Ordynacja podatkowa (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 749 z późn. zm.) zasadniczo wskazuje tylko na jedno kryterium pozwalające na zmianę interpretacji – jej nieprawidłowość. Sformułowanie to może budzić poważne wątpliwości. Biorąc pod uwagę cel interpretacji oraz to, że jest to forma wykonywania władztwa administracyjnego, a administracja działa tylko na podstawie i w granicach prawa, nieprawidłowość może polegać wyłącznie na niezgodności z prawem. Podatnicy przyzwyczaili się, że prawo podatkowe jest skomplikowane i niejednoznaczne oraz że można wyciągać różne wnioski z tak samo brzmiącego przepisu. Należy jednak założyć, że nie ma dwóch jednakowo prawidłowych wyników wykładni. Nie można bowiem uznać, że wynik wykładni polegający na zwolnieniu jakiegoś zdarzenia z podatku (pierwotna interpretacja) i wynik wykładni polegający na opodatkowaniu (interpretacja zmieniająca) są tak samo prawidłowe. Jest tylko jedna właściwa metoda wykładni i tylko jeden jej wynik pozostaje prawidłowy. Minister finansów, który twierdzi, że pierwotna interpretacja (korzystna dla podatnika) była nieprawidłowa, w pierwszej kolejności powinien wykazać tę nieprawidłowość i odpowiedzieć na pytanie, dlaczego zastosowane metody wykładni okazały się błędne. Należy więc uzasadnić potrzebę zmiany pierwotnej interpretacji. Nie jest zbyt wygórowanym oczekiwaniem, aby minister odniósł się także do wartości konstytucyjnych i wykazał, dlaczego pewność prawa i zaufanie do organu administracji są w danym przypadku mniej ważne niż zasada powszechności opodatkowania. Dopiero tak uzasadniona potrzeba zmiany interpretacji daje właściwy grunt do zaprezentowania nowego stanowiska.

Niestety minister finansów pomija ten pierwszy element, co jest wadliwe. Od razu przystępuje do prezentacji nowego stanowiska, co daje podstawę do wzruszenia takiej interpretacji przed sądem administracyjnym.

Ireneusz Krawczyk radca prawny, partner w Kancelarii Ożóg i Wspólnicy