorcy, który oferował lekcje gry w szachy w przedszkolach i szkołach (zarówno w formie stacjonarnej, jak i online). Mężczyzna nie ukończył studiów, ale miał uprawnienia instruktora szachowego. Lekcje, które prowadził, obejmowały materiał dydaktyczny przewidziany w programie nauczania na poziomie podstawowym zgodnie z rozporządzeniem Ministra Edukacji Narodowej z 14 lutego 2017 r. (Dz.U. poz. 356 ze zm.). We wniosku o interpretację przedsiębiorca twierdził, że spełnia oba warunki pozwalające skorzystać ze zwolnienia na podstawie art. 43 ust. 1 pkt 27 ustawy o VAT.
Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej był innego zdania. Uznał, że nauka gry w szachy nie spełnia definicji „kształcenia powszechnego na poziomie przedszkolnym, podstawowym, ponadpostawowym i wyższym”. Na poparcie swojego stanowiska przywołał wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 21 października 2021 r. (sygn. akt C-373/19). Unijny trybunał uznał w nim, że nauka pływania nie wiąże się z przekazywaniem wiedzy i kompetencji dotyczących obszernego i zróżnicowanego zespołu dziedzin, a także ich pogłębiania oraz rozwoju (pisaliśmy o tym w DGP nr 207/2021 - „Lekcje pływania są opodatkowane”). Dyrektor KIS uznał, że takie same wnioski dotyczą kursów szachowych. Zwrócił też uwagę, że przedsiębiorca nie ma wykształcenia kierunkowego ani pedagogicznego, a więc nie można go uznać za nauczyciela.

…nie muszą być opodatkowane

Z przedsiębiorcą zgodził się za to olsztyński WSA. Sąd uznał, że ma on status nauczyciela, bo zgodnie z wyrokiem TSUE z 28 stycznia 2010 r. (sygn. C-473/08) spełnia wymóg „przekazywania wiedzy i umiejętności pomiędzy nauczycielem a uczniami lub studentami w zakresie edukacji szkolnej lub uniwersyteckiej”. Mniej istotne jest tu wykształcenie kierunkowe i pedagogiczne.
Kwestia ta wydaje się przesądzona, bo podobnie orzekają również polskie sądy administracyjne, m.in. WSA w Poznaniu w wyroku z 4 sierpnia 2021 r. (I SA/Po 387/21), WSA w Gdańsku w wyroku z 2 sierpnia 2022 r. (I SA/Gd 289/22) i WSA w Gliwicach w wyroku z 26 października 2022 r. (I SA/Gl 432/22).
Dotychczas sądy pierwszej instancji nie rozwodziły się jednak szerzej nad drugą przesłanką zwolnienia. Zrobił to dopiero WSA w Olsztynie, który uznał, że nauka gry w szachy spełnia kryteria „kształcenia powszechnego i wyższego”. Przywołał wyroki TSUE z 14 czerwca 2007 r. (sygn. akt C-434/05) i wspomniany wyrok z 28 stycznia 2010 r., zgodnie z którymi takie pojęcie kształcenia obejmuje także inną działalność, w ramach której prowadzi się nauczanie w szkołach lub na uniwersytetach w celu poszerzenia wiedzy i umiejętności uczniów lub studentów, pod warunkiem że nie ma ona charakteru wyłącznie rekreacyjnego.
Jeśli więc kursy szachowe są kwalifikowane do podstawowego kursu nauczania lub innych zajęć dodatkowych w systemie kształcenia ogólnego, dotyczy ich zwolnienie z VAT - dodał sąd pierwszej instancji. Zwrócił uwagę, że gdyby przyjąć stanowisko fiskusa, to prywatne lekcje szachowe byłyby opodatkowane, a lekcje w systemie publicznym wolne od podatku. To zaś wiązałoby się z niedopuszczalnym ryzykiem zaburzenia konkurencji.©℗
OPINIA
Fiskus zaplątał się we własnej argumentacji
ikona lupy />
Wojciech Kieszkowski prawnik w kancelarii Staniek & Partners / Materiały prasowe
Zwolnienia zVAT nie mogą być interpretowane rozszerzająco. Ale zawężająco też nie, aorgany podatkowe mają ku temu tendencje. Fiskus zdaje się twierdzić, że nauki gry wszachy nie obejmie zwolnienie zVAT, bo nie ma takiego przedmiotu jak gra wszachy. Jest wtym pewna konsekwencja, bo jednocześnie organ odmawia instruktorowi gry wszachy miana nauczyciela zuwagi na brak wykształcenia pedagogicznego ikierunkowego wdziedzinie, której on uczy. Agry wszachy przecież nie uczy się wszkole ani na studiach, itak oto koło się zamyka.
Organy podatkowe nie mają jednak racji. Powszechna edukacja to ta dostępna dla wszystkich, ogólna, obejmująca szeroki zakres wiedzy. To kształcenie prowadzone wramach systemu szkolnego iuniwersyteckiego (w tym sektora prywatnego). Każdy uczeń objęty obowiązkiem szkolnym może uczyć się grać w szachy ito przesądza opowszechności tej dyscypliny. Nauczycielem wrozumieniu omawianego przepisu może być nie tylko dyplomowany pedagog, ale każdy, kto wykazuje się odpowiednimi kompetencjami, niekoniecznie uniwersyteckimi. Takie podejście jest zgodne zinteresem publicznym, co WSA wOlsztynie bardzo słusznie uargumentował.