W końcówce zeszłego roku plany budżetowe jednostek samorządu terytorialnego (j.s.t.) okazały się zbyt optymistyczne zarówno w przypadku podatków dochodowych (PIT i CIT), podatku od czynności cywilnoprawnych (PCC), jak i dochodów ze sprzedaży mienia. Wpływy okazały się gorsze od spodziewanych, a czasami – od tych z końca 2011 r. Gospodarka zwalnia, nie ma więc nadziei na poprawę.

Mniej pieniędzy dla samorządów

Eksperci są zgodni: to będzie trudny rok dla samorządów, a ich budżety po raz kolejny mogą się okazać mało realistyczne. Zakładają zazwyczaj większe wpływy w porównaniu z 2012 r., jeśli chodzi o podatki dochodowe oraz podatek od nieruchomości (tu samorządy mają szanse na sukces, bo zwiększają stawki tego podatku). Biorą pod uwagę jedynie trudności na rynku nieruchomości (mniej transakcji i spadek cen), co oznacza mniejsze wpływy z podatku od czynności cywilnoprawnych oraz ze sprzedaży komunalnego majątku.

Końcówka ubiegłego roku jest dla nich przestrogą.

– Spowolnienie gospodarcze powoduje, że dynamika wzrostu w przypadku istotnych źródeł dochodów była coraz słabsza lub wręcz obserwowany był spadek w porównaniu z wcześniejszymi okresami. To było widać zwłaszcza w IV kwartale 2012 r. – przyznaje Dariusz Czapla z Urzędu Miasta Katowice. Wylicza: w całym roku mniejsze wpływy z podatku dochodowego od osób fizycznych w stosunku do planów o 10 mln zł, spadek wpływów z CIT o ok. 15 mln zł, z PCC – o 4 mln zł. Biorąc pod uwagę dochody z tych podatków porównywane rok do roku, spadki są jeszcze większe. Jednocześnie ze sprzedaży majątku udało się uzyskać jedynie ok. 50 proc. planowanej kwoty.

– Nie został wykonany również plan dochodów z podatku od środków transportowych (wpływy są niższe niż w 2011 r.), natomiast wyższe były wpływy z podatku od nieruchomości (10 mln zł więcej niż w 2011 r.) – podsumowuje Dariusz Czapla.

W innych miastach sytuacja wygląda bardzo podobnie. W Gdańsku wpływy z podatków i opłat lokalnych na koniec listopada 2012 r. w stosunku do planu na cały rok były o ok. 20 mln zł niższe. Duży spadek dotyczył podatków pobieranych przez urzędy skarbowe – w przypadku PCC, podatku od spadków i darowizn, karty podatkowej wyniósł 7 mln zł, a jeśli chodzi o PIT i CIT odpowiednio 92 mln zł i 19 mln zł. Dochody ze sprzedaży mienia wyniosły nieco więcej niż 50 proc. planu. Do kasy miasta miało wpłynąć z tego tytułu ok. 115 mln zł, a na koniec listopada było to ok. 61 mln zł. Jak wyjaśniło nam biuro prasowe Urzędu Miasta Gdańska, dochody bieżące, a więc np. z podatków lokalnych, były, licząc rok do roku, wyższe, natomiast dochody majątkowe (np. ze sprzedaży majątku) mocno spadły.

Wstępne dane dotyczące wykonania budżetu Krakowa za 2012 r. wskazują, że najgorzej wygląda sytuacja z PIT. Do kasy miasta trafiło mniej z tego tytułu, niż planowano, aż o ok. 70 mln zł. Wpływy z PCC były niższe o 23 mln zł, a z CIT o prawie 10 mln zł.

O spadku dochodów mówią też inne miasta, w tym największe z nich, czyli Warszawa. Tu najdobitniejszym przykładem problemów jest PCC. Do stołecznej kasy wpłynęło z tego tytułu 280 mln zł, czyli 130 mln zł mniej niż w 2011 r. Dla porównania – w 2008 r. z tego tytułu miasto uzyskało aż 509 mln zł.

Kryzysowy rok daje się we znaki

Prof. Marzanna Poniatowicz, kierownik Zakładu Ekonomiki i Finansów Samorządu Terytorialnego na Wydziale Ekonomii i Zarządzania Uniwersytetu w Białymstoku, przypomina, że przyczyną problemów finansowych jest kryzys gospodarczy.

– Uszczuplenie wpływów samorządowych dotyczy zwłaszcza tych źródeł, które wprost uzależnione są od koniunktury gospodarczej. Chodzi przede wszystkim o udziały j.s.t. w podatku dochodowym od osób fizycznych, a także w podatku dochodowym od osób prawnych – wyjaśnia.

Jej zdaniem wszystko wskazuje na to, że negatywne tendencje utrzymają się w 2013 r.

Doktor Marcin Będzieszak z Wydziału Nauk Ekonomicznych i Zarządzania Uniwersytetu Szczecińskiego wskazuje, że problemy finansowe samorządów stają się bardziej zrozumiałe, jeśli spojrzymy na dane z sektora przedsiębiorstw.

– W 2012 r. upadło np. 877 podmiotów, czyli o 23 proc. więcej niż w 2011. Powszechnym problemem są także zatory płatnicze – mówi.

Oznacza to opóźnienia w płatności podatków, czynszów i opłat.