Podobne wnioski płyną z wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 20 marca 2019 r. (sygn. akt II FSK 649/17). Pisaliśmy o nim szerzej w DGP 57/2019 „Wyłudzonych chwilówek nie można odliczyć”.
Pytanie zadała spółka oferująca osobom fizycznym pożyczki w dwóch modelach – offline i online. W pierwszym klient zawierał umowę z agentem bądź brokerem współpracującym ze spółką, w drugim modelu pożyczka była udzielana przez internet.
Reklama
W obu przypadkach stosowane były procedury weryfikacyjne, które miały zapobiegać ewentualnym oszustwom. Różniły się one jednak w zależności od kanału dystrybucji pieniędzy.
Przy pożyczkach offline współpracujący ze spółką agent bądź broker osobiście weryfikował dane z dowodu osobistego klienta. Następnie pytał o niego biura informacji gospodarczej. Jeśli w trakcie procedury weryfikacyjnej pojawiały się poważne wątpliwości co do tożsamości klienta, spółka odmawiała udzielenia mu pożyczki.

Reklama
W modelu online weryfikacja odbywała się najpierw w pełni automatycznie, a dopiero potem dodatkowo także manualnie dzięki pracownikom spółki. Tu także porównywano dane klienta z biur informacji gospodarczej. Dodatkowo wykorzystywano również systemy informatyczne pozwalające na potwierdzenie tożsamości pożyczkobiorcy za pomocą rachunku bankowego i wykonywano telefony do potencjalnego klienta. Powinien on też w celach weryfikacyjnych wykonać przelew na symboliczną kwotę, aby spółka mogła upewnić się co do wykorzystywanego przez klienta rachunku bankowego.
We wniosku o interpretację spółka przyznawała, że nawet mimo daleko idącej weryfikacji klientów ciągle może dochodzić do wyłudzeń pieniędzy na podstawie cudzej dokumentacji.
Uważała, że wyłudzone kwoty mogłaby zaliczyć do kosztów uzyskania przychodu jako stratę w środkach obrotowych z chwilą ich odpisania z ksiąg rachunkowych. Dochodziłoby do tego, gdy spółka otrzymuje od organów ścigania postanowienie o umorzeniu postępowania. Przy ewentualnym sygnale o wyłudzeniu środków na skutek kradzieży tożsamości spółka najpierw prosi bowiem poszkodowanego o przekazanie potwierdzenia zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa do organów ścigania i na podstawie takiego dokumentu wstrzymuje działania windykacyjne oraz raportowanie do biura informacji gospodarczej.
Zdaniem spółki w obu modelach udzielania pożyczek dochowano należytej staranności, a ewentualne straty związane z wyłudzeniem pieniędzy nie są przez nią w żaden sposób zawinione. Są one jednocześnie niewątpliwie związane z prowadzoną działalnością gospodarczą.
Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej zgodził się z takim stanowiskiem tylko w części. Przyznał, że kosztem uzyskania przychodu spółki będą mogły być straty związane z wyłudzeniami finansowymi w modelu offline. Weryfikacja potencjalnego klienta w tym modelu jest bowiem prowadzona z należytą starannością, a przy bezpośrednim kontakcie z pożyczkobiorcą istnieje wystarczająca możliwość weryfikacji jego tożsamości – twierdził fiskus.
Dodał jednak, że inaczej będzie przy pożyczkach udzielanych przez internet. Działania spółki w tym modelu nie byłyby bowiem prowadzone z należytą starannością. Problemem byłby przede wszystkim brak bezpośredniego kontaktu z klientem, bo weryfikacja tożsamości za pomocą środków komunikacji na odległość nie jest doskonała – uważał dyrektor KIS.
– Skoro żaden pracownik udzielający pożyczki nie ma wglądu do oryginałów dokumentów, które potwierdzają tożsamość osoby ubiegającej się o pożyczkę, nie można mówić, że zachowane zostały procedury bezpieczeństwa zapobiegające dokonaniu wyłudzenia – podkreślił. Odwołał się też do potwierdzającego jego stanowisko wyroku NSA z 20 marca 2019 r. (sygn. akt II FSK 649/17).
Interpretacja dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej z 8 lutego 2021 r. (sygn. 0114-KDIP2-1.4010.412.2020.2.KS)