Przedsiębiorcy, którzy rozpoczynali prowadzenie działalności gospodarczej w czasach transformacji ustrojowej, z sentymentem wspominają uchwalenie w 1989 roku tzw. ustawy Wilczka
Niezwykle nowatorska ustawa o działalności gospodarczej, stworzona pod nadzorem ówczesnego ministra przemysłu Mieczysława Wilczka, jest dla wielu wciąż niedoścignionym wzorem stanowienia prawa liberalnego i przyjaznego jednostce, a nie wyłącznie administracji. W zaledwie 54 artykułach udało się ująć normy prawne, które przyczyniły się do dynamicznego – praktycznie od podstaw – rozwoju polskiej przedsiębiorczości, a w konsekwencji gospodarki rynkowej.
Reklama
Obecnie w Sejmie procedowany jest prezydencki projekt nowelizacji Ordynacji podatkowej. Pomiędzy tą nowelizacją a ustawą Wilczka można się doszukać wielu analogii. Przede wszystkim jest to prostota zaproponowanych rozwiązań, mających za zadanie przyczynić się do rozwoju i stymulowania przedsiębiorczości. Zaproponowane przez Kancelarię Prezydenta RP rozwiązania, w tym przede wszystkim wyrażenie wprost w art. 2a o.p. zasady in dubio pro tributario, jest ogromną szansą na poprawę sytuacji wszystkich podatników. Podobne nowatorskie i analogiczne w swoim znaczeniu regulacje zaproponował w art. 1 i art. 4 ustawy minister Wilczek. Stanowiły one, iż „podejmowanie i prowadzenie działalności gospodarczej jest wolne i dozwolone każdemu na równych prawach, z zachowaniem warunków określonych przepisami prawa” oraz „podmioty gospodarcze mogą w ramach prowadzonej działalności gospodarczej dokonywać czynności i działań, które nie są przez prawo zabronione”. Z punktu widzenia przedsiębiorców, po 25 latach powrót do prorynkowej prostoty rozwiązań przewidzianych w ustawie Wilczka nie powinien pozostać jedynie pobożnym życzeniem, a obowiązkiem ustawodawcy jest zrobić wszystko, by podatnicy nie czuli zagrożenia ze strony administracji skarbowej i mogli skupić się na podejmowaniu działań biznesowych.

Reklama
Niestety, Ministerstwo Finansów najwyraźniej wybrało inną drogę niż Kancelaria Prezydenta RP. W rządowym projekcie nowelizacji ustawy Ordynacja podatkowa zaproponowano kilkadziesiąt zmian, które są przeciwieństwem prezydenckiego projektu i zaprzeczeniem jego idei. Jako sztandarowy przykład można wskazać proponowane przepisy mające – po raz kolejny – uregulować instytucję ,,klauzuli generalnej przeciw unikaniu opodatkowania”. Proponowane przez resort finansów art. 25a–25g o.p. zawierają szereg sformułowań na tyle niejasnych i nieprecyzyjnych, że mogą być groźnym narzędziem w rękach urzędników. Jednym słowem instytucja ta daje możliwość arbitralnej oceny działań przedsiębiorców, bez względu na to, czy są one podejmowane zgodnie z literą prawa, czy jej wbrew. W związku z tym zarzut, formułowany przez niektórych przeciwników wprowadzenia zasady in dubio pro tributario, twierdzących jakoby treść proponowanego artykułu była niejasna, można uznać tylko za czystą hipokryzję. Szeroko komentowane w mediach zalecenia, a raczej oczekiwania kierownictwa Ministerstwa Finansów w odniesieniu do aparatu skarbowego, dotyczące obowiązku zakończenia ponad 80 proc. prowadzonych postępowań nałożeniem kar, jest najlepszym potwierdzeniem intencji fiskusa. Nie można ich nazwać prorynkowymi, a oporu MF trudno nie porównać z oporem Komitetu Centralnego i partii do zastępowania gospodarki centralnie sterowanej „heretyckimi” wręcz propozycjami ministra Wilczka.
Nie sposób również nie wspomnieć o planach stworzenia zupełnie nowej regulacji ustawowej, która ma zastąpić Ordynację podatkową. Nie negując tej idei, należy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy nakład sił, jaki ma zostać włożony w jej stworzenie, będzie proporcjonalny do efektów. Podatnicy muszą bowiem uświadomić sobie, że nowa ustawa będzie w głównej mierze powtórzeniem obecnie obowiązujących rozwiązań. Wynika to z mnogości i charakteru zagadnień, które regulowane są przepisami proceduralnymi. Tym samym nie przyniesie to konkretnych dla podatnika skutków w postaci rzeczywistej poprawy jego sytuacji, a przecież właśnie to stanowi clou sprawy w całej dyskusji nad systemem podatkowym.
Nie ulega wątpliwości, że dla polskiej gospodarki przełomowe było uchwalenie ustawy Wilczka. Podobny efekt może odnieść wprowadzenie do systemu prawnego zasady in dubio pro tributario. Podwyższenie standardów funkcjonowania administracji skarbowej w oczywisty sposób przyniesie korzyści zarówno Skarbowi Państwa, jak i podatnikom. Ponadto, zasada ta będzie dodatkowym czynnikiem motywującym ustawodawcę do stanowienia dobrego, niebudzącego wątpliwości prawa. W państwie demokratycznym nie mogą mieć miejsca sytuacje, w których obywatel staje się ofiarą niestaranności i nierespektowania zasad przyzwoitej legislacji. Jest rzeczą zastanawiającą, że w systemie państwa prawa podatnicy de facto są stawiani w hierarchii prawnej dużo niżej od przestępców i kryminalistów nawet najgorszej kategorii, którym zapewnia się – oczywiste we wszystkich demokratycznych państwach – domniemanie niewinności. Strach pomyśleć, że jedyną cechą odróżniającą w oczach fiskusa kryminalistę od podatnika wydaje się to, iż ten ostatni składa deklaracje podatkowe i najwyraźniej jest po prostu „owcą do strzyżenia” aparatu skarbowego. Bo i po co owcy domniemanie czegokolwiek...
PARTNER