Kwota CIT z tytułu nieprawidłowości wykrytych przez kontrolujących w 2021 r. przekroczyła 170 mln zł. Rok wcześniej wyniosła ponad 375 mln zł. W 2019 r., a więc przed pandemią, 471 kontroli przyniosło 1,5 mld zł doszacowanego dochodu i ponad 450 mln zł CIT z tytułu wykrytych nieprawidłowości. Tak wynika ze statystyk udostępnionych przez Ministerstwo Finansów w odpowiedzi na pytanie DGP.
Resort finansów za spadające statystyki wini pandemię i zapewnia, że wyniki za 2022 r. znów będą wysokie. Tylko w pierwszym półroczu br. przeprowadzono bowiem 186 kontroli, co zakończyło się doszacowaniem dochodu na kwotę wyższą niż w całym ubiegłym roku.
Reklama
Eksperci nie są jednak do końca przekonani, że pandemia była jedynym powodem ubiegłorocznego załamania. W 2021 r. obostrzenia pandemiczne nie utrudniały przecież prowadzenia działalności gospodarczej ani działalności KAS w tak dużym stopniu jak rok wcześniej. Przypomnijmy, że w 2020 r. obowiązywało m.in. czasowe zawieszenie prowadzenia wszelkich kontroli i postępowań podatkowych. Mimo to statystyki dotyczące badania cen transferowych były wówczas wyższe niż w ubiegłym roku. Przyczyn może więc być więcej.

Skomplikowane przepisy

Reklama
Eksperci uważają, że jedną z nich są same przepisy o cenach transferowych. Mimo prób ich liberalizacji wciąż są skomplikowane i trudno spodziewać się, że kontrole ich przestrzegania przyniosą budżetowi ogromne wpływy. Przepisy dotyczące rozliczeń z podmiotami powiązanymi nadal wymagają eksperckiej wiedzy z ekonomii, rachunkowości, statystyki. Dodatkowo podlegały daleko idącym nowelizacjom.
Przykładem na skomplikowanie regulacji mogą być art. 23p ustawy o PIT i art. 11d ustawy o CIT. Zgodnie z nimi „ceny transferowe weryfikuje się, stosując metodę najbardziej odpowiednią w danych okolicznościach, wybraną spośród następujących metod” (porównywalnej ceny niekontrolowanej, ceny odprzedaży, koszt plus, marży transakcyjnej netto, podziału zysku). Jeśli nie jest możliwe stosowanie jednej z tych metod, to „stosuje się inną metodę, w tym techniki wyceny, najbardziej odpowiednią w danych okolicznościach”.
Przedsiębiorcy, którzy się w tym gubią, mogą liczyć na pomoc ekspertów podatkowych. Poziomem wiedzy od tych ostatnich nie odbiegają jednak pracownicy i funkcjonariusze KAS. Ma to określone skutki.
- Coraz lepsze przygotowanie kontrolujących oraz specyfika kontroli wymagająca połączenia wiedzy z prawa i ekonomii wydłużają czas potrzebny do przeprowadzenia wszystkich czynności i podjęcia ustaleń, a to mogło wpływać na przedstawiane statystyki - uważa Ewelina Stamblewska-Urbaniak, szef zespołu cen transferowych w CRIDO.

Nie lekceważyć fiskusa

Aleksy Miarkowski, doradca podatkowy i partner w SSW Pragmatic Solutions, przypomina, że kontrole rozliczeń podmiotów powiązanych mają na celu nie tyle weryfikację przestrzegania przepisów podatkowych, ile zbadanie, czy w danych okolicznościach ceny lub inne parametry transakcji odbiegały od warunków rynkowych. - Szczególnie w latach pandemicznych utrudnione było gromadzenie przez KAS dowodów, które by to potwierdzały - mówi ekspert.
Nie uważa jednak, by była to jednoznaczna przyczyna spadku w statystykach. Nie wyklucza, że za niższą kwotą doszacowanego dochodu może kryć się też rezygnacja z prowadzenia agresywnych kontroli cen transferowych.
- Często generują one bowiem spory z zagranicznym fiskusem, który nie musi godzić się na doszacowanie dochodu swojego podmiotu powiązanego w naszym kraju - mówi Aleksy Miarkowski.
Jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o spadki nie znajduje również dr Radosław Piekarz, doradca podatkowy i partner w A&RT Rynkowska Kosieradzki Piekarz. - Niecałe 400 kontroli rocznie przy kilkudziesięciu tysiącach podmiotów powiązanych, które są zobowiązane do stosowania przepisów o cenach transferowych, to naprawdę mało. Co więcej, te liczby nie zmieniają się znacząco, skoro jeszcze dekadę temu kontroli było 200 rocznie - podkreśla ekspert.
Nie oznacza to jednak, że podmioty powiązane mogą spać spokojnie.
- Pechowcy, których kontroluje fiskus, muszą liczyć się z dotkliwymi skutkami finansowymi. Uśredniony dodatkowy podatek nakładany w 2020 r. na skutek kontroli w zakresie cen transferowych wyniósł prawie 1 mln zł. W roku ubiegłym było to 0,5 mln zł. Dla porównania średnia dla wszystkich kontroli w zakresie VAT i CIT (poza cenami transferowymi) to ok. 250 tys. zł. Lepiej więc, aby podmioty powiązane były gotowe na wizytę skarbówki - twierdzi dr Piekarz.

Czas wykorzystać dane

Statystyki dotyczące liczby kontroli i doszacowanego dochodu spadały już na przełomie 2019 r. i 2018 r., co opisywaliśmy szerzej w artykule „Powiązani skontrolują się sami” (DGP nr 206/2019). Eksperci tłumaczyli wtedy, że skarbówka coraz częściej będzie wybierać analitykę zamiast sformalizowanych kontroli. Przypominali, że już dla rozliczeń za 2019 r. składane będą szczegółowe informacje o cenach transferowych (TPR), dzięki którym do fiskusa trafi wiele informacji o rozliczeniach podmiotów powiązanych. Szczegółowość zgromadzonych danych miała pozwolić KAS na wszczynanie punktowych kontroli tylko wtedy, gdy jest to niezbędne. Co z tego wynikło?
- Trwa już trzeci rok składania informacji TPR, ale pierwsze dane z tego tytułu trafiły do MF dopiero na początku 2021 r., dlatego w omawianych statystykach nie widzimy jeszcze efektów typowania podatników do kontroli na tej podstawie. Jeśli MF zacznie wykorzystywać posiadane przez siebie informacje, możemy mieć do czynienia ze wzmożoną falą kontroli, a przygotowania do nich warto rozpocząć już dziś - ocenia Aleksy Miarkowski.

Kontrolujący nie da się zbyć

Ewelina Stamblewska-Urbaniak uważa, że na pierwszy ogień mogą pójść podmioty wykazujące straty podatkowe, i to nawet działające w krajowej grupie kapitałowej, gdzie ryzyko transferu dochodu za granicę przez ustalenie nierynkowych warunków transakcji jest zerowe. Kurs na doszacowanie dochodu jest coraz bardziej wyraźny, a urzędnicy coraz lepiej przygotowani.
- Zdobytą podczas szkoleń i rozwiniętą przez praktyczne doświadczenia metodykę kwestionowania analiz porównawczych wzbogacają o coraz bardziej wnikliwą weryfikację i chęć podważenia rzetelności ceny transferowej. Organy coraz częściej dotykają kwestii poprawności segmentacji danych i wychodzą z żądaniami potwierdzenia osiągniętych poziomów rentowności na poszczególnych transakcjach na podstawie ksiąg rachunkowych (np. zejście do poziomu zapisów na konkretnych kontach). Często wymaga to mozolnej pracy kalkulacyjnej, szczególnie, gdy rozliczenia prowadzone są w oparciu o grupowe standardy rachunkowości - tłumaczy ekspertka.
Ewelinę Stamblewską-Urbaniak niepokoi również to, że kontrolujący po dokonaniu swego rodzaju profilowania na podstawie prezentowanych danych czy sposobu reagowania na podejmowane przez kontrolujących czynności starają się przejąć inicjatywę i przeprowadzić własne kalkulacje. Szukają również argumentów za odrzuceniem wyjaśnień podatników, co często skutkuje podjęciem zbyt pochopnych ustaleń na etapie kontroli.
- Dlatego istotne jest odpowiednio wczesne ustalenie strategii postępowania i dobór sposobu komunikacji z kontrolującymi - podsumowuje ekspertka CRIDO. ©℗
Odpowiedź MF na pytanie DGP
Liczba przeprowadzonych kontroli dotyczących podatków dochodowych w zakresie cen transferowych w 2021 r. była niższa niż w 2020 r., co wynikało przede wszystkim z utrudnień w komunikacji i współpracy z podatnikami będących efektem trwającej pandemii (w tym ograniczeń w funkcjonowaniu wielu firm, pracy zdalnej). W I półroczu 2022 r. widoczny jest powrót do dotychczasowej skali kontroli - na terenie kraju było 186 kontroli dotyczących podatku dochodowego od osób prawnych (CIT) w zakresie cen transferowych, które zakończyły się doszacowaniem dochodu w wysokości 848 569 660 zł. Do końca roku spodziewany jest powrót do skali działań kontrolnych na poziomie okresu przed pandemią COVID-19.
Efektywność kontroli dotyczących cen transferowych / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe