AKTUALIZACJA 15.05.2021 => Kwota wolna wzrośnie do 30 tys.złotych

Większość osób fizycznych płaci podatek dochodowy według skali, tzn. im więcej się zarabia, tym wyższa stawka obowiązuje. Przy rocznych dochodach do 8 tys. zł (pierwszy próg), podatku nie ma w ogóle. Zarabiający więcej płacą PIT według stawki 17 proc., aż do osiągnięcia kwoty 85 528 zł (drugi próg). Od nadwyżki ponad tę kwotę stawka podatku wynosi 32 proc.

Pułapów 8 tys. zł i 85 528 zł nie można utożsamiać z rocznymi zarobkami netto ani brutto. Progi odnoszą się do podstawy obliczenia podatku (inaczej: dochodu po odliczeniach). Aby obliczyć jej wysokość, od przychodów odejmujemy koszty ich uzyskania oraz składki na ubezpieczenie społeczne. Z analiz przytaczanych przez Ministerstwo Finansów wynika, że w 2020 r. drugi próg przekraczali ci, którzy zarabiali miesięcznie ponad 8 459,50 zł brutto (rocznie 102 594 zł brutto).

Zarobki rosną, próg podatkowy się nie zmienia

Drugi próg podatkowy w obecnej wysokości obowiązuje od 2009 r. Przez ten czas zarobki Polaków poszły mocno w górę. Postulaty, by w konsekwencji podwyższyć też kwotę, od której płaci się najwyższy podatek, od dawna zgłaszają politycy różnych opcji. Rządzący odpowiadają, że nie ma takiej potrzeby. Argument: dochody ponad drugi próg nadal osiąga raptem kilka procent podatników (w 2018 r. 4,06 proc., w 2019 r. 4,84 proc.). Te same statystyki, ale wyrażone w liczbach a nie w procentach, działają na wyobraźnię nieco inaczej: w 2018 r. podstawę opodatkowania wyższą niż 85 528 zł zadeklarowało około miliona podatników, w 2019 r. już 1,2 mln.

Przed rokiem nic nie zapowiadało, by próg miał zostać zmieniony. Wiceminister finansów Jan Sarnowski na kolejne interpelacje posłów KO i Konfederacji odpowiadał niemal hurtowo: „(…) aktualnie w Ministerstwie Finansów nie toczą się prace legislacyjne mające na celu podniesienie progu podatkowego”. Za każdym razem dochowywał 21-dniowego terminu na odpowiedź.

W ostatnich miesiącach coś się jednak zmieniło. W sierpniu 2020 r. do Sejmu trafiła petycja w sprawie podwyższenia drugiego progu. Dotąd nie była merytorycznie rozpoznawana, dopiero w lutym br. Biuro Analiz Sejmowych przedłożyło opinię, że „decyzja o nowelizacji w tym zakresie powinna być poprzedzona szeroką analizą ekonomiczną skutków takiej zmiany prawa”. Resort finansów nie odpowiada zaś na poselskie postulaty dotyczące progu tak sprawnie i jednoznacznie jak w zeszłym roku. Ściślej: nie odpowiada w ogóle.

17 grudnia 2020 r. interpelację w sprawie waloryzacji drugiego progu podatkowego złożyli posłowie Kukiz’15 Jarosław Sachajko i Paweł Szramka. 28 grudnia Sejm przekazał je treść do MF. Sarnowski nadal nie odpowiedział, za to już cztery razy prosił o dodatkowy czas na odpowiedź: 18 stycznia, 4 lutego, 26 lutego i 22 marca.

sejm.gov.pl

Szramka złożył interpelację ponownie, ale i na nią nie przyszła odpowiedź, a Sarnowski dwukrotnie zdążył wnioskować o przedłużenie terminu. Bez odpowiedzi pozostaje też zapytanie poselskie Katarzyny Osos (KO) z początku marca. Niczego nie dowiedział się nawet poseł obozu rządzącego Paweł Lisiecki (PiS), który już 7 lutego zadał zapytanie: „Kiedy ten próg podatkowy zostanie podniesiony chociażby do 100 000 zł?”. Sarnowski 4 marca poprosił o więcej czasu na odpowiedź, a 24 marca wystąpił o kolejne przedłużenie terminu na jej udzielenie.

Nowy Ład. Będzie reset w podatkach

Milczenie Ministerstwa Finansów wydaje się znamienne. PiS pracuje właśnie nad programem znanym jako Nowy Ład, który ma zawierać w sobie największą od lat reformę systemu podatkowego. Minister finansów Tadeusz Kościński zapowiedział już, że „będzie reset”.

Z wypowiedzi szefa resortu finansów i nieoficjalnych informacji płynących z obozu rządzącego wynika, że zmiany mają iść w kierunku zmniejszenia obciążeń fiskalnych dla najmniej zarabiających, a zwiększenia ich dla osób o najwyższych dochodach.

Urzeczywistnieniem tej koncepcji ma być m.in. podwyższenie kwoty wolnej od podatku (pierwszego progu) z 8 tys. zł do 30 tys. zł. Kościński potwierdził w Polsat News, że to „jest to jedna z propozycji złożonej panu premierowi”, ale nie znamy jej szczegółów. Te są o tyle istotne, że kwota wolna jest degresywna i nie każdy korzysta z niej w takim samym zakresie – im wyższe dochody, tym niższa kwota zmniejszająca podatek. Na zmianie z pewnością skorzystają jednak najmniej zarabiający.

Dla odmiany najlepiej zarabiający mogą stracić na reformie składki zdrowotnej. Jak informowaliśmy w tekście „Podatki bardziej solidarne niż liberalne”, PiS rozważa dwie zmiany w sposobie jej naliczania. Pierwsza dotyczyłaby osób prowadzących działalność gospodarczą – zamiast składki ryczałtowej, płaciliby składkę uzależnioną od dochodu; zryczałtowana składka minimalna pozostałby zaś dla tych, którzy wykazują stratę. Druga zmiana objęłaby osoby osiągające najwyższe dochody, np. 150 tys. zł rocznie. W ich przypadku zredukowana lub zniesiona zostałaby ulga pozwalająca odliczyć część składki zdrowotnej od podatku.

Jednoczesne podwyższenie progu podatkowego oznaczałoby, że chociaż Nowy Ład ma zwiększyć obciążenia dla najbogatszych, podniesiony będzie pułap zarobków, po przekroczeniu którego do najbogatszych zostanie się zaliczonym. Trudno jednak o precyzyjne wyliczenia, szczegóły programu PiS są bowiem objęte tajemnicą. Miał zostać przedstawiony w marcu, partia rządząca zrezygnowała z tego z powodu wprowadzenia nowych obostrzeń. Ostatnie zapowiedzi wskazują, że Nowy Ład poznamy na przełomie kwietnia i maja.

- Proszę o cierpliwość. Jesteśmy na etapie zaawansowanych analiz, zgłosiliśmy pomysły, ale poczekajmy, aż premier ujawni, które narzędzia będzie wykorzystywał. Nowy Ład to kompleksowy plan – mówił niedawno w wywiadzie dla DGP Kościński.

W rozmowie z Polsat News potwierdził, że analizy dotyczą także progów podatkowych.

- Jeśli chodzi o progi, są różne warianty, suwaki i czekamy, jak pan premier to ułoży - powiedział Kościński.