Crowdfunding, nazywany często finansowaniem społecznościowym, to kolejne zjawisko związane z internetem, które przywędrowało do Polski z USA. W uproszczeniu jest to rodzaj zbiórki pieniędzy organizowanej za pośrednictwem danego portalu, a potrzebnych na realizację interesującego internautów pomysłu. Crowdfunding nie jest w naszym kraju kompleksowo uregulowany, w związku z czym stosuje się do niego przepisy odnoszące się do bardziej tradycyjnych zjawisk, jak np. typowe zbiórki publiczne. Wprawdzie pod rządami poprzedniej ustawy regulującej takie zbiórki groziło to obostrzeniami biurokratycznymi (np. koniecznością uzyskania zgody) przy najpopularniejszych transakcjach (tzw. crowfunding fanowski), ale 18 lipca 2014 r. weszła w życie nowa, bardziej liberalna ustawa, która – jak się wydaje – takie niebezpieczeństwo wyeliminowała.
Reklama
Przemysław Róziecki prezes Crowdangels.pl / Media / mat prasowe

Reklama

O co w tym chodzi

Zwykle wszystko zaczyna się od apelu osoby, która chce, aby udzielono jej wsparcia na realizację konkretnego projektu, pomysłu czy przedsięwzięcia, jakim dana społeczność internetowa może być zainteresowana. Apel publikowany jest zazwyczaj na forum odpowiedniego serwisu crowdfundingowego (np. najbardziej znany amerykański Kickstarter). Taki portal pełnić też będzie rolę pośrednika w zbiórce pieniędzy. Jeśli wszystko idzie po myśli zainteresowanych, pomysłodawca otrzymuje potrzebny mu kapitał, a pośrednik, czyli portal, zarabia na tym – otrzymuje prowizję. W samej akcji chodzi o zebranie określonej kwoty w oznaczonym czasie. Przykład to zebranie 14–15 lipca w ciągu niecałych 24 godzin oczekiwanych 93 tys. zł na reaktywację popularnego pod koniec poprzedniego stulecia magazynu o grach komputerowych „Secret Service” (projekt ma się zakończyć dopiero 28 sierpnia 2014 r., a pieniądze ciągle napływają).
Jakie korzyści otrzymuje darczyńca? Właśnie w zależności od nich wyróżnia się także kilka rodzajów crowdfundingu. A każdy z nich ma inne skutki podatkowe.

Finansowanie fanowskie

W tym modelu darczyńcy nie otrzymują żadnej wymiernej korzyści – mogą się tylko cieszyć, że zrealizowany zostanie pomysł czy projekt z jakichś powodów dla nich ważny. W takim przypadku pomysłodawca musi zapłacić daninę od spadków i darowizn. Ponieważ nie oferuje żadnego świadczenia wzajemnego w zamian za przekazanie mu odpowiedniej kwoty, więc transakcja nie ma skutków podatkowych dla darczyńców. Potwierdza to interpretacja dyrektora Izby Skarbowej w Katowicach z 4 lutego 2014 r. (nr IBPBII/1/436-303/13/BD).
Jeśli wpłaty od pojedynczego, niespokrewnionego darczyńcy przekroczą w ciągu pięciu lat 4902 zł, to pojawi się obowiązek rozliczenia z fiskusem. Pomysłodawca będzie musiał poinformować o takiej darowiźnie urząd skarbowy (zgłoszenie SD-3) i zapłacić daninę według odpowiedniej stawki.
Jeśli o wsparcie zwróci się osoba prawna, to zastosowanie będzie miał art. 12 ust. 1 pkt 2 ustawy o CIT (t.j. Dz.U. z 2011 r. nr 74, poz. 397 ze zm.). Zgodnie z nim przychodem stanowiącym podstawę opodatkowania jest co do zasady także wartość świadczeń otrzymanych nieodpłatnie lub częściowo nieodpłatnie. Powstaje on w sytuacji, gdy podatnik CIT otrzymuje rzeczy lub prawa bez obowiązku dokonania świadczenia wzajemnego.
W klasycznym modelu nie powinien też wystąpić podatek od towarów i usług. Potwierdza to wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 3 marca 1994 r. w sprawie Tolsma (sygn. akt C-16/93). Trybunał rozpatrując sprawę ulicznego muzyka uznał, że nie świadczył on odpłatnej usługi w zamian za datki, ponieważ nie można uznać, że takie darowizny są wynagrodzeniem za jakiekolwiek jego zachowanie. TSUE zwrócił uwagę na brak stosunku prawnego między nim a przechodniami oraz na to, że to ci ostatni decydowali o wysokości datku i o tym, czy w ogóle zostanie on przekazany. Jeśli jednak wspomniane warunki byłyby spełnione, to wystąpiłby także VAT. Potwierdziły to także polskie sądy administracyjne, m.in. Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 17 listopada 2010 r. (sygn. akt I FSK 1917/09) oraz warszawski WSA w orzeczeniu z 21 grudnia 2012 r. (sygn. akt III SA/Wa 939/12).

Model mieszany

W odróżnieniu od finansowania klasycznego o tym modelu fiskus na razie nie wypowiadał się w interpretacjach. Brak jest także dotyczących go wyroków sądowych. Eksperci uważają go za rodzaj przedsprzedaży, w której finansujący nabywa prawa do zakupu usługi lub towaru, który zostanie wytworzony w ramach projektu.
Takie transakcje mogą być realizowane na dwojaki sposób. Po pierwsze, może chodzić o wyświadczenie po określonej cenie (równej przekazanej kwocie) usługi. Przykład: umieszczenie nazwiska darczyńcy w napisach końcowych współfinansowanego przez niego filmu.
Po drugie, w grę może wchodzić sprzedaż towaru, który powstanie w wyniku realizacji projektu. Przykład: darczyńca otrzyma w zamian książkę, której powstanie i wydanie współfinansuje.
W obu przypadkach wspierający dane przedsięwzięcie otrzyma świadczenie wzajemne.
W takim modelu pomysłodawca najczęściej działać będzie jako przedsiębiorca, który powinien rozliczyć przychody z działalności gospodarczej.
Jeśli spełni też definicję podatnika VAT jak i inne przesłanki określone w ustawie o tym podatku (t.j. Dz.U. z 2011 r. nr 177, poz. 1054 ze zm.), to odpowiednio powinien naliczyć tę daninę w momencie otrzymania przedpłaty (czyli datku). Po stronie fundatorów prowadzących działalność gospodarczą wpłaty mogłyby być uznane za koszty uzyskania przychodu (świadczenia wzajemnego), pod warunkiem udowodnienia związku transakcji z prowadzoną przez nich działalnością gospodarczą. Dla finansujących pomysł osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej zakup dokonany w takim modelu przedsprzedaży pozostanie neutralny z punktu widzenia podatku dochodowego.
W przypadku gdy finansujący otrzyma jakiekolwiek świadczenia wzajemne, nie ma mowy o podatku od spadków i darowizn. Potwierdziło to Ministerstwo Finansów zapytane przez DGP.

Pośrednik też z daniną

Obowiązki podatkowe ciążą także na platformie internetowej, która pośredniczy pomiędzy pomysłodawcą a inwestorami. Jej przychodem będą nie tylko wpływy z prezentowanych reklam, ale przede wszystkim prowizja ustalana jako procent od pieniędzy zgromadzonych na koncie depozytowym pomysłodawcy. Zazwyczaj jest ona należna tylko pod warunkiem, że cały projekt crowdfundingowy dochodzi do skutku (udaje się w określonym czasie zebrać oczekiwaną kwotę). W takim przypadku dopiero w takim momencie powstaje przychód serwisu dla celów podatkowych. Może on oczywiście uwzględniać poniesione koszty, m.in. wydatki na utrzymanie i obsługę serwisu oraz domeny, prowadzenie rachunku bankowego i subkont projektodawców, koszty transferu zebranych środków, ogólnego zarządu związanego ze świadczeniem usług itp. Moment zaliczenia takich wydatków do kosztów podatkowych będzie się różnić w zależności od tego, jaki jest ich związek z prowizją, czyli przychodem. W grę wchodzą ogólne zasady: bezpośredni związek oznacza, że wydatki należy potrącić w okresie, w którym osiągnięty został odpowiadający im przychód. Koszty pośrednie natomiast uwzględnia się w okresie ich poniesienia.
Obowiązki pojawią się także w VAT. Serwis odpłatnie świadczy na rzecz pomysłodawcy usługi elektroniczne (umożliwia mu bowiem zawieranie umów z inwestorami). Potwierdza to definicja takich usług zawarta w art. 11 ust. 2 rozporządzenia Rady (WE) nr 1777/2005 z 17 października 2005 r. (m.in. lit. d przepisu odnosząca się do odpłatnego przekazywania prawa do wystawiania na aukcji towaru lub usługi za pośrednictwem witryny internetowej działającej jako rynek online, „na którym potencjalni kupcy przedstawiają swoje oferty przy wykorzystaniu automatycznych procedur”).
Taka usługa elektroniczna wykonana będzie, gdy na rachunku dedykowanym projektodawcy zebrana zostanie w określonym czasie wymagana kwota. Wtedy też co do zasady zgodnie z art. 19a ust. 1 ustawy o VAT powstać powinien obowiązek podatkowy. Zdaniem ekspertów, za podstawę opodatkowania powinna być uznana wartość przypadającej portalowi prowizji. Portal ma także prawo do odliczenia daniny w przypadku poniesienia wydatków związanych z działalnością opodatkowaną.
VAT może płacić także projektodawca, o ile w zamian za wsparcie udostępniać będzie świadczenie wzajemne. W tym wypadku jednak pamiętać należy o wspomnianym już wyroku TSUE w sprawie Tolsma. Musi więc istnieć związek między wsparciem pieniężnym a świadczeniem wzajemnym. Jeśli go brak, a datki wpłacane są w pełni dobrowolnie przez finansującego, to VAT nie powinien wystąpić. W innym przypadku pomysłodawca powinien wystawić finansującemu fakturę i rozliczyć się z podatku. Przekazane wsparcie powinno zostać uznane za kwotę brutto, a należną daninę należałoby obliczyć zgodnie z obowiązującą w danym przypadku stawką VAT.
Robert Łuszczyna wskazuje, że najwięcej problemów może budzić tzw. crowdfunding udziałowy (bądź jak określa go Komisja Europejska inwestowanie społecznościowe; patrz też ramka). Chodzi o sytuację, gdzie w zamian za wkład finansowy wpłacający otrzymuje prawo do udziału w zyskach ze zrealizowanego projektu, udziały spółki bądź papiery wartościowe. Ekspert wskazuje, że brak jest jakichkolwiek rozwiązań legislacyjnych, które odnosiłyby się do takiego modelu. Jego zdaniem przez analogię można będzie stosować odpowiednie przepisy dotyczące wniesienia wkładu pieniężnego w zamian za udziały spółek prawa handlowego. Warto jedna każdorazowo przeanalizować stan faktyczny.

Crowdfunding udziałowy nie taki straszny

W przypadku crowdfundingu udziałowego serwis rozlicza się tak samo, jak każdy inny podmiot gospodarczy, i płaci CIT według 19-proc. stawki.
Inwestorzy kupujący w takim modelu udziały innowacyjnych spółek poszukujących kapitału nie ponoszą jakichkolwiek obciążeń podatkowych. Jednak każdy z nich powinien pamiętać o konieczności rozliczenia podatku dochodowego w chwili zbywania nabytych tak udziałów. W praktyce wygląda to następująco: załóżmy, że inwestor kupił za pośrednictwem portalu udziały w spółce A po 150 zł za każdy. Następnie po pięciu latach zbywa je po 500 zł za sztukę. W tym przypadku jest zobligowany uiścić podatek dochodowy według stawki 19 proc. od kwoty 500–150, czyli od 350 zł.
Również projektodawcy muszą pamiętać o tym, że powinni zapłacić 19-proc. podatek dochodowy od różnicy między ceną sprzedaży udziałów a kwotą przeznaczona na ich objęcie.
Podstawa prawna
Art. 12 ust. 1 pkt 2 ustawy o CIT (t.j. Dz.U. z 2014 r. poz. 851 ze zm.).
Art. 15, art. 19a ust. 1 ustawy o VAT (t.j. Dz.U. z 2011 r. nr 177, poz. 1054 ze zm.).
Art. 9 ust. 1 ustawy o podatku od spadków i darowizn (t.j. Dz.U. z 2009 r. nr 93, poz. 768 ze zm.).
Art. 14 ustawy o PIT (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 361 ze zm.).