Po wejściu w życie od 2022 r. nowelizacji zwanej Polskim Ładem, która czeka na publikację w Dzienniku Ustaw, zmieni się atrakcyjność różnych form prowadzenia biznesu.
Przypomnijmy, że nowe przepisy wyłączą od przyszłego roku możliwość odliczenia składki zdrowotnej od PIT. Będzie to dotyczyć wszystkich podatników. Przedsiębiorcy rozliczający się według skali zapłacą składkę w wysokości 9 proc. dochodu, ale będą mogli skorzystać z ulgi dla klasy średniej (przy przychodach od 68 412 zł do 133 692 zł rocznie, czyli od 5701 zł do 11 141 zł miesięcznie). Z ulgi tej nie skorzystają przedsiębiorcy rozliczający się liniowo 19-proc. PIT. Zapłacą oni natomiast niższą składkę zdrowotną - w wysokości 4,9 proc. swojego dochodu. Każdy przedsiębiorca powinien więc indywidualnie policzyć, jaki sposób prowadzenia działalności i opodatkowania będzie mu się najbardziej opłacał.
W związku z tym już pojawiają się pomysły, jak się uchronić przed negatywnymi skutkami zmian. Padają propozycje przekształcenia działalności w spółkę z o.o. lub spółkę komandytowo-akcyjną, przeniesienia jej za granicę, przejścia na ryczałt od przychodów ewidencjonowanych albo estoński CIT. Pisaliśmy o tym w artykule „Polski Ład. Ile zmian, tyle pomysłów na ich uniknięcie” (DGP nr 183/2021).

Zryczałtowana składka

- Wielu przedsiębiorców nie dość, że nie będzie mogło odliczyć składki zdrowotnej od podatku, to jeszcze będzie musiało dodatkowo obliczyć jej wysokość od dochodów - przypomina Maria Tsima, prawnik z kancelarii Staniek & Partners.
Dodaje, że inną podstawę naliczenia składki będą mieli wspólnicy spółki komandytowej (którzy już od 2021 r. zostali co do zasady pozbawieni prawa do odliczenia składki). Zgodnie z Polskim Ładem ma być nią kwota przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia ogłaszanego przez GUS. Składka wyniesie wówczas ok. 500 zł miesięcznie.
- Wobec tego niewątpliwym plusem jest to, że takich wspólników obciąży zryczałtowana składka zdrowotna - mówi Maria Tsima.
Wprowadzenie jej nie jest jednak dobrą wolą ustawodawcy, ale konsekwencją zmian, które weszły w życie z początkiem tego roku.

Inne źródło przychodów

Przypomnijmy, że zasadniczo spółki komandytowe stały się podatnikami CIT od 1 stycznia 2021 r. (lub jeżeli tak zadecydowali wspólnicy - od 1 maja br.). Objęcie spółki CIT spowodowało, że u jej wspólników zmienia się źródło przychodów dla celów podatku dochodowego. Od 2021 r. zyski z niej nie są już przychodami z działalności gospodarczej, tylko przychodami kapitałowymi opodatkowanymi zryczałtowanym 19-proc. podatkiem. Ponieważ u wspólników nie uwzględnia się poniesionych kosztów, nie da się obliczyć dochodu, od którego mogłaby być naliczana składka zdrowotna. W związku z tym ustawodawca, konstruując przepisy Polskiego Ładu, musiał zastosować w tym przypadku ryczałt. Wspólnicy nadal bowiem muszą płacić składkę zdrowotną (a także składki ZUS).
Zmiana źródła przychodów nie zwolni ich z tego obowiązku, bo nie zmienił się art. 8 ust. 6 pkt 4 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 423 ze zm.). Zgodnie z tym przepisem wspólnicy spółki komandytowej wciąż są traktowani jak osoby prowadzące działalność gospodarczą i muszą płacić składki na własne ubezpieczenia. Już obecnie nie mogą ich odliczać. Tak samo będzie po wdrożeniu Polskiego Ładu.

Wady i zalety

Nie można zapominać, że w 2022 r. zostaje zasada podwójnego opodatkowania spółek komandytowych. Najpierw swój dochód opodatkowuje spółka (9 proc. lub 19 proc.), a następnie wspólnicy od przychodów kapitałowych (19 proc). Jak jednak przypomina Maria Tsima, wspólnikowi mającemu status komandytariusza przysługuje (na zasadach wskazanych w ustawie) zwolnienie dla kwoty stanowiącej 50 proc. przychodów uzyskanych przez komandytariusza z tytułu udziału w zyskach w spółce komandytowej (maks. 60 tys. zł), a komplementariusz może odliczyć przypadający na niego podatek CIT spółki komandytowej.
- Zmiana źródła przychodu wspólników spółek komandytowych spowodowała, że nie muszą oni płacić daniny solidarnościowej - podkreśla ekspertka.
Muszą ją płacić przedsiębiorcy opodatkowani na zasadach ogólnych (według skali) i liniowo (19 proc. PIT) - 4 proc. od nadwyżki ponad 1 mln zł dochodu.
Od 2022 r. dla spółek komandytowych (jeżeli wspólnikami będą osoby fizyczne) pojawi się też możliwość wyboru systemu estońskiego i zapłaty podatku dopiero w momencie wypłaty zysku.
Podsumowując, Maria Tsima uważa, że od 2022 r. prowadzenie biznesu w formie spółki komandytowej nie będzie takie złe. - Niemało zalet mamy w ramach tej formy opodatkowania: ryczałtowa składka zdrowotna, brak daniny solidarnościowej, specyfika opodatkowania wspólników uwzględniająca stosowne zwolnienie lub odliczenie - wylicza.
Zastrzega jednak, że wybór formy opodatkowania wymaga dokładnej analizy i rozważenia kilku wariantów.

opinia

Ciekawa opcja
Bartosz Mazur, doradca podatkowy z Gekko Taxens
Spółka komandytowa to jedna z ciekawych dla przedsiębiorców opcji do wykorzystania po 1 stycznia 2022 r. W niektórych przypadkach efektywna stawka podatkowa (nawet wliczając ZUS) dla jej wspólnika będzie nawet niższa niż obecnie w przypadku zastosowania podatku liniowego. Natomiast już w warunkach Polskiego Ładu spółka komandytowa będzie zwykle znacznie bardziej atrakcyjna niż spółki jawna czy cywilna, gdzie do 19 proc. podatku liniowego trzeba będzie doliczyć prawie 5 proc. składki zdrowotnej. Mając na uwadze, że odpowiedzialność komplementariusza jest w zasadzie taka sama jak wspólnika w spółce jawnej, partnerskiej i cywilnej, wydaje się, że te spółki są skazane na powolną śmierć. Zwłaszcza jeśli uwzględnimy też możliwość skorzystania z estońskiego CIT, np. w spółce komandytowej lub w spółce z o.o.
Z perspektywy przedsiębiorcy można rzec, że „łatwo już było”. W praktyce do końca 2021 r. większość polskich firm działała na podstawie pięciu dość prostych struktur. Od 2022 r. każda z nich się zdezaktualizuje i utrzymywanie aktualnej formy biznesu może nieoczekiwanie spowodować drastyczny wzrost opodatkowania.
Nowe rozwiązania podatkowe - uwzględniając kluczowe zmiany z ostatnich dwóch, trzech lat - mogą być globalnie bardzo korzystne dla części przedsiębiorców. Kłopot polega na tym, że nie da się już tego policzyć w łatwy sposób, a dobranie właściwej formy biznesu przy uwzględnieniu kwestii podatkowych, ubezpieczeniowych i prawnych (odpowiedzialność, ewentualna sukcesja etc.) wymaga rozbudowanych analiz, które mogą trwać nawet kilka dni i które w konsekwencji są dość drogą usługą.