Bruksela jest świadoma czeskich kłopotów, co potwierdził Emmett Campbell z Komisji Europejskiej podczas ubiegłotygodniowego webinarium dotyczącego pakietu e-commerce organizowanego przez Konfederację Lewiatan i MDDP.
Rząd naszego południowego sąsiada opublikował w ostatnich dniach czerwca specjalny komunikat, z którego wynika, że tamtejsi podatnicy mimo legislacyjnego spóźnienia mogą od początku lipca stosować bezpośrednio unijne przepisy.
– To jednak wcale nie będzie takie proste i nie rozwiązuje wszystkich powstałych w ten sposób kłopotów – komentuje Kajetan Kubicz, adwokat w LTCA.
Unijna reforma VAT
Pakiet e-commerce to przepisy unijnych dyrektyw 2017/2455 i 2019/1995 oraz czterech rozporządzeń wykonawczych, które powinny obowiązywać w całej Unii od początku lipca. O ile jednak rozporządzenia obowiązują bezpośrednio, o tyle obie dyrektywy musiały zostać wdrożone do przepisów krajowych przed początkiem lipca. Polska zrobiła to w nowelizacji ustawy o VAT i niektórych innych ustaw z 20 maja 2021 r. (Dz.U. poz. 1163), która została opublikowana 28 czerwca.
Pakiet e-commerce oznacza m.in. likwidację zwolnienia z VAT dla przesyłek o niskiej wartości (do 22 euro) oraz wprowadzenie zasady, zgodnie z którą to internetowe platformy sprzedażowe bądź też operatorzy pocztowi i kurierzy są odpowiedzialni za rozliczenie VAT od pozaunijnych przesyłek o wartości do 150 euro. Z przepisów zniknęły też dotychczasowe reguły dotyczące rozliczania sprzedaży wysyłkowej i powiązane z nimi odrębne wartości limitu sprzedaży dla każdego kraju (po ich przekroczeniu należało rozliczać VAT za granicą).
Od 1 lipca sprzedawca towarów na rzecz unijnych konsumentów, który przekroczy roczny próg obrotów w wysokości 10 tys. euro (dla sprzedaży na rzecz konsumentów we wszystkich krajach UE), może rozliczać podatek od wszystkich transakcji w tzw. jednym okienku (One Step Shop – OSS). Nie musi więc rejestrować się odrębnie we wszystkich krajach, do których trafiają jego towary. Limit 10 tys. euro jest przy tym niższy od limitów obowiązujących w przeszłości (w Polsce było to 160 tys. zł).
Jeszcze nie w Czechach
Co to, że nasz południowy sąsiad nie zdążył wdrożyć pakietu e-commerce, oznacza dla polskich przedsiębiorców, którzy sprzedają towary tamtejszym konsumentom albo posiadają w Czechach magazyny, z których zbywają towary do innych państw UE?
– W teorii polscy sprzedawcy mogą dokonać rejestracji w systemie OSS, zadeklarować w nim sprzedaż do Czech według tamtejszej stawki VAT i wpłacić podatek do polskiego fiskusa. W praktyce czeskie organy podatkowe nie mają żadnych podstaw, aby przyjąć pobraną w ten sposób kwotę VAT od polskiego fiskusa i uznać rozliczenie za prawidłowe – tłumaczy Kajetan Kubicz.
Wpłaty VAT mógłby więc domagać się zarówno polski fiskus (w ramach OSS), jak i czeskie organy podatkowe, które żądałyby podatku według dotychczasowych zasad.
– Przedsiębiorcy, którzy zaryzykują sprzedaż do Czech w okresie przejściowym, poniosą więc ryzyko – przestrzega ekspert LTCA.
Dodaje, że w konsekwencji niektóre firmy wstrzymują sprzedaż na rzecz czeskich konsumentów albo wstrzymują się z rejestracją w systemie OSS, szczególnie jeśli są już zarejestrowane dla celów VAT w Czechach i mogą tam złożyć deklarację podatkową.
– Wybór rozliczenia podatku w systemie OSS w kraju identyfikacji, np. w Polsce, oznacza, że taki sposób rozliczeń musi dotyczyć wszystkich dostaw towarów objętych pakietem e-commerce. Na tym tle czasowe wstrzymanie transakcji podlegających opodatkowaniu w Czechach przez podmioty zarejestrowane w OSS wydaje się rozsądne – dodaje ekspert LTCA.
Problemy na południu
Największe kłopoty mają jednak przedsiębiorcy i konsumenci z Czech. Po pierwsze nadal aktualny pozostaje czeski limit sprzedaży wysyłkowej (czyli równowartość ok. 44,7 tys. euro), podczas gdy inne kraje korzystają już ze wspomnianego limitu 10 tys. euro związanego z wewnątrz wspólnotową sprzedażą towarów na odległość.
– Z punktu widzenia czeskiego budżetu może to oznaczać, że unijni przedsiębiorcy, którzy zaryzykują sprzedaż za południową granicę mimo opisanych problemów, wprowadzą na tamtejszy rynek towar bez VAT – mówi Kajetan Kubicz.
W trudnej sytuacji znalazły się też zarejestrowane za południową granicą platformy handlowe, które na mocy unijnych regulacji są uznawane za dostawców towarów i podatników zobowiązanych do rozliczenia VAT, choć formalnie na gruncie czeskich regulacji podatnikiem z tytułu pozaunijnych zakupów towarów o wartości poniżej 150 euro pozostaje faktyczny sprzedawca.
– Nie wykluczam w związku z tym sytuacji, że VAT od zakupów zostanie pobrany od kupującego i rozliczony zarówno przez faktycznego sprzedawcę, jak i platformę (czy też operatora pocztowego lub kuriera) lub nie będzie rozliczony przez żadnego z nich – podsumowuje ekspert LTCA.

opinia

Czechy mogą tracić wpływy z VAT
Tomasz Michalik, doradca podatkowy i partner w MDDP Michalik Dłuska Dziedzic i Partnerzy
Oczywiście mamy kłopot z tym, że Czechy nie wprowadziły pakietu o czasie. Zakładamy jednak, że opóźnienie będzie raczej niedługie. Faktem jednak jest, że w okresie, w którym przepisy czeskie nie zostaną zmienione, będziemy mieli do czynienia z ciekawą sytuacją. Przede wszystkim wdrożenie pakietu w Polsce sprawia, że objęta nowymi regulacjami sprzedaż towaru do konsumenta w Czechach nie będzie podlegała opodatkowaniu w naszym kraju (przy spełnieniu przesłanek dotyczących charakteru transakcji i ich wartości), bo powinna zostać opodatkowana czeskim VAT. Zważywszy jednak na różnicę progów kwotowych w Czechach (wyższych przed wprowadzeniem pakietu i niższych po jego wprowadzeniu), teoretycznie może dojść do tego, że niektóre transakcje nie będą faktycznie opodatkowane. Niezależnie od tego, czy Czechy wprowadzą nowe przepisy, miejscem opodatkowania takiej transakcji nie będzie przecież Polska.
Kluczowym elementem jest przy tym to, w którym momencie polscy sprzedawcy towarów na rzecz czeskich konsumentów staną się zobowiązani do rozliczenia czeskiego VAT. Najlepiej, aby składali w związku z tym wnioski rejestracyjne w modelu OSS jak najszybciej.