Ministerstwo Finansów pracuje nad projektem przepisów, które mają nałożyć na operatorów platform internetowych obowiązek przesyłania fiskusowi informacji o wartości transakcji dokonywanych za pośrednictwem tych platform przez poszczególnych sprzedawców. Czy już dziś KAS śledzi internetowe transakcje?
Robert Michalski: Tak, zajmuje się tym centrum kompetencyjne w Opolu wraz z jednostkami w Bydgoszczy i w Białymstoku, a także wyznaczeni do tego konsultanci i koordynatorzy w urzędach skarbowych oraz urzędach celno-skarbowych. Mamy zespół liczący ok. 1 tys. osób.
Na czym polega ich praca?
Reklama
Robert Michalski, zastępca dyrektora departamentu zwalczania przestępczości elektronicznej w Ministerstwie Finansów / Materiały prasowe
RM: Wykorzystując różne narzędzia informatyczne, sprawdzamy, czy sprzedaż prowadzona przez internet jest zgodna z prawem i czy są odprowadzane od niej podatki. Pod lupę trafiają sprzedawcy z branż i obszarów zagrożonych nieprawidłowościami. O tym, których przedsiębiorców weryfikujemy, decydują np. analizy ryzyka wykonane na podstawie danych posiadanych przez KAS. Zdarza się też, że sprawdzamy konkretny sklep funkcjonujący na danym portalu internetowym, gdy za pośrednictwem telefonu interwencyjnego otrzymamy zgłoszenia o nieprawidłowości. Wspieramy również inne komórki organizacyjne, gdy trzeba zebrać materiał dowodowy dotyczący przedsiębiorcy działającego w sieci. W tym celu występujemy m.in. do operatora portalu internetowego o informacje na temat danego sprzedawcy. Natomiast same postępowania lub kontrole prowadzą już inne komórki.

Reklama
Jakie efekty przynoszą obecnie działania KAS w zakresie kontroli transakcji internetowych?
RM: Mogę pokazać to na wynikach ostatniej koordynowanej akcji dotyczącej sprzedawców części samochodowych. W pierwszym jej etapie wytypowaliśmy 260 podmiotów, z czego skontrolowaliśmy 219. Dzięki temu wykryliśmy uszczuplenia na 2,2 mln zł, z tego 1,4 mln zł dotyczyło VAT. Nałożyliśmy też mandaty na 85 tys. zł. Tylko w ramach tej akcji stwierdzono nieprawidłowości w prawie 65 proc. firm. Wielu takich przedsiębiorców działa niezgodnie z przepisami, dlatego dalej będziemy sprawdzać tę branżę.
Czy skarbówka występuje dziś o dane dotyczące poszczególnych sprzedawców, czy zbiorcze, które dotyczą wszystkich sklepów funkcjonujących na danym portalu?
RM: Prosimy tylko o informacje dotyczące tych sprzedawców, których wytypujemy. Często są to dość szczegółowe dane, nie tylko o łącznej wartości sprzedaży, ale również o poszczególnych transakcjach. Prosimy portale jedynie o konkretne i wytypowane przez nas informacje potrzebne do prowadzenia czynności, a nie o całe bazy danych. Zresztą ciężko byłoby skorzystać z tak dużej liczby informacji.
Na jakiej podstawie prawnej skarbówka pozyskuje obecnie dane od portali?
RM: Pozwala nam na to m.in. art. 45 ustawy o Krajowej Administracji Skarbowej.
Czy operatorzy portali internetowych mogą odmówić przekazania informacji?
RM: Nie. A jeżeli to zrobią, grozi im kara 10 tys. zł. Co więcej, może ona zostać nałożona nawet kilkukrotnie. Ale raczej nie spotykamy się z takimi sytuacjami. Z tego, co pamiętam, współpracy odmówił nam tylko jeden portal internetowy, sprawa jest obecnie w sądzie administracyjnym.
Trzeba pamiętać, że przekazywanie danych jest w interesie samych portali, ponieważ im również zależy na tym, by usuwać z nich nieuczciwych przedsiębiorców i przestępców. Zdarzyło się już, że wskutek naszych działań wykryliśmy sklep z kradzionymi częściami samochodowymi.
Czy obecne działania są niewystarczające, skoro MF pracuje nad nowymi przepisami?
RM: Cały czas istnieje potrzeba uszczelniania handlu w internecie. W ubiegłym roku wszedł w życie pakiet e-commerce. Teraz przyszedł czas na kolejne zmiany, które zobligują portale internetowe do przesyłania ustrukturyzowanych danych o sprzedaży dokonywanej za ich pośrednictwem. Dzięki takim jednolitym plikom łatwiej będzie nam wykrywać nieprawidłowości, czego dowiodły już dotychczasowe doświadczenia w zakresie m.in. wykorzystywania danych z JPK_VAT.
Marcin Lachowicz: Warto pamiętać, że nałożenie na portale obowiązku przesyłania danych wyszło z inicjatywy Komisji Europejskiej i zostało zaakceptowane przez wszystkie państwa członkowskie, w tym Polskę. Chodzi o zmianę w dyrektywie w zakresie wymiany i przekazywania danych podatkowych (DAC7). Potrzeba jej wdrożenia jest podyktowana nie tylko nadużyciami (które są w całej Europie), lecz także tym, że niektórzy, by uniknąć kontroli, rejestrują spółki poza granicami Polski i twierdzą, że sprzedaż jest dokonywana przez podmiot zagraniczny. Również w tym kontekście warto patrzyć na planowane zmiany.
Są one elementem nowego trendu, początkowo bowiem Unia Europejska skupiała się na znoszeniu granic, neutralności podatkowej i tworzeniu rynku bez barier. Od pewnego czasu dostrzegany jest jednak problem unikania opodatkowania i w celu walki z tym zjawiskiem przyjęto dyrektywy ATAD 1, ATAD 2, a teraz planuje się zmiany dotyczące raportowania przez platformy internetowe. Po wdrożeniu nowych przepisów kraje unijne będą wymieniały się informacjami, dzięki czemu KAS będzie otrzymywała dane o sprzedaży internetowej polskich rezydentów dokonywanej za pośrednictwem platform zarejestrowanych poza naszym krajem. To ułatwi kontrolę sprzedaży w internecie.
Na czym będą polegały nowe obowiązki platform?
Marcin Lachowicz, dyrektor departamentu polityki podatkowej w Ministerstwie Finansów / Materiały prasowe
ML: Operatorzy portali internetowych będą przesyłać do KAS informacje o wartości sprzedaży poszczególnych sklepów funkcjonujących za ich pośrednictwem. Dane będą dotyczyły zarówno osób fizycznych, jak i podmiotów będących rezydentami krajów UE. Pierwsze sprawozdania ustrukturyzowane (według określonej schemy) będą przesyłane w 2024 r. za 2023 r. W kolejnych latach raportowanie będzie dotyczyć przychodów osiąganych za okresy kwartalne. Do tego czasu platformy internetowe będą dostosowywać swoje systemy informatyczne do nowych obowiązków. Ważne, by pamiętać, że gdy w kontekście omawianych rozwiązań prawnych mówimy o sprzedawcach, to rozumiemy przez to również usługodawców, w tym osoby wynajmujące nieruchomości.
Jakich informacji platformy nie będą przekazywać?
ML: Nie będą raportować m.in. informacji o sprzedawcach, którzy dokonali mniej niż 30 transakcji sprzedaży towarów za pośrednictwem platformy i których wynagrodzenie nie przekroczyło 2 tys. euro rocznie. Nie będą też przekazywać informacji o transakcjach dokonywanych przez podmioty rządowe, spółki notowane na giełdzie oraz podmioty z sektora wynajmu nieruchomości, jeżeli dokonały ponad 2 tys. transakcji najmu w danym okresie sprawozdawczym.
Czy te progi 30 transakcji i 2 tys. euro wynikają z dyrektywy?
ML: Tak, ale jest to minimalny standard. Oznacza to, że Polska może nałożyć na portale obowiązek przekazywania informacji o wszystkich sprzedających, ale tak nie będzie, ponieważ tak szczegółowe dane nie są nam potrzebne. Tak jak mówiłem na niedawnej konferencji prasowej, celem administracji skarbowej nie jest zbieranie informacji o obywatelach, którzy sprzedają niepotrzebną parę butów. Interesują nas osoby, które nie ujawniają w pełni osiąganych dochodów, np. z wynajmu nieruchomości przez platformy internetowe.
Czy będą więc musiały zostać spełnione oba kryteria - dotyczące zarówno liczby transakcji, jak i ich wartości?
ML: Tak, spełnienie obu tych kryteriów wykluczy obowiązek raportowania. W przeciwnym razie trzeba będzie poinformować w sprawozdaniu o danej transakcji. Jeżeli zatem ktoś sprzeda jedną rzecz, ale o wartości 3 tys. euro, to portal będzie musiał ująć taką transakcję w sprawozdaniu. Tak samo będzie w przypadku 31 transakcji o łącznej wartości 1 tys. euro.
Czyli fiskus dostanie informację, nawet jeśli Kowalski sprzeda jedną wartościową rzecz?
ML: Zgadza się. Proszę jednak zauważyć, że chodzi jedynie o przekazanie informacji do KAS. Nie sądzę, aby KAS koncentrowało się na tych, którzy wietrzą szafy i sprzedali np. 31 starych ubrań w ciągu roku.
RM: Nie skupiamy się na podatnikach, którzy działają zgodnie z przepisami. Inaczej będzie, gdy faktycznie dana osoba prowadzi niezarejestrowaną działalność gospodarczą i nie odprowadza należnych podatków. Jak w każdym obszarze, decydująca będzie analiza ryzyka niepłacenia podatku.
Jak dużo podmiotów będzie raportować te dane?
ML: Wbrew pozorom będzie to dość wąskie grono. Nie mówimy o tysiącach ani nawet setkach platform. Proszę zauważyć, że wiele z funkcjonujących w Polsce popularnych portali należy do podmiotów zagranicznych, np. popularna strona, na której można zamówić jedzenie z różnych restauracji do domu, zarezerwować hotel, kupić dowolną rzecz. W takich przypadkach raportowanie będzie w kraju, w którym mieści się siedziba operatora. Oczywiście, jeżeli dochody za ich pośrednictwem będzie uzyskiwał polski rezydent, to KAS je otrzyma w ramach wymiany informacji.
Pierwsze dane będą wprawdzie przesyłane w 2024 r., ale już za 2023 r. Czy platformy zdążą z dostosowaniem się do nowych obowiązków?
ML: Taki termin wdrożenia zmian wynika z dyrektywy. Zakładamy, że przepisy zostaną uchwalone i opublikowane do końca roku. Portale internetowe będą więc miały cały rok na przygotowanie się do nowych obowiązków. Już teraz mają odpowiednie informacje, bo od wartości sprzedaży naliczają prowizję. Trzeba będzie więc głównie dostosować obecne systemy do przesyłania danych w ustandaryzowanej formie, podobnie jak w przypadku JPK.
Kiedy pojawi się stosowna schema?
ML: Robimy wszystko, aby udostępnić ją jak najszybciej. Szacujemy, że nastąpi to w 2023 r. Będzie ona wynikiem prac wszystkich państw unijnych.©℗
Rozmawiała Agnieszka Pokojska