Rekordzista na decyzję w sprawie daniny czeka już od 13 lat! Problem w tym, że zgodnie z przepisami bez niej właściciele domów i mieszkań nie mogą uregulować podatku. Mieszkańcy obawiają się, że jak już dostaną w końcu decyzje, będą musieli zapłacić skumulowany podatek w ciągu 14 dni. Gdyby trafiała do nich na początku każdego roku, podatek mogliby uiszczać w ratach, raz na kwartał. Słowem, obciążenia byłyby rozłożone w czasie. To ważne zwłaszcza dla emerytów.
O problemie z doręczaniem decyzji informowało również w ostatnich dniach Radio Zet. Stołeczny ratusz w odpowiedzi na pytania DGP wskazuje na dwie przyczyny takiego stanu rzeczy: utworzenie Centrum Obsługi Podatnika w 2019 r. oraz zeszłoroczną pandemię.
Bez decyzji nie ma podatku
Rafał Dowgier, prof. UwB z Katedry Prawa Podatkowego Uniwersytetu w Białymstoku, podkreśla, że z prawnego punktu widzenia właściciele bez decyzji nie mogą zapłacić podatku, nawet jeśli sami obliczyliby jego wysokość. - Dopiero w momencie doręczenia decyzji powstaje zobowiązanie - tłumaczy Dowgier.
Dodaje, że trudno sobie wyobrazić, że fiskus nie wymierza podatku, ale w praktyce urząd miasta może doręczyć decyzję nawet po kilku latach. Granicą jest tu okres przedawnienia.
- Jeśli miasto nie posiada od podatnika informacji dotyczących przedmiotów opodatkowania (bo np. właściciel po zakupie nieruchomości nie złożył informacji w urzędzie, na co miał 14 dni od nabycia - przyp. red.), termin ten wynosi 5 lat od końca roku, w którym powstał obowiązek podatkowy. Jeśli natomiast organ takimi danymi dysponuje, to ma tylko 3 lata na doręczenie decyzji ustalającej - wyjaśnia prof. Dowgier. Terminy te wynikają z art. 68 ordynacji podatkowej. Jeśli urząd doręczy decyzję przed upływem przedawnienia, to właściciel nieruchomości musi zapłacić podatek.
Przedawnienie oznacza również, że właściciel, który od 13 lat nie dostał decyzji, nie zapłaci podatku co najmniej za 8 lat, o ile nie za 10.
Skąd opóźnienie?
Urząd m.st. Warszawy w odpowiedzi na pytania DGP wyjaśnił, że w większości przypadków decyzje na 2020 r. i 2021 r. zostały wydane (1,4 mln). - Szacuje się, że do rozesłania pozostało 90 tys. decyzji. We wszystkich tych przypadkach niezbędne jest przeprowadzenie postępowania podatkowego oraz prawidłowe ustalenie podmiotu i podstaw opodatkowania - wyjaśnia Monika Beuth-Lutyk, rzeczniczka prasowa Urzędu m.st. Warszawy.
Chodzi o podatników - dodaje - u których:
  • stan prawny nieruchomości jest nieuregulowany,
  • dane w ewidencji podatkowej są niezgodne z danymi z ewidencji gruntów i budynków,
  • zmienił się właściciel nieruchomości z uwagi na jej sprzedaż/kupno, lub
  • właściciel nieruchomości zmarł.
Monika Beuth-Lutyk wskazuje, że opóźnienia to efekt powołania w Warszawie pod koniec 2019 r. Centrum Obsługi Podatnika. W efekcie zadania związane z obsługą podatków i opłat lokalnych zostały przeniesione z 18 dzielnic m.st. Warszawy do tego jednego centrum.
- Przed wydaniem decyzji na 2020 r. niezbędne było zweryfikowanie przez pracowników COP prawie 7 mln pozycji zmigrowanych z systemów podatkowych z poszczególnych dzielnic. Ponadto COP przejął ponad 300 tys. spraw niezakończonych - wyjaśnia Monika Beuth-Lutyk.
Na te problemy nałożyła się pandemia COVID-19. Rzeczniczka stołecznego ratusza przekonuje, że epidemia „w istotny sposób wpłynęła na absencję pracowników, ograniczyła możliwość integrowania nowej jednostki i rozpoczęcia współpracy całego zespołu w nowych warunkach”. Słowem, zabrakło pracowników do realizacji zadań.
Z odpowiedzi urzędu wynika jednak, że finanse miasta na tym nie ucierpiały. Łączny plan dochodów z tytułu podatku od nieruchomości (od osób fizycznych i prawnych - przyp. red.) wynosi bowiem 1 mld 379 mln zł, a wartość decyzji, które są w przygotowaniu, to 20 mln zł (1,45 proc.) planu dochodów.
Będzie 14 dni na zapłatę
Jak zapewnia Monika Beuth-Lutyk, miasto planuje zakończyć jeszcze w tym roku większość dodatkowych postępowań podatkowych i wydać decyzje. Dla mieszkańców, którzy nie dostali ich, oznacza to kumulację płatności. Zgodnie bowiem z przepisami, jeśli właściciel nieruchomości (osoba fizyczna) dostanie decyzję z opóźnieniem, np. po 2 latach, to będzie musiał zapłacić podatek w ciągu 14 dni od dnia doręczenia. Gdyby właściciel dostał decyzję na początku roku, np. w lutym, mógłby płacić podatek w ratach. Urząd nie może bowiem sam rozłożyć należności na raty. - Podatnik może jednak wystąpić z wnioskiem w tej sprawie - tłumaczy Monika Beuth-Lutyk.
Akta do urzędu
Nasi czytelnicy, właściciele domów i mieszkań w Warszawie, są zdziwieni wyjaśnieniami urzędu. Część z nich zwraca uwagę, że po zakupie lokalu na wniosek organu, czyli miasta, sami dostarczyli akt notarialny. O tym, że nie trzeba dostarczać całego aktu, informowaliśmy pod koniec zeszłego roku w artykule „Podatnicy sami odsłaniają kulisy transakcji. Niepotrzebnie” - DGP nr 209/2020.
Jeśli podatnik złożył informację o nieruchomościach i obiektach budowlanych (na formularzu IN-1), a w przypadku nabycia domu lub mieszkania dodatkowo przyniósł pierwszą stronę aktu potwierdzającą, że jest właścicielem, to miasto ma wszystkie dane, aby wydać decyzję i ustalić wysokość podatku. Nie trzeba w takich przypadkach prowadzić postępowania podatkowego. Jak tłumaczy Michał Nielepkowicz, doradca podatkowy i wspólnik w Thedy & Partners, w przypadku osób fizycznych wydawanie decyzji ustalających w zasadzie ogranicza się do potwierdzenia danych zgłoszonych przez podatnika i sprawdzenia aktualnych stawek. - Rzadko kiedy organy podatkowe dokonują w tym zakresie jakiejkolwiek weryfikacji. Dlatego tego typu decyzje powinny być wydawane od ręki - podkreśla Nielepkowicz
.
Ekspert przyznaje, że rozumie, iż pandemia wydłużyła czas załatwiania spraw podatników ze względu na pracę zdalną czy nieobecności urzędników, ale - jak dodaje - taka sytuacja była w większości urzędów podatkowych.
Lepiej nie ponaglać
Eksperci przyznają, że podatnicy, którzy nie dostali decyzji na początku roku, niewiele mogą zrobić. - Teoretycznie przysługuje im prawo do złożenia ponaglenia do organu wyższego stopnia, natomiast w praktyce jego złożenie może wręcz wydłużyć załatwienie sprawy. Zdaniem Michała Nielepkowicza dopiero zmiana przepisów mogłaby pomóc - np. taka, zgodnie z którą podatek od nieruchomości wynikający z decyzji ustalającej zawsze byłby płatny w czterech kolejnych ratach. Wówczas doręczenie decyzji np. w grudniu 2021 r. uprawniałoby podatnika do zapłaty podatku w terminach płatności czterech rat w kolejnym już, tj. 2022 r. Jednak na taką zmianę w przepisach się nie zanosi.
Terminy płatności podatku od nieruchomości / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe