Gdy w roku 2013 ukazała się książka „Dokąd zmierza świat. Ekonomia polityczna przyszłości”, napisałem w tym miejscu dość gorzką recenzję. Radziłem w niej profesorowi zgryźliwie, żeby spróbował czasem selekcjonować zgromadzony materiał, zanim poda go czytelnikowi. Poda? Zanim zaleje nim (a nawet podtopi) czytelnika, łącząc w swojej narracji wszystko ze wszystkim. Amerykę z Chinami, bezrobocie z drukarkami 3D albo demografię z deflacją.
Dopiero później odkryłem, że nie byłem pierwszy. Grzegorz Kołodko wspomina o tym zarzucie także w „Świecie w matni”. Pisze, że gdy prezentował kiedyś jeden ze swoich tomów w Ameryce, to usłyszał: „To bardzo ciekawe dzieło. Mam tylko wrażenie, że profesor Kołodko uważa, iż nie można zrozumieć niczego, jeśli się nie rozumie wszystkiego”.