Oczywiście wiele zależy od tego, jak pytanie jest sformułowane. Jednak bez względu na to za niespodziankę można uznać wyniki sondażu, zgodnie z którym nie 100 proc., ale 53 proc. ankietowanych wskazuje na potrzebę obniżenia VAT (być może odsetek byłby jeszcze mniejszy, gdyby nie świeża pamięć o tym, że stawki zostały czasowo podniesione o punkt procentowy z powodu obaw o stan finansów publicznych), a tylko 50 proc. – PIT. Zdaje się jednak, że zapominamy, iż na wysokość tego ostatniego wpływają nie tylko stawki (po cięciu sprzed lat stosunkowo atrakcyjne), ale i kwota wolna od podatku, progi podatkowe oraz niekiedy pracownicze koszty uzyskania przychodu – a wszystkie one są zamrożone od dawien dawna, co oznacza z roku na rok wzrost realnych obciążeń. I rzeczywiście – większość z nas nie widzi (inaczej niż kandydaci na prezydenta) potrzeby podwyższenia kwoty wolnej. Może się to wyda szokujące, ale być może nie dostrzegamy odwrotnej proporcji między jej wysokością a wartością odprowadzanego przez siebie PIT...

Z drugiej strony rzeczywiście nie jest najgorzej: ok. 98 proc. Polaków płaci PIT według stawki 18-proc. (lub 19-proc. liniowego w przypadku prowadzących działalność gospodarczą). Do tego dochodzą ulgi. Nie jest jednak tak dobrze, żeby innym nie mogło być trochę gorzej. Niektórzy uznają za rozsądne – a w każdym razie jest to bardzo ludzkie – że uważamy, iż bogatym należałoby zabierać więcej niż obowiązujące dziś 32 proc.